alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2006

    Alterek

    9 komentarzy

    Alterek:

    alter_pub_tn.jpg

    A to żyrafa. Tak sobie stała…

    zyrafa_tn.jpg

    Miau.

    Rozmowa

    3 komentarzy

    Telefon: (dzwoni)
    Alterek: No?
    Tomek: Używaj prezerwatyw.
    Alterek: Co?
    Tomek: Kurwa, jak będziesz używał panienki to używaj prezerwatyw.
    Alterek: A co jest?
    Tomek: Siedzę z laptopem, po mojej lewej i prawej stronie usiadło dwóch małolatów i na siebie plują, no kurwa, plują na siebie.
    Alterek: Utopić.
    Tomek: No to mówię używaj prezerwatyw, co za idiota wymyślił dzieci!
    Alterek: Kiedyś jechałem autobusem i też jakiś małolat pluł na innego, obok mnie, powiedziałem „a tylko we mnie kurwa traf” i dzieciak momentalnie wysiadł z autobusu.
    Tomek: Bo ty groźnie wyglądasz.
    Alterek: Kurwa, nie chciałem go wystraszyć tylko poinformować, że nie leży w jego interesie oplucie mnie.
    Tomek: Używaj prezerwatyw.

    (edit)

    Podymne za to, że nudna notka:

    Rano wstaje – myje członka… Po sniadaniu – myje członka… Przed wyjsciem do pracy – myje członka… Wracam z pracy myje – członka… Zjem obiad – myje członka… A tylko kurwa dorwe tego kto maluje mi członki na drzwiach!!!

    Kum

    20 komentarzy

    Tup, pani profesor powiedziała że możemy nie chodzić a i tak każdemu zaliczy, bo ten przedmiot jest nam potrzebny jak dziura w moście, więc jest dobrze.

    A tak w ogóle to wczoraj zrobiłem małe obliczenia, z których mi wyszło, że od listopada przejebałem na pierdoły (colę, kebaby, sim+ od czasu do czasu, jakieś drobiazgi typu kino, browar itd.) 10000 zł. Nie, nie pomyliły mi się zera. 2500 zł miesięcznie.

    I wcale się tego nie zauważa… W sumie wychodzi z tego, że wydawałbym codziennie 8 dych, co nie jest prawdą, bo idzie jakieś 20-30 zł dziennie… Ale ze 3 większe wydatki też były. No i studia, to jakieś 450 zł miesięcznie (czy coś koło tego, nie pamiętam)… I się zbiera., to 2000 na studia, plus jeszcze wpisowe jakieś, plus zapłacenie za poprawki, plus prezenty dla mamy (bo zasługuje), plus… Kurwa, nawet mi się liczyć nie chce.

    W sumie dopóki zarabiam więcej niż wydaję to jest dobrze :)

    A to pilny uczeń w szkole. Komentarz tup: „O, jaki Alterek. Jaki grzeczny. Ojeju :] Aż za bardzo :P” ;) Photo by kumpel z ławki (z lektoratów, bo to sala od lektoratów).

    grzeczny-chlopiec-tn.jpg

    Szkoua

    7 komentarzy

    Drugi semestr. Zajęcia od 8 do 21. W tym socjologia, e-biznes i mikroekonomia. Kogoś nieźle pojebało.

    Przypominam że studiuję INFORMATYKĘ na specjalności KOMPUTEROWE SYSTEMY ZARZĄDZANIA a nie EKONOMIĘ. Że mamy algebrę liniową z geometrią analityczną (cokolwiek to jest), to jeszcze rozumiem, podstawy techniki cyfrowej, algorytmy, struktury danych, programowanie – wszystko rozumiem, informatyka, więc musi być. Ale na ch*j mikroekonomia?

    Bleh.

    Jako admin serwera grup dyskusyjnych czasami dostaję tego typu wiadomości. Sorry, ale to mnie ewidentnie rozpierdoliło :D Przypomina opisywaną tu kiedyś sytuację, jak odpisałem jakiejś ważnej osobie gdzieśtam „napluj mu w oko” ;)

    Tomasz R. Surmacz asks for pl.soc.savoir-vivre to be made moderated.

    If this is acceptable, type: /usr/local/news/bin/ctlinnd newgroup pl.soc.savoir-vivre m newgroup@usenet.pl

    The control message follows:

    [...]

    For your newsgroups file:
    pl.soc.savoir-vivre Zasady kultury osobistej i ich zasadnosc. (Moderated)

    Grupa tymczasowo moderowana. Ze wzgledu na ewidentny brak znajomosci zasad savoir vivru jej nowych uczestnikow. Oby jak najkrocej.

    TEMATYKA GRUPY / GROUP CHARTER

    Grupa poswiecona dyskusjom o tzw. savoir-vivre, zasadach dobrego wychowania, konwenansach obowiazujacych nadal lub juz nie praktykowanych. Ocena ich zasadnosci lub jej braku.

    Odpowiednie miejsce dla osob ktore chca byc postrzegane jako osoby kulturalne i dobrze wychowane, zarowno „fachowcow” w tej dziedzinie jak i mlodych osob ktore dopiero sie ucza. Przykladowe dyskusje to np. „Jak sie powinnem zachowac w sytuacji XXX?”, „Czy wypada podarowac kobiecie bukiet czerwonych roz gdy jest mezatka?”, „Co sadzicie o zwyczaju XXX?” itp.

    Chyba sobie poczytam archiwa :D

    Rozmowa na temat namawiania partnerki seksualnej do dominowania. alex83 napisała: Dominujący charakter na codzień rzadko idzie w parze z dominacją sexualną…
    Chyba, że mówimy o tyranach i despotach, alepominę ten wątek… Jeśli osobą
    ma skłonności do uległości/dominacji na ogół sobie „odbija”.
    Odpowiedzialność i dominacja życiowa i zawodowa odbija się uległością
    sexualną, a brak tejże chęcią dominacji. Kwestia zachowania delikatnej
    równowagi pomiędzy rządzeniem, a byciem rządzonym…

    I wiecie co? Zgadzam się w 100%.

    A to rotfl:

    Alterek: no jeszcze nikt mna nigdy nikogo nie straszyl…
    SS: no to czas zaczac, kiedys musi byc ten pierwszy raz :) ja sie juz boje od patrzenia na Twoje zdjecia :P
    Alterek: az tak straszne sa?
    SS: jasne ze straszne, w szczegolnosci to z bronia, a to Twoje chlodne spojrzenie… usmiechasz sie czasami?

    Uśmiecham :)

    PS. Mortarien – nie znam cię, ale się cieszę :)

    Dlaczego gdy ludziom dookoła jest źle, są samotni, to mówią o tym, wypłakują się, a gdy szczęście w końcu się do nich uśmiecha to nie powiedzą ani słowa i dowiaduję się o tym z opisów na GG?

    Przecież gdy się przelało tyle słów na temat samotności, to napisanie „jestem teraz zajebiście szczęśliwy” to nie tak wiele. I to wcale nie jest tak, że mnie to nie obchodzi. Gdyby nie obchodziło to bym nie słuchał i nie pocieszał. Tyle że to trochę głupie uczucie, przestać istnieć gdy tylko pojawi się szczęście.

    Bo lubię się cieszyć szczęściem innych.

    A z drugiej strony, to obiecałem sobie kiedyś, że nie będę rozpierdalał związków. Tak po prostu, gdy ktoś jest w związku, to jest świętość. Ostatnio zmieniłem zdanie. Widocznie w naturze musi być równowaga, jeśli panna albo chłopak jest z kimś, od kogo jestem obiektywnie lepszy, to trudno, no mercy, prawa natury, a jeśli kocha go na tyle że nie zostawi dla mnie to tym lepiej dla nich.

    Nie mówię o nikim konkretnym (tup – naprawdę :)), po prostu taka luźna uwaga w razie gdyby. Na podstawie przeżyć i obserwacji z ostatnich miesięcy. Po prostu nie widzę powodu dla którego miałbym nie być sobą w towarzystwie POSa tylko dlatego, że ten POS ma faceta.

    Straszny jestem, nie?

    Skurwiały, wykolejony emocjonalnie narcystyczny pedał uważający siebie za pępek świata.

    A może to po prostu ogólny wniosek wyciągnięty z tego, jak się skończyła znana wszystkim do urzygu love story.

    I kurwa nie pisać że było inaczej, bo można mi wmówić wiele, ale aż tak głupi nie jestem.

    Na jakimś forum.

    Alterek: Jak spławić kobietę?
    Ktoś: Najlepiej zniechęcić ją do sibie np. totalną olewką lub poważną miną. A może szybciej ją spławisz tym co masz na zdjęciu…
    Alterek: Znaczy twarzą czy karabinem?
    Ktoś: oczywiście że karabinem :) a z twarzy to nawet przystojny jesteś, ale nie mnie to oceniać… ale masz to „coś” w sobie, ten błysk w oku, więc nie pozbędziesz się jej tak szybko … :D

    A egzaminy pozaliczane, pierwszy zaliczyłem z pocałowaniem ręki (w sensie kobieta po zobaczeniu mojego zaliczenia zaproponowała mi pracę) a drugi kumpel za mnie zaliczył, jeszcze tylko warunek z architektury, jakieś wpisy itp. pierdoły i witaj drugi semestrze.

    Najs.

    Cyfrak

    4 komentarzy

    Mam zaszczyt poinformować, że mój aparat znowu umie robić zdjęcia z flashem :)

    Dla dociekliwych i rozumiejących co nieco z elektroniki (wiem że parę takich osób czyta tego bloga) historia naprawy. Niedociekliwi mogą ominąć bo będzie ostro technicznie.

    1. Próbuję pstryknąć fotkę z flashem. Lampa błyska, aparat się zawiesza, nie zapisuje zdjęcia na karcie, pomaga jedynie wyjęcie i włożenie baterii. Potem flash w ogóle przestał działać a aparat podczas pstrykania zdjęcia wieszał się, resetował lub zawieszał wyświetlacz.

    2. Pierwsze, co nasunęło się na myśl po standardowym „kurwa mać”, to zakłócenia na zasilaniu procesora. Otworzyłem aparat, dodałem kondensator filtrujący na zasilaniu tuż przy głównym procesorze (jak się okazało jest też osobny chipset do obsługi wyświetlacza), zamknąłem. Ani trochę nie pomogło.

    3. Wniosek: Za głupi na to jestem a dalej wolę nie grzebać, bo to za delikatne, nie mam odpowiednich narzędzi, trudno, bez flasha też można robić zdjęcia.

    4. Właśnie zasypiałem, gdy do głowy wpadła mi genialna w swej prostocie myśl – skoro są zakłócenia na zasilaniu to znaczy, że coś je generuje. Zamiast próbować uodparniać aparat na zakłócenia można spróbować wyeliminować ich źródło.

    5. Trzecia w nocy. Alterek wstaje, rozkręca aparat, rozbiera blok wyzwalający flasha (specjalistom z firmy Media Tech gratulujemy zalania obwodów WN jakimś gównem które puściło dopiero po podgrzaniu zapalniczką), przelutowuje cewkę przy generatorze WN i skręca aparat.

    Co się okazało? Cewka w momencie robienia zdjęcia zamiast puszczać napięcie wyzwalające na palnik przebijała na zasilanie i zawieszała procesor. Tak po prostu. Taki banał, a dwa tygodnie robiłem zdjęcia bez flasha.

    No.
    To idziemy spać. Bo jutro jakieś poprawki, zaliczenia czy chgw co jeszcze.

    Łapa.

    Miałem fajny sen. Najpierw śnił mi się pies Chlebka, który (pies, nie Chlebek) rozsiadł się u mnie na podwórku i rzucał we mnie kluczami do kół, a potem Amiga, której w miejsce pamięci dolutowałem drugi procesor, żeby odciążyć pierwszy.

    Potem zdobyłem fajny Grono ID.

    A pod koniec dnia zakochałem się do szaleństwa. Moja wybranka nazywa się Nokia 7650 i ma wszystko, czego oczekuję od telefonu.

    Chyba sobie kupię :)


    • RSS