alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2005

    Kubuś

    22 komentarzy

    tomeK: Kubuś taki sobie, ale może być. Jak będzie starszy to mi się może spodoba.
    altereK: To ciotka hetera.
    tomeK: …jak ja w jej wieku…
    altereK: Ona uparcie jest hetera. „Wiesz, ja jestem hetero, ale twoja sperma fajnie smakuje” ;)
    tomeK: Zboczeniec. A całowałeś się z nim kiedyś? Pali?
    altereK: Nie całowałem, na szczęście nie pali.
    tomeK: To trzeba młodego nauczyć. Proponuję haszysz.
    altereK: On ma być czysty. Nie palić, nie ćpać. To ma być taka lepsza wersja mnie.
    tomeK: Ehm, czysty jest bez sensu.

    No to Kubuś, masz być lepszą wersją mnie ;)

    Postęp prac:

    - nad własnym życiem: Jest okej, w sumie zacząłem zauważać zalety w byciu singlem. Zrobiłem tyle rzeczy, które miałem zrobić już dawno temu :) A chłopak… Jak się znajdzie, to fajnie, a jak się nie znajdzie, to… Też potrafię żyć sam i nawet nie jest to, tak jak wydawało mi się wcześniej, wegetacja :P Raczej dzień za dniem, sporo codziennych zajęć, ale też sporo długoterminowych projektów.

    - nad generatorem Marxa: Mam trafopowielacz i nie zawaham się go użyć :D Jakby kogoś interesował temat, to (wymagana znajomość elektroniki i angielskiego):
    http://www.electricstuff.co.uk/marxgen.htm
    .

    - nad studiami: Mimo wcześniejszego zarzekania się, że już nigdy więcej komputerów, wybór padł na informatykę ;) Róbcie zakłady, jak szybko będę miał dosyć.

    Tak w ogóle to zauważyłem sporo rzeczy, których nie dostrzegałem wcześniej. Głównie w sobie, ale nie tylko. Najważniejszą jest pryzmat, przez który postrzegałem miłość. Tak naprawdę miłości, zgodnej z ujęciem w 1 liście do Koryntian (thx Kip), nigdy nie zaznałem. Nie czułem, nie kochałem, nie byłem kochany. Mówiąc o miłości partnerskiej. To, co było, to jakaś chora chęć posiadania na własność Chlebka. I ze wzajemnością zresztą. Strasznie niedojrzałe i destrukcyjne uczucie. Brr, dobrze że się skończyło w sumie, zresztą i tak musiało się skończyć.

    Nie twierdzę, że teraz potrafiłbym naprawdę kochać, przez duże K, mówię tylko że to, co było, niekoniecznie powinno nosić miano miłości. Bo skąd brałyby się te doły, skoro on był szczęśliwy jak nie z egoistycznej chęci posiadania go na własność? Skąd u niego teraz te doły, skoro jego nowy obiekt uczuć jest szczęśliwy z kimś innym?

    Niedojrzałe. Ale może tacy już jesteśmy – dzieciaki. I on i ja. W sumie trudno, żeby było inaczej, bo czym jest to moje 20 lat, nie wspominając o jego 16… I ja się chciałem nim opiekować, pokazywać i tłumaczyć mu świat, którego sam tak naprawdę nie rozumiem…

    No to dam sobie dojrzeć i wtedy może kogoś pokocham. Bardziej, pełniej, dojrzalej. Pewnie nie swojego następnego chłopaka, ani nawet nie tego, który będzie po nim. Ale może kiedyś :) W sumie najgorszy etap, czyli twierdzenie, że Chlebek jest tym jedynym, przypisanym mi jeszcze przed narodzeniem, mam już za sobą.

    No. A 1 września ustawka pod szkołą, wpadniemy z kumplami napić się pifka (chociaż do tej okazji najbardziej pasowałby „Absolwent”), pooglądać koty i pośmiać się z nowych lasek ;) A może poderwę sobie chłopaka? :D Hehheh :D Alterek siedzący z grupą kumpli pod szkołą i wołający do jakiegoś słodkiego małolata „ej, chodź tu, nie bój się, nie chcę cię skroić, daj mi tylko swój numer” :D

    Fryzjer

    4 komentarzy

    Właśnie wróciłem od fryzjera, co mamusia skwitowała słodkim „no jak ty kurwa wyglądasz, jak można się tak ostrzyc, pokaż się z tyłu, no jak jakiś pierdolony kryminalista!”. Ciekawe jak by zareagowała, jakbym zrobił sobie irokeza ;)

    Czyli iskry, błyski, przebicia, łuki elektryczne i wyładowania. Ale mnie to zawsze kręciło ;)

    Tak wygląda generator Marxa podczas pracy (jak zwykle kliknięcie powiększa):

    marx_th.jpg

    Monitory komputerowe CRT posiadają trafopowielacze do wytwarzania napięcia anodowego. Trafopowielacze mogą być użyte do stworzenia zasilacza dla generatora Marxa. A kumpel miał dzisiaj opis „oddam monitor CRT 19 cali (philips) – uszkodzony” (a im większa przekątna ekranu, tym mocniejszy trafopowielacz musi siedzieć).

    Wieczorem jadę po monitor :)

    (edit)

    yodar: co u ciebie?
    alterek: a nic, generator marxa buduję.
    yodar: marx to ten od komunizmu?
    alterek: eech, jak ty coś… tak, ten. ten sam.
    yodar: a po co jego generator?
    alterek: żeby przywrócić go do życia.
    yodar: to ja stworzę engelsa, ok? przedstawimy im historię ostatnich lat i poczekamy, aż popełnią samobójstwa.

    Po Gwiezdnym Światełku, stworzonym dla Chlebka, przyszedł czas na oczko. Moje oczko. Zainspirowane „naszym” (w cudzysłowiu, bo przecież „nas” już nie ma) wymarzonym zachodem słońca na oceanie. Kliknięcie powiększy.

    ocko_th.jpg

    Tyle oglądania. Od strony technicznej (sorry za brak wcięć na początku linii):

    #define RGB(r,g,b) (((r) << 11) | ((g) << 5) | (b))

    unsigned short shade (int r, int g, int b, int sh)
    {
    sh += 400;
    sh /= 2;

    r *= sh + (rand() & 15); r /= 415;
    g *= sh + (rand() & 15); g /= 415;
    b *= sh + (rand() & 15); b /= 415;

    r &= 31;
    g &= 63;
    b &= 31;

    return RGB(r, g, b);
    }

    for (y = 0; y < 300; y++)
    for (x = 0; x < 800; x++) {
    setpixel (x, y, shade((y + (rand() & 7)) * 31 / 300, 0, 31, x < 400 ? x : 800 – x));
    setpixel (x, y + 300, shade(31 – (((y + (rand() & 7)) * 31) / 300), 0, 31 – ((y + (rand() & 7)) * 24 / 300), x < 400 ? x : 800 – x));
    }

    A wiecie, że ja kiedyś bardzo chciałem mieć chłopaka, który podzielałby moją pasję – komputery i programowanie i zrozumiałby to, co wyżej a gdyby nie zrozumiał, to chciałby, żebym mu wytłumaczył? Póki co znam jednego… Przyjaciel, hetero, nie w moim typie, z daleka.

    Ideały nie istnieją.

    (edit następnego dnia)

    Well, skoro chcecie (a w komentarzach i na GG piszecie, że tak), to wytłumaczę ale uprzedzam, że będzie nudne.

    #define RGB(r,g,b) (((r) << 11) | ((g) << 5) | (b))

    To tzw. makrodefinicja preprocesora (makrodefinicja, bo definiuje makro, czyli coś, co jest wstawiane zawsze jak wystąpi inne coś, preprocesora, bo jest przetwarzane przez preprocesor, czyli program, który przetwarza kod przed właściwą kompilacją). Bez zagłębiania się w szczegóły dotyczące przesuwania bitów znaczy tyle, że po podaniu jej wartości R, G i B opisujących kolor (bo każdy kolor na ekranie składa się ze składowej czerwonej – R, zielonej – G i niebieskiej – B) zwróci wartość, którą należy nakarmić pamięć karty graficznej (albo, tak jak tutaj, funkcję stawiającą piksel, czyli punkt), żeby powstał dany kolor.

    unsigned short shade (int r, int g, int b, int sh)

    To definicja funkcji. Wszystko od { do } to ciało funkcji, której podaje się parametry (w tym przypadku r, g, b i sh oznaczające kolejno wartości składowych oraz zacieniowania), a ona robi z nimi jakąś magię (w zależności od ciała) i zwraca wynik na podstawie zrobienia tej magii. unsigned short oraz int określają typ liczb, na których się operuje – unsigned short to od 0 do 65535 a int – w przypadku trybu procesora, na którym jest wykonywany ten kod – -2147483648 do 2147483647.

    Konstrukcje sh += 400 oraz sh *= 2 oznaczają kolejno zwiększenie wartości zmiennej sh o 400 oraz przemnożenie jej przez 2. r *= sh + (rand() & 15) to przemnożenie wartości r przez (sh + (losowa liczba z zakresu 0-15)), r /= 415… Możecie się domyśleć :) r &= 31 w praktyce sprawia, że r jest przypisywana reszta z dzielenia r przez 32 (żeby to zrozumieć trzeba byłoby rozpisać liczbę binarnie na bity). return sprawia, że funkcja zwraca wartość.

    for (y = 0; y < 300; y++) oznacza wykonanie tego samego kawałka kodu dla wartości zmiennej y od 0 do 299 włącznie (y jest przypisywane 0, jeśli y < 300 to jest wykonywany kod, a po wykonaniu kodu y jest zwiększane o 1). Dla x tak samo. setpixel to funkcja stawiająca na danej pozycji piksel (punkt) o podanym kolorze. Argumenty to kolejno x, y (pozycja punktu) oraz kolor (obliczony przez makro RGB, wywołane – w tym przypadku – w funkcji shade). Reszta to już wzory opisujące ten obrazek, na uwagę zasługuje tylko konstrukcja x < 400 ? x : 800 – x – sprawia ona, że dla x < 400 wyrażenie wynosi x, a dla x >= 400 800 – x.

    A obrazek jest prosty. Górna część ekranu to kolory od 0,0,31 do 31,0,31 a dolna – od 31,0,31 do 0,0,7, oprócz tego odpowiednio cieniowane na podstawie wartości sh, tak jak w funkcji shade.

    Wiem, skomplikowane. Tym bardziej, że bardzo trudno jest to wyjaśnić w kilku albo nawet kilkunastu zdaniach. I nudne, jeśli ktoś się tym nie interesuje. Ale sami chcieliście :)

    Muzz…

    6 komentarzy

    Tytuł: Strange Trance Love
    Data: Gdzieś koło 2001.
    Wewnętrzny komentarz: Przyjaźń nie posiada żadnych ograniczeń. Dziękuję za wszystko, przyjacielu…

    Tytuł: Atomic Love
    Data: Gdzieś koło 2001.
    Wewnętrzny komentarz: Zadedykowane dla mojego najlepszego przyjaciela. Nasza przyjaźń będzie trwała wiecznie…

    Tytuł: Forest of Fame
    Data: Grudzień 2000.
    Wewnętrzny komentarz: Podziękowania dla mojego najlepszego przyjaciela. Bez niego ten utwór nigdy by nie powstał.

    Tytuł: The Summer Mix
    Data: 17 czerwca 2001.
    Wewnętrzny komentarz: Ten krótki miks dedykuję mojemu najlepszemu przyjacielowi. Bez ciebie moje życie nie byłoby tak wspaniałe, jak jest teraz… Nasza przyjaźń przetrwa wszystko.

    Chyba mnie pojekręciło, żeby tego teraz słuchać…

    Czy to, jak bardzo go kochałem, naprawdę aż tak widać?

    Tak bym chciał, żeby to wszystko było takie proste, jak na filmach…

    A Tainted Love Mansona, które się właśnie włączyło, kojarzy mi się z pewną imprezą. U kumpla. Vth wie z którą, bo byliśmy na niej razem a dla tych, którzy nie wiedzą, mały komentarz, że zrobiłem wtedy coś, czego się nie robi. Mianowicie po raz pierwszy i ostatni przelizałem się z dziewczyną kumpla. A raczej to ona przelizała się ze mną, a ja nie protestowałem.

    Na jego oczach.

    Nie, nie miałem wtedy nikogo. Nie zdradziłbym nawet po alko.

    Ale i tak fakin madafaka.

    A teraz Moonlight Shadow. I Dawid. Zdaje się że pierwszy maja 2004, stan przedagonalny z powodu wypitego alko. I długi, długi majl do Dawida. Którego i tak chyba nie wysłałem.

    I tak do zajebania.

    Jeszcze coś, Chlebku, odnośnie twojej notki. Jeśli oczywiście mogę…

    Napisałeś:

    „Chce mi się płakać, chciałbym się do kogoś przytulić… Heh. Do kogoś, od kogo usłyszałbym szczere „kocham Cię” i mógłbym mu powiedzieć to samo, wiedząc, że mnie nie odrzuci, zaakceptuje w stu procentach… Z drugiej strony nie wiem, czy znowu będę mógł zaufać chłopakowi.”

    Wiesz… Ja ciebie akceptowałem w stu procentach. Kochałem cię. Twoje wady były dla mnie miłym urozmaiceniem, pokochałem też je. Wiedziałeś, że wszystko zaakceptuję, mogłeś zwierzyć mi się właściwie ze wszystkiego. I co… I ci się znudziło. Taka już jest natura człowieka, że jeśli ma za dużo, jeśli nie musi się o kogoś starać, to uczucie mu przechodzi. Miałem tak z dziewczynami. Nudziły mi się w momencie, kiedy lądowaliśmy w łóżku. Tak po prostu. Szanowałem tylko te, które trzeba było zdobywać dłużej niż 15 minut. Wiedziałem o tym wchodząc w związek z tobą, ale wydawało mi się, że tym razem będzie inaczej… Nie wiem, dlaczego tak myślałem. A co do zaufania chłopakowi – dlaczego miałbyś nie móc zaufać? Okłamałem cię? Wiesz, nie sądzę, żebyś kochał tego smętnego okularnika… Z tego co słyszałem, on cię po prostu wykorzystał seksualnie, wykorzystał to, że potrzebowałeś kogoś nowego, przytulić się do kogoś. Bo dokładnie w ten sposób działa mechanizm zakochania – pojawia się ktoś, kto daje ci coś, czego akurat potrzebujesz. A że u ciebie uczucia są połączone z seksem… On o tym dobrze wiedział. Wbrew pozorom dorośli, nawet jeśli czasami zachowują się jak dzieci, mają poukładane w głowie dużo bardziej niż nastolatkowie. Wiedział, że mu się oddasz, jeśli tylko powie ci, że cię kocha… Ale nie można przecież porównać uczucia, które pojawiło się z emocjonalnej dziury z uczuciem, które pielęgnowało się przez ponad rok. To zupełnie coś innego. I być może to nowe jest silniejsze, intensywniejsze… Ale, według mnie, mimo wszystko mniej wartościowe. Właśnie dlatego że tak łatwo można się przejechać.

    Odnośnie komenta Tauruska na blogu tego całego pedofila (bo jak inaczej nazwać 20 kilku latka, który podnieca się dziećmi, dużo młodszymi od ciebie)… No właśnie, nie powiem, kto cię szantażował i mówił, że jeśli nie zerwiesz ze mną kontaktu, to powie wszystko twoim rodzicom. I jeśli mogę powiedzieć coś jako kumpel-przyjaciel… Wiem, że jest ci ciężko i panicznie potrzebujesz kogoś, do kogo można się przytulić. Ale swój honor trzeba mieć… No nieważne, po co ja to piszę właściwie, skoro i tak odbierzesz to jako próbę odzyskania ciebie albo wskoczenia na jakąśtam pozycję w twojej hierarchii. Co byłoby bez sensu, bo skoro po 14 miesiącach nie ma mnie w twojej hierarchii, to… Nie będzie i nie chcę tego robić na siłę. Bo i po co – patrz wyżej o honorze.

    A co do bycia z dziewczyną – to jest jakieś wyjście, chociaż ja bym się bał, żeby kolejna laska nie zrobiła sobie krzywdy tylko dlatego że nie wiem, czego chcę. Jeśli chcesz potraktować ją tak jak k. ciebie – konsumpcyjnie, wykorzystać, pozbykać, zapewniając o miłości a jak ci się znudzi, to zostawić – to jest to jakieś rozwiązanie. Tyle że wiem, że nie mógłbyś tego zrobić. I nawet nie dlatego, że tak z tobą postąpiono, po prostu masz dobre serce. I tacy ludzie najbardziej cierpią w życiu.

    A ja mimo tego, że tak bardzo mnie zraniłeś nie chcę, żebyś cierpiał. Mam w tym temacie zupełnie inne zdanie niż moja mama, która życzy ci jak najgorzej… Bo ona widziała, jak przez trzy tygodnie nie mogłem się pozbierać, codziennie ryczałem, schudłem, zmarniałem itp. Matka nie zrozumie czegoś takiego, będzie patrzyła na ciebie jak na kogoś, kto skrzywdził jej dziecko. Ja staram się zrozumieć… I widzę, że też cierpisz. Właściwie to nie „też”, bo ja się już otrząsnąłem. I nie myśl że chcę powiedzieć, że los ci się odwdzięczył za mnie… Być może mam ochotę tak powiedzieć, ale to byłoby kopanie leżącego.

    Wiem, że też masz uczucia. Ale musisz też mieć jakiś honor… Wiem, że w takich chwilach to nie jest łatwe, ale… Tak po prostu trzeba, żeby móc sobie potem spojrzeć w lustro… I nie powiedzieć, że nie dało się rady i odnowiło się kontakt z kimś, kto cię szantażował, kazał ci wybierać między mną a przyjaźnią z nią a kiedy wybrałeś mnie – groził, że powie wszystko rodzicom, pisał ci na szafkach w szkole korektorem „pedał” i nasyłał na mnie swoje przyjaciółki (pamiętna akcja z koprem w metrze), które mówiły mi, że rozwaliłem dziesięcioletnią przyjaźń. Dla mnie, postronnego obserwatora, to potrzeba podporządkowania, a nie przyjaźń… Bo przyjaźń nie może być „pod jakimś warunkiem”. Jeśli przyjaźń nie jest bezwarunkowa, to… Zresztą, moje zdanie na ten temat znasz.

    No ale powiesz, że ona też była zagubiona i nie wiedziała, co zrobić. Że potrzebowała czasu, żeby cię zaakceptować. W sumie… Twoje życie. Znam typ ludzi, którzy w ten sposób postępują. Wszystko jest ok, dopóki znowu nie znajdzie się coś, czego w tobie nie zaakceptuje. A ja po prostu nie chcę, żebyś znowu cierpiał, bo nie zasługujesz na to.

    Odnośnie mniej tajemniczych spraw – chciałbym tylko powiedzieć, że to miał być blog o miłości dwóch chłopaków, o nas, nasze rozterki, problemy, szczęście, marzenia. Wyszło inaczej… Więc niech to będzie mój blog. Ty natomiast masz bloga pod adresem chlebq.blog.pl. Chodzi szybciej niż stronka na friko (bo blogi na blog.pl są generalnie płatne, więc jest mniejsze obciążenie i więcej kasy na szybkie łącze i serwer), jest możliwość komentowania, CMS (system zarządzania zawartością – dodawanie notek, edytowanie ich, usuwanie komentarzy itp) i wiele innych rzeczy sprawiających, że prowadzenie go jest dużo wygodniejsze, niż blogostronki. Jeśli chciałbyś sie tam przenieść, daj znać, pokażę ci co i jak i pomogę skonfigurować. Jeśli nie, to oczywiście nie mam nic przeciwko komentowaniu twoich notek na moim blogu, chociaż myślę że to jest mało wygodne i dla komentujących i czytających (dla mnie to bez różnicy).

    I to tyle… Jeszcze coś na poprawienie nastroju i choćby chwilowe przywrócenie uśmiechu na twojej zapłakanej buzi:

    W londyńskim City stoi na chodniku bogaty przemysłowiec, cylinder na głowie, w zębach cygaro. Podchodzi do niego młody człowiek i mówi:
    - Jestem z Młodzieżowej Ligi Antynikotynowej. Czy pan wie, że jeśli pan wypala dziennie nawet tylko 3 cygara po 1 funt sztuka, to dziennie marnuje pan 3 funty. Gdyby zamiast marnować te 3 funty konsekwentnie wpłacał je pan chociaż do banku lub inaczej zainwestował, to po dziesięciu latach mógłby pan sobie kupić o taki wieżowiec, jak ten przed którym stoimy.
    Biznesmen dmuchnął dymem, uśmiechnął się i spytał:
    - A czy pan pali, młody człowieku?
    - Nie, oczywiście, że nie!
    - A czy ma pan taki wieżowiec?
    - Nie…
    - A widzi pan, bo to jest właśnie mój wieżowiec.

    Czym według was jest miłość?

    Dla mnie to jedna z tych rzeczy wiecznych, która trwa najkrócej. Wymyślona przez naturę, żeby prokreacja stała się mniej banalna. Zniewalająca nas, bo tak jesteśmy skonstruowani.

    Przypomniało mi się coś, czego nigdy nie pokazywałem Chlebkowi, żeby go nie ranić. Teraz już nikogo to nie zrani.

    Napisałem to o chłopaku z którym byłem przed Chlebkiem. Też mieliśmy być „na zawsze”. I co… I nic do niego nie czuję, jest mi kompletnie obojętny. Może tylko fizycznie mnie kręci, szkoda że dla Chlebka wyrzuciłem jego fotki (chociaż dzięki temu, w jaki sposób drivery vfata kasują pliki, powinno się dać je odzyskać ze starego dysku, o ile sektory nie zostały nadpisane innymi danymi, a na tym dysku raczej nie zostały).


    http://strony.aster.pl/starlight/i-01.05.04-01.06.04.html

    A pliki właśnie odzyskałem. Razem z ponad 680 rysunkami, fotkami itp. Kopiujemy.

    alterek@viagra:~/svc% cp -r jpg ~/public_html/m/r/ && chmod 711 ~/public_html/m/r

    Przeglądamy. O matko, ile rzeczy tam jest :) Nawet fotka biurka i psa Chlebka. Jego plan lekcji z 2 klasy gim. I fotki Dawida też są, to dobrze. I logo pewnej grupy hakerskiej, jeszcze z moją starą ksywą – flygirl :D Ehheh, dawne czasy. Cała masa ubranych i nie fotek Chlebka. O, i moje też są. I jakieś zrzuty z Gadu-Gadu :) Geez, jakaś fotka tablicy szkolnej na której jest napisane „Alterek kocha Chlebka”. I „pocztówka” z moją fotką w serduszku, zrobiona przez Chlebka… Płaczący nad kwiatkiem baranek narysowany przez Chlebka z czułym tekstem, którego chyba nie mogę publikować… Oprócz jednego fragmentu. „Kocham cię myszku i NIGDY cię nie zostawię”.

    Hehe, odkąd w kliencie Gadu-Gadu, którego używam, zostały wprowadzone okienka, zawsze w okienku nr 2 miałem kogoś szczególnego. Najpierw był to przyjaciel, potem Dawid, potem Chlebek a teraz znowu przyjaciel.

    I cieszę się, że nie zrobiłem sobie wtedy tatuażu z rysunku narysowanego mi przez Kićka (Dawida). O tego:
    http://strony.aster.pl/starlight/kociak.jpg
    .

    Wspomnienia. Przeszłość. Historia. I tyle. A co do komentarza małego do mojej poprzedniej notki – mi tego nie musisz tłumaczyć, ja proponowałem spotkanie. Bagietek nie chciał. Tyle że teraz to i tak już chyba nie ma znaczenia. Przecież nawet na majla, którego mu napisałem, nie dostałem odpowiedzi. Nie odpisywał na SMSy, nie odbierał telefonów… Więc tym bardziej dziwi mnie, że czyta tego bloga i komentuje.

    Ale może to ja jestem dziwny.

    Pisałem notkę, ale system mi się wyburaczył na plecy i zrobił biedronkę. Shit happens. Będzie w skrócie.

    - planuję karierę fotomodela (wiecie, reklamy, okładki bravo girl itp). Myślę że mam jakieś szanse. I teraz mogę – nikt nie będzie mi pierdolił, że „jakieś laski będą się na ciebie gapiły”. Złożyłem formularz w jednej agencji (obsługuje też seriale itp.), do obskoczenia mam jeszcze dwie, ale to już w przyszłym tygodniu.

    - jutro (z soboty na niedzielę) kumpel ma wolną chatę, więc robimy imprezę. Zaprosiłem parę najładniejszych, wolnych koleżanek. Będzie fajnie :) Kumpel ma zespół i generalnie robi za wokalistę / gitarzystę / perkusistę, więc pewnie się naje… pijemy i znowu powstanie jakaś radosna twórczość w stylu „ty chuju.mp3″ ;)

    - na niedzielny wieczór umówiłem się z laską, z którą byłem dwa lata temu. Czysty układ – oboje jesteśmy wolni, oboje nie chcemy się angażować. W ogóle w starszych laskach fajne jest to, że wiedzą, do czego służą pewne rzeczy i jeśli umawiamy się w wiadomym celu, to nie ma potem pomysłów typu „oj bo ja cię kocham”.

    No, to tyle. Pogadam jeszcze dzisiaj z kumpelką, która gra w Złotopolskich, może ona też poleci mi jakąś agencję reklamową.

    A najciekawsze jest to, że takich rzeczy muszę dowiadywać się od znajomych a nie od ojca, który od kilkudziesięciu lat jest aktorem, reżyserem, piosenkarzem itp. No, ale kontaktu, jak wiecie (bo gdzieś o tym pisałem), nie mamy od ok. 10 lat.

    Hm…

    14 komentarzy

    Dziabąg napisał:

    Wiesz co Alterek, doszedłem do wniosku że twój chłopak miał zajebiste szczęście że miał ciebie, on pewnie tego nie zrozumie, ale już chyba nigdy nie będzie miał nikogo kto go bedzie tak kochał jak Ty. Ja nie znałem żadnej osoby która by szukała materiałów na temat profilu psychologicznego swojego chłopaka tylko po to aby samemu odpowiedzieć sobie na pytanie „gdzie popełniłem błąd”. To świadczy o tym że naprawde bardzo go kochasz i w głębi serca cholernie tęsknisz.

    Masz rację, Dziabąg. Też nie znam nikogo takiego. I sam się zastanawiam, po co ja to robię, kto normalny po 3 tygodniach od rozstania codziennie zadręczałby się tak jak ja…

    Ej, czy wiązanie się z 15-16 latkami ma w ogóle sens? Niby nie, bo oni z natury są niestali w uczuciach a i tak 14 miesięcy uważam za bardzo dużo. Tyle że ja nie widzę siebie z nikim starszym. Związek z dojrzewającym chłopakiem daje mi możliwość pewnej opieki nad nim, protekcji, pokazywania świata, przyjaźni, sprawia, że sam czuję się młody a jednocześnie potrzebny.

    A co do dziewczyn…

    Well, jest jedna. Jedna, jedyna, jeszcze z czasów podstawówki. Chodziliśmy do tej samej klasy. Najładniejsza i najwrażliwsza dziewczyna, jaką miałem okazję poznać. Nie widziałem jej już kilka lat a kiedy widzieliśmy się ostatnio (oboje reprezentowaliśmy swoje szkoły średnie na expo), miała faceta. Co nie zmienia faktu, że jeśli miałbym być z dziewczyną, to tylko z Magdą. Chyba tylko ją potrafiłbym pokochać w pełni i miałbym siłę, żeby dawać jej to, czego potrzebuje kobieta.

    Czy w ogóle po Chlebku będę potrafił kogokolwiek pokochać… Czas pokaże. Myślę że tak. Może nawet pełniej, nie popełniając tych samych błędów. Patrząc z pewnej, małej wprawdzie, ale zawsze perspektywy odnoszę wrażenie, że gorsze kopniaki od życia już przyjmowałem z podniesioną głową.

    Idę popracować, czasami trzeba. Dla siebie.

    (edit wieczorem)

    Przeczytałem co napisaliście. Właściwie nie mam nic do dodania… Poza jedną, małą rzeczą.

    Cieszę się, że to on mnie zostawił, a nie ja jego. Dlaczego? Niepewni siebie borderline, jak pisałem w poprzedniej notce, przejawiają acting-in. Jeśli on się ciął nawet po małej kłótni ze mną, a po dużej dysocjował (jąkanie się, odjęcie mowy, niemożność skupienia się, depersonifikacja), to gdyby on mnie kochał, a ja z jakiegoś powodu miałbym już dosyć i zostawiłbym go… Pociąłby się tak, że to byłaby ostatnia rzecz, jaką by zrobił. A ja, znając mnie, nie dałbym rady i zrobiłbym to samo :(

    Bo tak, jak się kłóciliśmy, to ja jakoś dawałem radę, lepiej lub gorzej, czasami szedłem na piwo z kumplami, ale nigdy nic sobie nie robiłem.

    Jest jeszcze jeden aspekt. Przemyślałem to wszystko i doszedłem do wniosku że to, co on nazywał miłością (i na pewno też czuł, że to jest miłość) w rzeczywistości było egoistyczną potrzebą posiadania kogoś na własność. Przecież jak się kocha, to się tak nie zachowuje… Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której zrywam z kimś, ten ktoś do mnie dzwoni, płacze, nie wie, co ma robić, a ja mówię spokojnie, że muszę kończyć.

    Nie mówię, że Chlebuś był zły, bo nie był. Nie robił tego celowo. Ma serce i na swój sposób na pewno potrafi kochać. Tyle że (boję się żeby to nie zabrzmiało przedmiotowo) nikt nie nauczył go szacunku do drugiego człowieka. Dlatego szuka silniejszych jednostek, takich, które się nim zaopiekują. Trafił na mnie… I w sumie dobrze dla niego, bo ktoś inny mógłby przywiązywać mniejszą wagę do jego sfery emocjonalnej, może zostawiłby Chlebka zanim Chlebek zostawiłby jego i mogłoby się skończyć gorzej.

    Dobrze się stało. Pora rozpocząć nowe życie. Samemu, a docelowo (po raz pierwszy) z kimś bez zaburzeń. Być może będąc w związku partnerskim z samodzielną osobą będę miał wrażenie, że czegoś tu brakuje, ale lepsze to niż związek z borderline, na którego trzeba ciągle uważać, bo jedna chwila mojej słabości może nas oboje kosztować wiele.


    • RSS