alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2007

    <alterek> Idę do sklepu, co ci kupić?
    <opos> Rudego kota.

    (polazł, dzwoni)

    <alterek> Nie ma rudych kotów ale są fioletowe świnie, chcesz?
    <opos> To sobie przechlapałeś…

    (wrócił)

    <alterek> Wiesz, nie chciałem ci robić świństwa i kupować świnki, ale dla podkreślenia twojego charakteru kupiłem ci kwiatka.

    img_4773.jpg

    A to kaktus mały i kaktus mniejszy.

    dwakaktusy.jpg

    Prawda że urocze? :) Kaktus mały zasłonił się włosami, bo zdjęcie było robione z ukrycia, telefonem, wbrew woli kaktusa i przy jego zdecydowanym sprzeciwie.

    Tak, wiem że na pierwszym zdjęciu (to już z aparatu) widać za szeroką przysłonę. Miałem warunki, mogłem ją przymknąć i skompensować ekspozycją. Albo zmniejszyć ogniskową i potem wykadrować, tak czy inaczej zwiększyłbym głębię ostrości i doniczka nie byłaby nieostra. Bo nie miała być nieostra, nie chciałem eksponować kolców, charakteru, jednej cechy, kolczastości, tylko miał wyjść kwiat jako całość. Poprawię się.

    Fotografia zaczyna być moim nowym hobby, wiecie? Świadoma fotografia. Coraz bardziej staram się zbliżyć do sytuacji, w której za każdym razem uchwycę dokładnie to, co chcę uchwycić. Pokażę to co chcę pokazać, sprawię że ogladający patrząc na moje zdjęcie będzie czuł to co chcę, żeby poczuł. Bo zdjęcia to nie tylko obraz rzeczywistości. W tych wszystkich najdrobniejszych szczegółach kryje się część duszy fotografa.

    - Przepiękne zdjęcia, musi mieć pan wspaniały aparat!
    - Przepyszna zupa, musi mieć pani wspaniałe garnki…

    Daleka droga. Ale się uczę.

    Zdjęcie śmierci. Taki sobie thriller psychologiczny, w skrócie dziewczyna skrzywdzona w dzieciństwie odkrywa w sobie upodobanie do łapania na zdjęciach momentu śmierci, pstryka te fotki, potem role się odwracają i to ona staje się ofiarą. Ogólnie widziałem lepsze filmy. Bardziej zaciekawiły mnie moje reakcje w pewnych momentach.

    - Rozpierdol te zwłoki.
    - Kurwa, nie teraz, podelektuj się jeszcze jej strachem!
    - Ja bym to zrobił zupełnie inaczej…

    Takie pierwsze myśli, które przeniknęły przez głowę zanim w ogóle się na tym złapałem. Ciekawe dlaczego. Może to kwestia oddzielenia filmu od rzeczywistości, może wypłukanie mózgu przez krwawe gry, może za dużo kontaktów z, khm, ludźmi alternatywnie stabilnymi emocjonalnie… A może rośnie nam nowy psychopata…

    Pozytywny wpływ tego filmu jest taki, że azjatki (bo to skośnooki film) przestały mi się kojarzyć jedynie z pornolami.

    <pet> No i co? Mam znalezc takiego idiote i mu wpierdolic?
    <pet> I go tak kopac, kopac, deptac glanem i krzyczec: Nie znasz sie kurwino na filmach!
    <alterek> kurwa, ty nienawidzisz ludzi bardziej niz ja.

    Alter, gryziesz i potrafisz dokopać. Pokazujesz wszystkim że nic dla ciebie nie znaczą, dlatego właśnie ja się zastanawiam co ty myślisz o mnie. Ale ja np. potrafię się od tego odciąć, bo w sumie to przyjmuję ludzi takimi jacy są, dopóki nie zaczną mnie wkurwiać. A nie wszyscy chcą się z tobą bawić i wiecznie zgadywać co ty myślisz.

    To tak podsumowując to, co chciałbym w sobie zmienić. Bo z jednej strony wkurwia mnie dużo cech w ludziach… Oj, dużo. Za dużo. A z drugiej… To marzy mi się obraz alterka otwartego na wszystkich. Dobrego, pomagającego każdemu, kto tego potrzebuje, szanującego ludzi, skromnego, robiącego swoje najlepiej jak potrafi i nie próbującego narzucać nikomu niczego…

    Kiedyś taki byłem, wiecie? Lubiłem ludzi. I gdzieś po drodze to zgubiłem…

    Bo agresja nie jest energią, którą trzeba rozładować. Jest kierunkiem energii. Można być wkurwionym na cały świat, a można te siły skierować w inną stronę i wcale nie czuć od czasu do czasu potrzeby wyładowania się, rozpierdolenia czegoś, wykrzyczenia.

    Nie lubię manipulować. Nikim. Tyle że czasem w rozmowie, gdy widzi się pewne oczywiste reakcje, trudno się powstrzymać…

    Podchwyciłem dyskusję teologiczną z pewną nieszczęśliwą katoliczką po 60-tce. Ma dzieci, ma wnuki ale nie jest szczęśliwa. Twierdzi, że to z powodu strachu przed sprzeniewierzeniem się nauce Kościoła.

    Mój cel? Otworzyć jej umysł, pokazać jej, że potrafi samodzielnie myśleć, przekonać ją do odnalezienia w religii siebie, a nie odwrotnie. Bo serce mnie boli kiedy widzę, że człowiek podporządkowuje siebie nakazom, zakazom, bo ksiądz albo ktokolwiek inny tak powiedział. To religia ma być dla człowieka a nie odwrotnie. Człowiek nie będzie szczęśliwy jeżeli nie będzie żył w zgodzie z głosem swojego sumienia. Swojego własnego, może bardziej lub mniej zbieżnego z zasadami jakiejś religii, ale zbudowanego na własnej moralności. Jeżeli ten głos będzie zbieżny z zasadami chrześcijańskimi, to niech będzie. Ale niech to będzie świadoma wiara a nie ślepe łapanie wszystkiego, co każe ksiądz.

    Bo autorytety są fajne jako wskazówki. Nie jako wyrocznie.

    Nie stosuję psychomanipulacji. Po prostu odpowiednio ważę słowa. Nie mówię niczego wprost, nie narzucam, po prostu zadaję pytania, na które ona sama przed sobą musi odpowiedzieć. Chcę żeby przemyślała swoje odpowiedzi i wyciągnęła z nich takie wnioski jakie chciałbym, żeby wyciągnęła.

    Nie robię nikomu krzywdy. Myślicie że robię źle?

    I sobie test na autyzm zrobiłem. Z ciekawości. A co.


    http://www.asperger.fora.pl/viewtopic.php?t=27

    Przyjąłem sobie na wszystkie pytania:

    1 – Zdecydowanie się nie zgadzam
    2 – Nie zgadzam się
    3 – Zgadzam się
    4 – Zdecydowanie się zgadzam

    1. Wolę robić rzeczy w grupie, niż samemu.
    1

    2. Wolę wykonywać czynności stale w ten sam sposób.
    2

    3. Jeżeli próbuję sobie coś wyobrazić, nie sprawia mi problemu utworzenie sobie obrazu w myślach.
    4

    4. Często bywam tak zaabsorbowany jednym tematem, że nie zauważam niczego więcej.
    4

    5. Często słyszę ciche odgłosy, niesłyszalne przez innych.
    2

    6. Często zapamiętuję strzępki informacji, np. numery rejestracyjne samochodów.
    2

    7. Zdarza się często, że ludzie zwracają mi uwagę, że to co własnie powiedziałem jest niegrzeczne, choć ja mam wrażenie, że to było grzeczne.
    4

    8. Gdy czytam jakąś książkę, potrafię sobie łatwo wyobrazić, jak wyglądają bohaterowie.
    4

    9. Jestem zafascynowany datami.
    1

    10. Nie mam kłopotów z rozumieniem wypowiedzi, nawet gdy równocześnie dyskutuje kilka osób.
    4

    11. Spotkania towarzyskie nie stanowię dla mnie problemu.
    3

    12. Zauważam szczegóły, które nie są widoczne dla innych.
    4

    13. Wolę pójść do biblioteki niż na imprezę/przyjęcie.
    1

    14. Nie mam problemów z wymyślaniem historyjek.
    3

    15. Bardziej przywiązuje się do osób niż do przedmiotów.
    4

    16. Kiedy zajmuję się jakimś problemem, denerwuję się, gdy muszę przerwać to co robię i nie mogę kontynuować swoich działań.
    4

    17. Lubię pogaduszki o niczym, np. w windzie.
    3

    18. Jeżeli coś mówię, to często nie dopuszczam innych do głosu.
    4

    19. Jestem zafascynowany numerami.
    2

    20. Kiedy czytam książkę, mam kłopot z wyobrażeniem sobie postaci.
    1

    21. Czytanie beletrystyki (literatury pięknej, prozy fabularnej, np. powieści opowiadania, nowele o charakterze rozrywkowym) nie sprawia mi przyjemności.
    4

    22. Mam kłopot z nawiązywaniem przyjaźni.
    1

    23. Bardzo często zauważam, że rzeczy układają się według wzorów, szablonów.
    4

    24. Wolę pójść do teatru niż do muzeum.
    3

    25. Nie przeszkadza mi to wcale, gdy mój rytm dnia jest w jakiś sposób zakłócony.
    4

    26. Często łapię się na tym, że nie wiem, jak podtrzymać rozmowę.
    1

    27. Nie mam problemów z tym, by „czytać miedzy wierszami”, gdy ktoś coś do mnie mówi.
    2

    28. Bardziej koncentruje się na całości, niż na szczegółach.
    2

    29. Mam problem z zapamiętywaniem numerów telefonów.
    2

    30. Zazwyczaj nie zauważam drobnych zmian w położeniu lub wyglądzie osób.
    1

    31. Zauważam, kiedy to co mówię zaczyna innych nudzić.
    2

    32. Nie mam problemu z tym, by równocześnie wykonywać więcej niż jedno zadanie.
    4

    33. Kiedy rozmawiam przez telefon, nie jestem pewien, czyja jest kolej (na powiedzenie czegoś).
    1

    34. Lubię robić wiele rzeczy równocześnie.
    4

    35. Często jestem ostatnią osobą, która rozumie puentę żartu.
    2

    36. Nie sprawia mi problemu odgadnięcie co jakaś osoba myśli lub czuje na podstawie jej wyrazu twarzy.
    3

    37. Jeżeli z jakiegoś powodu muszę przerwać to co robię, nie mam problemu z natychmiastowym powrotem do tego zajęcia.
    2

    38. Potrafię rozmawiać o niczym.
    4

    39. Ludzie zwracają mi uwagę, że rozmawiam ciągle na ten sam temat.
    4

    40. Kiedy byłem dzieckiem lubiłem bawić się w przebieranie i udawanie, że jestem kimś innym.
    1

    41. Lubię zbierać informacje na temat rożnych kategorii przedmiotów (gatunki ptaków, marki samochodów).
    4

    42. Mam kłopoty z wyobrażeniem sobie, jak by to było, gdybym był kimś innym.
    2

    43. Lubię, gdy każda aktywność, w której mam brać udział jest starannie zaplanowana.
    2

    44. Lubię spotkania towarzyskie.
    3

    45. Rozpoznawanie ludzkich emocji jest dla mnie trudne.
    2

    46. Jestem niespokojny/nerwowy w nowych sytuacjach.
    4

    47. Lubię poznawać nowych ludzi.
    3

    48. Jestem dobrym dyplomatą.
    1

    49. Zapamiętywanie dat urodzin jest dla mnie problemem.
    4

    50. Bawienie się z dziećmi, gdy muszę coś lub kogoś udawać, jest dla mnie łatwe.
    4

    W sumie 27 (skrypt dla basha który to liczy:
    http://www.alterek.waw.pl/asperger.sh
    ). Średnia 16,4. Od 32 zaczyna się choroba.

    Więc jeszcze się mieszczę ;)

    Whateva. Odpalamy sleepbota i spać.

    Gnite();

    <pet> Kurwa, stalem dzis kolo monopolowego jak rasowy dres, no i obok przelazila taka parka.
    <pet> Kurwa, dziewczyna miala krotkie wlosy, a jej chlopak to pizda nad pizdami z taka torebka przekladana przez ramie.
    <pet> Ciekawe kto w tym zwiazku ma jaja.
    <pet> I kurwa, nie wiem dlaczego, ale jak widze takiego miekkiego stwora, to az mnie boli w srodku.
    <pet> Zeby mu tak dopierdolic i przydeptac, marze zeby sie naprostowal i mi oddal.
    <alterek> bo masz kompleks na punkcie swojej meskosci.

    Kurwa. Martwi mnie kwestia pewna martwi mnie. Niezwiązana z tą rozmową. Ta rozmowa, jak wiele innych, służy zagłuszeniu myśli, które krążą dosyć blisko świadomości. I tylko czekają, żeby zostać wykrzyczanymi. Myśli dosyć kurwa jednoznaczne.

    J-e-b-a-ć. Będzie co będzie, nie? Najwyżej będziemy mieli Duży Problem, Duży Wydatek i Duże Wyrzuty Sumienia. To akurat nie u mnie, bo jak wiemy ten model Alterka sumienia nie posiada, ale generalnie gdzieś tam we łbie zawsze będzie to siedziało i chuj wielki koronny wie, kiedy to wylezie na wierzch…

    A może tak, a może nie…

    Rozpierdoliłem sobie rękę. O framugę. Bo miała trafić w worek treningowy, który wisi tam na wypadek, gdyby poziom wkurwienia przekroczył optimum. Ale nie trafiła. Ręka, nie fragmuga. To źle.

    Poproszę koło ratunkowe. Może być betonowe.

    Coś miałem jeszcze wkleić, ale nie pamiętam co. Mam dziury we łbie. Wynikające z nadmiernego spożycia alko w ostatnich dniach.

    I wcale nie chodzi o kłótnie z oposem. Pożarliśmy się, potem się spotkaliśmy, bardzo chciałem, żeby było miło i bez kłótni, ale koniec końców pożaliśmy się znowu, powiedzieliśmy sobie dosyć ostro, co komu leży na sercu i… Było już czysto. Po prostu. Czysta atmosfera. Tylko my i delikatna muzyka, sącząca się z głośników. Bez jadu, bez zbędnych słów, docinek, wkurwiania siebie nawzajem. Tylko my.

    I jest dobrze.

    <alterek> za co ona tak cie nienawidzi?

    No właśnie, za co nienawidzimy ludzi? Może za to, że przypominają nam o tym, jacy jesteśmy naprawdę, o tym, jak bardzo odsłoniliśmy siebie, swoje bariery, pokazaliśmy nasze prawdziwe JA… Może to taka kurwa bariera ochronna, żeby nie dopuścić do siebie tego, czego nie chcemy dopuścić? Prawda boli najbardziej, łatwiej jest ją odrzucić, znienawidzieć kogoś i zanegować to wszystko, co kiedyś było najpiękniejsze i wyznaczało cel w życiu…

    <alterek> co jej takiego zlego zrobiles, ze az tak cie znienawidzila?

    Nic jej nie zrobiłeś. Wszystkie te kurwa „powody” to tylko jebane wymówki. Jeden wielki wykręt.

    <v> i tak on jak ze mna wychodzi to polowy nie pamieta
    <v> bo ostro chlejemy i cpamy
    <alterek> a wiesz ktory mamy rok?
    <v> wiem
    <alterek> to jeszcze zle nie jest
    <alterek> jakbys nie wiedzial ze 2008 to byloby zle
    <v> eee to nie mamy 2007?
    <alterek> 2007? no pojebalo
    <alterek> przespales sylwestra
    <v> 2008 juz?
    <alterek> tak
    <v> kurwa jak ten czas zapierdala

    Psychodela nie ma dna…

    <v> ej ziomek to wpadaj z nami za tydzien

    No to ziomek wpadnie. Wpadnie, najebie się, zrobi rozpierdol i wypierdolą całe towarzystwo. A potem znowu będzie „wyszliście i napierdalaliście się pod klubem”. I znowu będę miał jakieś siniaki niewiadomego pochodzenia.

    img_1481.jpgimg_1482.jpg

    Na przykład takie.

    Albo takie ranki. Otarcia. Chuj wie co to jest i po czym, nie pamiętam.

    img_1484.jpg[alterek@alterka 2007032101]$ for n in img_148{1,2,4}.jpg; do convert -size 320×240 $n -resize 320×240 /tmp/$n && scp /tmp/$n alterek.waw.pl:public_html/alterek/; done

    I znowu opos będzie marudził, że dzwoniłem do niej totalnie napierdolony i cośtam bełkotałem. I będzie miał rację.

    Bo po pijaku wyłażą z człowieka wszystkie frustracje, jakie na trzeźwo w sobie trzyma, całe to wkurwienie na cały świat znajduje wtedy upust.

    To niedobrze. Tym bardziej że na co dzień, na trzeźwo, jestem raczej normalnym, pokojowo nastawionym do świata kolesiem, który unika niefajnych sytuacji i zdecydowanie nie napierdala się w środku nocy pod knajpą z ledwo co poznanym skinheadem, z którym w stanie totalnie najebanym zaczął „wymieniać poglądy” i który akurat okazał się być kumplem kumpla (sytuację sobie już wyjaśniliśmy, na trzeźwo, i jest peace).

    No bo kurwa nie lubię ani skinheadów, ani drecholi, ani faszystów. Bo jestem za równością wszystkich ludzi na tej planecie, niezależnie od orientacji, i wkurwia mnie jak ktoś chce ich utylizować i nakurwiać jedynie za to że są Żydami albo pedałami. Nie dotyczy czarnych (osobiste powody, zdecydowanie nie obiektywne, i tak, wiem że to ciemnota ze mnie wyłazi). I nic na to nie poradzę, że mam ochotę wyjebać w mordę kolesiowi, który jest… No, mniej tolerancyjny ode mnie. I że wraz z ilością wchłoniętego alko zmniejsza się granica między „mam ochotę wykurwić mu w mordę” a „wykurwiłem mu w mordę”.

    I wiem że dzięki temu również „staję się nietolerancyjny”.

    Wiem również, że następnego dnia, na trzeźwo, wstyd mi za to co robiłem po pijaku.

    A to piwo, kurwa, smakuje jak woda. Może już tak bardzo przyzwyczaiłem się do mocnych, że normalne w ogóle na mnie nie działa?

    <j> no ja u ciebie wypiłem w chuj wtedy
    <j> normalnie po tej ilości bym był zdrowo najebany
    <alterek> to nie bylo piwo
    <alterek> tylko woda
    <alterek> ile my wtedy wyjebalismy?
    <j> ja 6
    <j> ty chyba troche wiecej… 8? 10?
    <alterek> chuj wie, sam czules co to bylo
    <alterek> bylem calkiem trzezwy.
    <j> ja tez
    <alterek> browar niby normalny
    <alterek> kurwa leb zryty od tych mocnych tak ze normalnych juz w ogole sie nie czuje

    O właśnie tak.

    Witam,
    Ze względu na problemy z firmą fonograficzną mieliśmy lekkie opóźnienie z nagrodami. Zostaną one wysłane w najbliższą środę.
    Przepraszam za opóźnienie.
    Pozdrawiam.

    No fajnie. Tylko że a) nie zależy mi w najmniejszym stopniu na nagrodach, bo b) do konkursu, bez mojej wiedzy, zgłosił mnie kumpel i wygrałem również bez mojej wiedzy.

    Ale jak już mam dostać te nagrody (jakieś 6 płyt, chuj wie jakich) to niech dostanę.

    Albo i nie dostanę.

    Chyba że dostanę.

    ::: fly jest niedostępny: thinking of you.
    <alterek> o mnie? nieprawda.
    <fly> o Tobie momentami
    <alterek> o mnie? i co takiego wymysliles?
    <fly> nic szczególnego
    <fly> czasami pojawiają się wspomnienia
    <fly> bloga też czytam
    <fly> dość regularnie
    <fly> bardziej obserwuję to co Ty wymyślasz niż sam wymyślam cokolwiek na Twój temat
    <alterek> nie mow, ze az taki wplyw na ciebie mialem.
    <fly> aż jaki? jesteś jakimś fragmentem mojego życia i nie widzę w tym niczego dziwnego
    <fly> a bloga się całkiem dobrze czyta
    <alterek> zaskoczyles mnie.
    <fly> a myślałeś, że jak jest?
    <alterek> ze zapomniales juz, ze kiedys istnial ktos taki jak ja.
    <fly> zdecydowanie nie
    <fly> ogólnie to ludzi nie zapominam
    <fly> co najwyżej się dystansuję, albo obojętnieję
    <fly> a czemu miałbym zapomnieć, że istniał ktoś taki jak Ty?
    <alterek> nie wiem, fly.
    <fly> wiesz, wiesz.

    Miło. Jak na kogoś, kogo poznałem, gdy obaj mieliśmy po… 15? 16 lat… I po jakichś około dwóch latach kontakt się urwał…

    To już kurwa 7 lat. Ale ten czas zapierdala…

    Bleeeeeeee.

    Spatki. Oczywiście „spatki” oznaczają „nie chce mi się już trzymać otwartych oczu, odkładam laptopa i to jedyna zmiana, która zachodzi w moim zachowaniu”. Leżę tak jak leżałem, nie chce mi się spać tak jak mi się spać nie chciało… Bo po alko nie chce mi się spać. No i chuj, znowu nie zasnę. Ale może przynajmniej wy zaśniecie.

    I skończcie te rozmowy na temat egocentryzmu, bo ja doskonale wiem, że jestem egocentrykiem. Może nie od urodzenia, ale tak czy inaczej jest mi z tym zajebiście dobrze.

    Propo, are, pytałem cię o coś, odpowiesz?

    <alterek> moj syn bedzie umial radzic sobie w zyciu
    <opos> nie pozwole ci zrobic z niego bezlitosnego skurwiela

    Nawet jeżeli to by oznaczało przekazanie swojego spojrzenia na świat Tomkowi. Tomkowi, którego jeszcze nie ma, ale jak będzie, to będzie Tomek. Chyba że będzie dziewczynką.

    Tomek będzie widział dwie skrajności, wiecie? Z jednej strony tatuś, który idzie do celu po trupach i ma w dupie to, że ktoś czasem przez niego płacze a z drugiej mamusia, wspaniała, dobra do szpiku kobieta, która serce oddałaby za losy tego świata. Kurwa, jak mój ojciec i matka. Tak kurwa, mam to po ojcu. Którego tak bardzo nienawidzę.

    Tomek zrobi tak jak będzie uważał za stosowne. Jedno jest pewne. Niezależnie od moich stosunków z matką Tomka, Tomek będzie miał ojca. Choćbym miał go jedynie zabierać na weekend, choćbym miał przechodzić najgorsze, co tylko można, patrząc jak kobieta, którą, jak sądziłem, kochałem, jest szczęśliwa beze mnie, mój syn będzie miał ojca. Nie zafunduję mu tego co ja przechodziłem. Ciągłego kurwa strachu o wszystko…

    Ale Tomka jeszcze nie ma. I oby w ciągu najbliższych paru lat nie było.

    Elo.

    <xxx> chodz na gg
    <alterek> brak mozliwosci technicznych
    <xxx> dlaczego?
    <alterek> bo nie, wczesniej bylem to cie nie bylo
    <xxx> mialem pilne spotkanie w sprawie podnoszenia samooceny
    <alterek> i coz to sie przydarzylo panie zielonka?
    <xxx> byla zajebista… robie sie jak d. :(
    <alterek> nie. robisz sie gorszy. on nie daje im nadziei. najwieksze kurestwo na tym swiecie bierze sie z kompleksow.
    <xxx> niestety. ale kurwa, wiesz jak to jest. i znasz to z autopsji.
    <alterek> niestety.

    To tak w skrócie z SMSów.

    Gdyby ktoś nie rozumiał prostego tekstu po polsku, to nasz kolega oczarował dziewczynkę swoim urokiem osobistym, spotkał się z nią, zrobił co należy i puścił wpizdu nie patrząc na to, co ta dziewczynka czuje, jakie plany miała i jak ona na to patrzyła.

    W sumie co kto lubi. Byle bym ja nigdy nie trafił na kogoś takiego.

    I tak, też to robiłem. Dawno temu. Zachłysnąłem się powodzeniem, zaczynałem coś bez specjalnej chęci poprowadzenia tego dalej, tak żeby było miło, to było bardziej podświadome. Ale na szczęście w porę oprzytomniałem i zdałem sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest ważne. Co czują dziewczyny, z którymi się spotykałem. Tylko dziewczyny, chłopaka nigdy bym tak nie potraktował.

    A co jest ważne? Liczenie się z ludźmi. Kurwa, nie można ich traktować jak przedmiotów, zabawek. Można nie szanować, można mieć za nic, można kazać się odpierdolić wszystkim dookoła, ale nie można bawić się w intrygi, kłamać, dawać fałszywych nadziei, ściemniać…

    Gdy sytuacja jest czysta, to wszystko jest jasne. Jak ktoś chce iść do łóżka bez zobowiązań to niech idzie, ale niech cel spotkania będzie jasny od początku. I niech będzie jasne, że na tym się skończy.

    Pewnie że każdy postępuje według swojego sumienia. Nie będę pisał że to na pewno do nas wróci, bo może i można zrobić w chuja los, ale to się na dłuższą metę naprawdę nie opłaca.

    ależ wy sweet fotki macie ;)

    Pewnie że tak.

    czemu nie ma tego zdjecia a’la chomiki? czyzby za bardzo kompromitujace? ;)

    Kompromitujące.

    Alterku, masz brwi jak Frida Kahlo. uważaj! wnosząc po biografii wspomnianej artystki – Kobiety na to lecą ;)

    Brwi jak brwi. Lubię Fridę. Frida była w porządku, ale to co zrobiły z niej zakompleksione suczki, nazywające się ruchem feministycznym, woła o pomstę do piekieł.

    Być może. W sumie to znalazłeś sobie tylko (wybacz nie będzie to brzmiało alterkowo) namiastkę faceta. Znajdź se takiego z krwi i kości. Bo ch. to nie był chujem. On po prostu był takim typem przegiętego, ze do niego nie wolno podchodzić, jeśli nie chce być sie jednorazówką.

    A to zasługuje na rozwinięcie…

    Mnie zawsze kręciły dziewczyny. Ciało jak ciało, chodzi o podejście do życia, emocje, wybory. Dziewczyna w ciele chłopaka nadal jest dziewczyną. Nie chcę oceniać ch., ja też po tym związku dosyć długo nie miałem ochoty na żadne głębsze relacje, ale… Chyba nie byłem jednorazówką. Tak mi się wydaje. W sumie to ja ukształtowałem go takim jakim był w związku ze mną. To co się stało potem… Nie wiem, nie mam wglądu. Nie znam ani jego ani nikogo, kto go zna. A jak znałem to bardziej lub mniej delikatnie zerwałem znajomość. Dlaczego? Bo kurwa miałem taki kaprys. Zresztą teraz to nie ma żadnego znaczenia.

    Co do znalezienia sobie kogoś, to zajęty już jestem. Nie wiem na jak długo, bo szczerze mówiąc ten związek nie ma racjonalnie żadnej racji bytu, ale… Jesteśmy razem, generalnie poza drobnymi spięciami jest nam dobrze. Już pomijając fakt, że ja generalnie nie potrzebuję nikogo na siłę. Czuję że gdyby z Oposem się rozpadło, to byłby to mój ostatni związek na długo. Nie z powodu urazu, z powodu tego, że dobrze mi samemu. A związek jest po to, żeby było lepiej, prawda? Oposa nie znalazłem, z Oposem samo wypłynęło sam nawet nie wiem kiedy.

    A co nie jest dobrze? To że moja własna dziewczyna mnie nie rozumie. Nie chce nawet spróbować wejść na dobre w moje życie, zrozumieć tego, co siedzi we mnie w środku. Zrozumieć rzeczy które mnie wychowały, które miały wpływ na to, że jestem teraz tym kim jestem.

    To że nie rozumie, że czasem potrzebuję pobyć sam ze sobą, nie mam ochoty na spotkanie ani z nią ani z kimkolwiek. Odbiera to osobiście, myśli że to z nią jest coś nie tak. A tu nie chodzi o nią, tu chodzi o to, że chcę pobyć sam. Zamknąć się w pokoju albo wyjebać gdzieś na rowerze albo na spacer, wyłączyć kompa, telefon i zająć się czymś, jakąś odskocznią od brudnej rzeczywistości.

    To że czasem zachowuje się tak, żeby celowo zwrócić na siebie uwagę, wkurwić mnie. A potem ma pretensje jak już uda się mnie może nawet nie wkurwić, ale mocno zirytować.

    To że jest choleryczką i często robi problem totalnie z niczego. Kurwa, jestem zajęty, odpisuję na SMSy półsłówkami i już zaczyna się doszukiwanie się w tym chuj wie czego. Faceci są prości, jak będę chciał coś przekazać to to napiszę. Wprost.

    I to jej feministyczne podejście do facetów. Te durne żarciki, które czasem, gdy mam zły dzień i obniżoną odporność na wkurwianie, sprawiają że mam ochotę po prostu wstać i wyjść.

    Nie wyobrażam sobie naszego zamieszkania razem. Nie teraz, nie na tym poziomie relacji. Przecież my byśmy się pozabijali po tygodniu. Bo ja chciałbym się położyć i posłuchać muzyki a ona by marudziła, że za głośno, że nie taki rodzaj muzyki, jaki jej odpowiada, że tysiące innych powodów żeby tylko się przypierdolić. Kurwa, jak to jest, że mi jakoś nie przeszkadza to, czego ona słucha? Nie zamykam się na żaden styl.

    A teraz pewnie usłyszę, że sobie na niej nie oszczędzam, że jadę po niej jak w siodle, że jak jest taka zła to żebym sobie znalazł lepszą. Nie, po prostu mówię, jak to widzę. A szukać sobie nie zamierzam, bo po co, skoro to z nią jestem i z nią mimo wszystko, mimo tych wkurwiających cech, jest mi dobrze? Bo bilans zysków na razie jest większy niż bilans strat. Ja też nie jestem jej ideałem i dobrze o tym wiem. Dużo bardziej wolę taką prawdę, szczerą, niż karmienie ściemami, że niby jestem, jak to miało miejsce…

    Pamięć na SMS pełna, usuń wiadomości

    No to niech sobie będzie pełna. I tak nie chce mi się teraz z nikim pisać/gadać. Po prostu kurwa jestem już tym wszystkim zmęczony. Tymi oskarżeniami, problemami, przyjmowaniem wszystkiego tak bardzo do siebie. Zakładaniem, że tu chodzi o osobę a nie o jej zachowanie.

    Jutro do cioci, pomogę jej trochę w ogródku. Nie wiem czy Magda nie potraktuje tego jako wymówki przed naszym spotkaniem (mieliśmy się spotkać jutro), mam nadzieję że nie, tym bardziej że już jej powiedziałem, że jak chce to może tam przyjechać i trochę pobędziemy razem, nie będzie musiała nic robić. Bo to raczej fizyczna robota.

    No ale nie chce przyjechać.

    Kurwa, i tak mam wyrzuty sumienia, że to wszystko napisałem. Bo ona ma dobre serce, nie chce źle i wiem, że weźmie to do siebie. Ale chciałym, żeby zamiast brania do siebie i dołowania się, jaka to zła nie jest, spróbowała spojrzeć na to z dystansem, moimi oczami i zrozumieć, że to kwestia pewnych zachowań a nie jej samej…

    Ble, ble, ble. I tak nie będzie po tej notce dobrze. Ale co ja mogę na to poradzić?

    Oposowo

    10 komentarzy

    Cos nie tak ze zwiazkiem czy zle rozumiem?

    Czy coś nie tak? Wprost przeciwnie.

    Kupiłem Magdzie psa.

    img_3899.jpg

    A to dziewczynka Magdy podpierająca ścianę…

    img_3940.jpg

    Oczko.

    img_4064.jpg

    I moje.

    img_4072.jpg

    Miau.

    img_4084.jpgimg_4141.jpgimg_4195.jpgimg_4197.jpgimg_4198.jpgimg_4276.jpg

    Czyli jest dobrze :)

    Bo tak

    5 komentarzy

    Bo tak.

    Bo w życiu trzeba umieć śmiać się prosto w twarz.

    Rahim – Półtora – Bit-Bak (EBS)

    Było jest i będzie jeszcze szczęście tego lata

    Kawałek perfekcyjnie oddaje to, co teraz czuję.

    Trzeba mieć odskocznię. Trzeba mieć cel w życiu. Trzeba mieć dokąd uciec. Trzeba mieć… Elektronikę, kompy, sport, rower, pracę, hiphop, filmy od rana do nocy, najebki z kumplami, rozwijanie świadomości, różne rzeczy, które kiedyś wydawały się być fajne i pociągające, a teraz jawią się jako naiwne i ryzykowne. Może powrót do dawnych lat, przyzwyczajeń, ludzi, którzy przypominają mi o tym, o czym tak bardzo chciałbym zapomnieć i udawać, że nigdy nie istniało?

    <alterek> przeciez bezinteresownie bys nie napisal.
    <sucks> dlaczego?
    <alterek> a napisalbys? przeciez tyle czasu sie nie odzywales.
    <sucks> owszem. nie pisalem. wydawalo mi sie ze ci to odpowiada. nie mialem racji?
    <alterek> hgw
    <alterek> i tak nie mialem twojego numeru
    <alterek> moze po prostu nie lubie ludzi ktorzy przypominaja mi o ciemnych stronach mojego charakteru.

    A od siebie samego nie uciekniemy. Od swoich pragnień, potrzeb, obaw. Od naturalnej potrzeby rozkurwienia młotem frajera, który wpierdala się między wódkę a zakąskę. Od odwrócenia się i wyjścia bez słowa w sytuacji, kiedy jednej z trzech stron szalenie nie odpowiada sytuacja, w której należy określić granice i próbuje zrzucać odpowiedzialność i winę nie na tą osobę, na którą należy.

    Jest kurwa mać jasna zależność. Zajęte = nie dotykać. Kibel zajęty to nie wchodzimy, bo ktoś nas może obsrać. Nie flirtować, nie sugerować, nie pierdolić jakichś bzdur o przytulaniu się. Flaga w dół, kutas w obie ręce i zjazd. Kurwa, przecież to jest proste, oczywiste i wynika z praw logiki.

    Ale skoro komuś nie odpowiada polityka wzajemnego wykluczania, to co ja mogę mieć do powiedzenia?

    Mutex (ang. Mutual Exclusion, wzajemne wykluczanie) to element stosowany w programowaniu służący do kontroli dostępu do zasobów niemożliwych do współdzielenia, inaczej mówiąc do realizowania sekcji krytycznych.

    W świecie ludzi odpowiednikiem sekcji krytycznej jest związek. A jak wątek nie akceptuje polityki wyłączności dostępu do zasobu i wpierdala się tam, gdzie nie powinien, to komuś może stać się krzywda. Tym komputery różnią się od ludzi, że w programowaniu wielobieżnym to zasób ulegnie zniszczeniu a w życiu wpierdalający się wątek.

    Do różnic nie należy natomiast uczciwy przydział zasobu. Jak wątek aktualnie blokujący mutexa odblokuje go (sam lub dostanie przez łeb sygnałem), to dostęp zostanie przyznany kolejnemu wątkowi. Podobnie jak w życiu.

    Zmiana kurwa mać. Rozstanie prosto w ramiona typa, który tylko czeka na jakiś kryzys w związku.

    I to boli.

    Nie rób tak. Nie rób kurwa jak? Toleruj niemieckie akcje ze strony jakichś ciot zbyt pizdowatych, żeby pewne sprawy załatwić tak jak się takie sprawy załatwia? Nie na moich oczach słonko. Oszczędź widoku, bo rzygać mi się chce na samą myśl.

    Nie jestem kurwą. Oczywiście że nie jesteś. Dlatego nie będziesz z dwiema osobami jednocześnie. Ale zostawianie sobie takich granic bezpieczeństwa w postaci innych kolesi jest… Dosyć nieprzyjemne.

    Szanuję cię Magda. Ale mam wrażenie że pewne rzeczy mają za dużą możliwość obrócenia się przeciwko mnie w momencie, w którym to będzie najbardziej bolało.

    Cienie przeszłości? Za ciemne. Chyba kurwa coś nie tak z kolorami.

    Możesz nie traktować mnie w ten sposób? Nie jestem kurwa Chlebkiem.

    i-c-h-u-j

    Obawy zostają. I tu nie chodzi o to, że cokolwiek jeszcze czuję, bo nie czuję, ale o doświadczenie. A jak nie rozumiemy, to wpisujemy w gogla pies pawłowa i czytamy. Aż zrozumiemy.

    Na przykład tutaj:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_Pawłow

    Bardzo przydatny mechanizm. Może być użyty jako broń obosieczna. Na przykład podczas wyjątkowo skurwysyńskiego procesu, jakim jest dawkowanie nadziei, żeby przeciągnąć w czasie pewne wydarzenia. Ale my nadziei nie dawkujemy. Już nie, jedna próba samobójcza w historii takich praktyk ze strony osoby, której robiliśmy siano z mózgu, wystarczy. My właściwie kurwa nic nie dawkujemy, bo nie mamy takich potrzeb. To nie ten typ relacji, żeby cokolwiek dawkować. Nie ten typ relacji, żeby ściemniać, manipulować, kombinować. Oczywiście czasem zdarza się, że powiem coś na tyle niejasno, że Madzia nie do końca to zrozumie i wygląda na to, że to jest sprzeczne z tym, co mówiłem wcześniej. I wtedy zamiast pozwolić sobie wytłumaczyć, że to wcale nie musi się wykluczać od razu zakłada, że kłamałem wtedy albo kłamię teraz. To też nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy.

    Ale-ja-nic-nie-narzucam.

    Skończyło się, bo się nie zaczęło. Gdyby naprawdę się zaczęło, nie skończyłoby się. Czasem lepiej, że kończy się zanim się zacznie, bo gdy skończy się, jak już się zacznie, to długo nie skończy się do końca. Zaczną się natomiast filmy we łie.

    My się nie kłócimy. My po prostu nie przemilczamy problemów. Może kurwa czasem warto to przemilczeć, zostawić, zamknąć ryj i bez słów zająć się sobą, ale przecież nie na oczach klientów. Bo sytuacja miejsce w pracy Oposa miała.

    Poza tym zauważyłem, że jak coś mnie wkurwi na tyle, że wstaję i bez słowa idę wpizdu, to kończymy rozmowę w SMSach. I to jest jakieś bardziej przemyślane, bardziej wyważone, mniej się ranimy, taka SMSowa rozmowa ma łagodniejszy przebieg niż w realu. Ale może to tylko moje wrażenie.

    Kurwa, tysiące rozwiązań kłopotliwych sytuacji. Czasem wybierzemy dobre, czasem złe. Ale co ja kurwa mogę zrobić? Wiem że ona nie chce źle. Wiem że ona inaczej odbiera tego typu sytuacje niż ja. Ale mnie po prostu wkurwia, że jakiś łach stosuje takie zagrywki do mojej dziewczyny, a ona to olewa zamiast wprost powiedzieć mu, żeby się odpierdolił. I tyle. Nie zmienię tego, mogę najwyżej pokazać łachowi jego miejsce, ale to nie jest dobry pomysł. Nie ze względu na łacha. Ze względu na Magdę. Ze względu na to że nie traktuję jej jak przedmiotu. To do niej łach się przystawia i to ona powinna to załatwić.

    Bo kurwa każdy sam za siebie odpowiada, tak? Przecież nie można zmienić żarówki, jeżeli żarówka sama nie chce się zmienić.

    Przecież ty zawsze wiesz lepiej.

    Wiem lepiej. Możesz na tym polegać i w razie pomyłki odpowiedzialność zostanie rozłożona na dwie osoby, lub nie polegać i w razie pomyłki…

    Lub w razie przeoczenia owej pomyłki nieobecności.

    Bo wszystko ma kurwa swoją cenę. Konsekwencje, które musimy ponieść. Każdy nasz wybór.

    <alterek> kupie jej serce wolowe i zamroze w sloiku razem z platkami roz
    <alterek> nie wiesz gdzie jest w wawie jakas rzeznia?
    <konik> to wybitnie nie na miejscu pytac konia o rzeznie.

    Samy Deluxe – So Soll’s Sein

    A fik napisał notkę. I notkę skasował. Notkę przeczytałem i notki przytaczał nie będę, bo skoro ją skasował to znaczy, że przytaczania sobie nie życzy. Obstawiam że napisał ją pod wpływem impulsu, a że jest inteligentny to widocznie stwierdził, że dana osoba nie zasługuje na szczerość na tyle, żeby uszczęśliwiać ją swoją opinią. I bardzo dobrze, bo mało kto zasługuje na szczerość. W każdym razie całkiem niedawno miałem podobną sytuację. Olałem. Kanał transmisyjny działa w obie strony, numeru nie zmieniłem.

    <pola> zazdroszcze bulimiczkom. chcialabym miec bulimie. chcialabym jesc i nie tyc :(

    Nawet mnie nie wkurwiaj.

    - A sponsorowi polać?
    - Pacierza ani wódki nie odmawiam nigdy.
    - No, to pasujesz do rodziny. Ale jak nie będziesz u nas jadł to cię z rodziny wypiszemy.

    Sponsorowi, bo przyniosłem wódkę.

    Kurwa, to jest takie… Miłe. Że nie trzeba niczego ukrywać, nie trzeba udawać, że jestem tylko kumplem. Po prostu chłopak córki. Który może przyjść na imprezę rodzinną i normalnie napić się z potencjalnym teściem. Z ch. tego nie było. Z ch. było ukrywanie się, ściemy, że tylko kumpel, że jedzie na noc do wyimaginowanej dziewczyny itd.

    Nie żebym kogokolwiek do kogokolwiek porównywał. Porównuję sytuacje.

    - Pamiętasz jak powiedziałaś, że muszę być strasznym łamaczem kobiecych serc? Nadal tak uważasz?
    - Byłeś inny jak się poznaliśmy.
    - To znaczy?
    - Bardziej subtelny, delikatny. Brakuje mi tego czasami.

    Może i byłem. Byłem też bardziej niedostępny, bardziej do zdobycia. „Jak Włóczykij, twoje życie było niedostępne, ciągle się zmieniało, to przyciąga kobiety. Za to teraz mam stabilność i bezpieczeństwo, to też jest ważne”. Martwi mnie to. Że może kiedyś jej się to znudzi.

    - Uspokajasz mnie. Bardzo. A gdy tak leżymy razem i nie zmuszasz mnie do niczego, coraz bliżej ci do ideału.

    Ja idealnym księciem z bajki? Chyba w swoich narcystycznych snach…

    - We włoskiej mafii zdrajca dostaje kulkę od każdego członka gangu. Zdrady się nie wybacza. Jeżeli kochasz kogoś, kto cię zdradził, to albo jesteś pizdą do kwadratu, albo egoizm cię zaślepia.


    http://kociatkouk.blox.pl/2006/09/Wczoraj-ZDRADA-dzisiaj-CIAZA.html

    - Kurwa, robimy lasagne?
    - Róbcie. I mnie zawołaj, jak zrobisz, to pomogę ci opierdolić.
    - Nie lubię się dzielić.
    - To możesz zostawić mi całą.
    - Zostawię ci resztki jak już pies się naje.
    - Spierdalaj.

    Parę godzin później. (szuka telefonu, kurwi pod nosem że nie może znaleźć, szuka dalej)

    - Nie. Przy mnie jesteś przecież inny niż przy dupach. Nie jesteś głupi, umiesz ściemniać i się maskować. Myślę że za mało swobody im zostawiasz i to dlatego. Niech czują niedosyt, niech wiedzą że muszą się postarać żebyś zechciał je zdobyć.
    - I właśnie tego mi brakuje?
    - Tak myślę. Facet który jest oddany nie jest atrakcyjny. Jutro napiszę o tym więcej na blogu. Dobranoc.

    Chociaż właściwie to nie ma co pisać, wszystko już napisałem w SMSie. W naturze ludzi jest zdobywanie. Jeżeli nie damy dziewczynie czegoś zamiast tej niepewności i uroku zdobywania, to jej się znudzi. Proste jak budowa obudowy. Przytulasz dziewczynę na pierwszym spotkaniu = przegrywasz. Nawet jeżeli daje sygnały, że tego chce. Niech daje, niech chce, niech tęskni, marzy, zastanawia się. Niech apetyt rośnie. Namawiasz na kolejne spotkanie… Dlaczego to nie ona ma dać sygnał? Dlaczego ma zgodzić się na spotkanie zamiast wyjść z inicjatywą? Niby banał, a niektórzy tak często o tym zapominają.

    Ludzie unikają desperatów.

    I nie pytajcie jak to się ma do mojej teorii bycia sobą w związku. Bo teoria ma taką paskudną cechę, że lubi pozostawać teorią. W praktyce wszystko lubi się nieźle popierdolić, na tyle że teoria idzie w odstawkę i robimy rzeczy, które w idealnym, rozrysowanym na kartce świecie wydają się być mało rozsądne.

    Czosnek. Tak, ewidentnie mam teraz zajebistą ochotę na czosnek. W dowolnej postaci. Na przykład dip czosnkowy na talerzu razem ze smażonymi ziemniakami i schabem. Mógłbym tego wchłonąć dowolne ilości.

    Chciałbym żeby czosnek był rozmiaru arbuza.

    Parafilia, inaczej dewiacja seksualna – zaburzenie preferencji seksualnych; utrwalone zachowanie seksualne, które kształtuje się w rozwoju na skutek oddziaływania bodźców kojarzących się ze stanami silnego podniecenia. Elementy strukturalne zachowania parafilnego, które umożliwiają jednostce osiągnięcie satysfakcji na poziomie psychicznym (czyli zaspokajają potrzeby seksualne) jednocześnie wykluczają spełnienie biologicznej (prokreacja) lub społecznej (tworzenie więzi) funkcji zachowania seksualnego. (wiki, za J. Godlewski, „Próba definicji zboczenia płciowego”)

    A jakie są wasze parafilie?

    Bukkake to rodzaj perwersyjnego seksu grupowego polegający na ejakulacji grupy mężczyzn na leżącą, siedzącą bądź klęczącą osobę, zazwyczaj na twarz, bądź do ust. Praktyka ta może zawierać elementy seksualnego upokorzenia.

    Widziałem kiedyś filmik w którym pannę dosłownie zajebali na śmierć. Tak z nią jechali że dostała drgawek, piany z ust i zmarła.

    Urocze.

    Zoo Code jest internetowym kodem personalizującym, używanym przez osoby o orientacji zooseksualnej do podkreślania ich przynależności społecznej oraz określania cech i poglądów związanych z ich dewiacją. (…) Zatem ciąg Z#H a~30 znaczy, że twórca kodu to osoba całkowicie zooseksualna, czująca popęd tylko do zwierząt z gatunku koniowatych, w wieku około 30 lat.


    http://zeta.woofle.net/zoocode-1.47.html

    Też urocze.

    Akrotomofilia – rodzaj dewiacji seksualnej polegającej na pobudzeniu erotycznym wywołanym widokiem osoby płci przeciwnej pozbawionej kończyny lub kończyn. Przeważnie dotyczy mężczyzn fascynujących się kalekimi kobietami. Osoba dotknięta tym rodzajem dewiacji może podniecać się nie tylko żywymi, kalekimi osobami ale również ich fotografiami lub nawet poprzez rozmyślania o takich osobach. Miejscem gdzie można znaleźć najwięcej informacji na ten temat jest internet. Szczególnie wiele stron poświęconych „amputee devotee” (tak nazywa się dewiantów) jest na stronach internetowych tworzonych w USA.

    Ja pierdolę, im więcej o tym czytam tym bardziej normalny się czuję.

    Nie ubliżając nikomu.

    - Jean-Claude Van Damme Collection. Kurwa, dlaczego ty musisz oglądać taką padakę? Najpierw Rambo a teraz Van Damme. Weź zobacz coś ambitniejszego, co?
    - Ty, ale ja lubię takie filmy.
    - To ty kicz lubisz, wiesz?
    - I chuj.

    Gry też lubię brutalne. Wystarczy mi myślenia w ciągu dnia, oglądając film albo grając w coś nie chce mi się myśleć.

    I chuj.


    http://pl.wikipedia.org/wiki/Zespół_Aspergera

    Kurwa, jakbym czytał o sobie. Bez kitu, jak o tym czytam to widzę siebie w dzieciństwie. Te same objawy, ten sam model zachowań, te same problemy ze sobą i predyspozycje. Może akurat zainteresowanie koleją nie (to mi bardzo szybko przeszło, może dzięki jclowi, on jest fanatykiem kolejnictwa i w pewnym momencie zraził mnie do tego ciągłym nawijaniem o pociągach), ale reszta, w tym zainteresowań, jak w pysk strzelił. Chociaż u mnie tego typu schizy przebiegają łagodniej, nie widać tego na zewnątrz, trzeba być mną żeby widzieć te filmy we łbie. Z zewnątrz raczej sprawiam wrażenie normalnego kolesia, przynajmniej nikt mi jeszcze nie dał do zrozumienia, że wyglądam na kogoś kto miałby problemy ze sobą. Wprost przeciwnie, ludziom często przy pierwszym kontakcie wydaje się, że jestem wzorem szczęśliwego, pozbawionego wszelkich problemów kolesia. Może nadrabiam ściemnianą pewnością siebie? Sam już nie wiem, z jednej strony mam wrażenie, że to jedna wielka ściema, a z drugiej ten mój styl przychodzi mi naturalnie, jest dla mnie normalny. Nie muszę się starać, kombinować, myśleć, wystarczy że po prostu jestem i samo wychodzi tak jak wychodzi. Może aż tak weszło mi to w krew? A może po prostu stary się robię.

    W zespole Aspergera mogą występować objawy z innych zaburzeń takich jak:

    - ADHD/ADD (nawet do 60% osób może mieć zaburzenia typowe dla ADHD, szczególnie w dzieciństwie). Często spotyka się nieprawidłową diagnozę ADHD przy pełno objawowym Zespole Aspergera.
    - dyspraksja
    - zaburzenia obsesyjno-kompulsywne
    - kompulsje (natręctwa)
    - problemy z mową

    Wiele z objawów jest wtórna do zespołu, mogą być one przyczyną błędnych diagnoz. Do najczęściej występujących wtórnych zaburzeń wynikających z braku terapii w Zespole Aspergera należą:

    - cierpienie somatyczne
    - chroniczna bezsenność
    - ciężka depresja
    - zaburzenia lękowe, fobie

    U mnie? Nigdy nie miałem zaburzeń mowy, zawsze zajebiście szło mi wysławianie się. Reszta jak w mordę strzelił. Już jako noworodek darłem mordę jak wszyscy dookoła spali. Kompulsje, schizy we łbie, norma. Cierpienie somatyczne, bezsenność, fobie… To wszystko pasuje.

    A z zewnątrz to się wszystko takie fajne wydaje, prawda? W sumie przez tyle lat nauczyłem się przed samym sobą udawać, że wszystko jest w porządku. A jak nie jest to bierzemy magiczną tabletkę i zaczyna bardziej lub mniej być.

    Przechuj. Ale może to nie jest ten cały zespół, tylko ekscentryzm? Bardzo trudno jest wyczuć granicę. Ona przebiega płynnie, po jednej stronie mamy ekscentryków a po drugiej osoby z ciężkimi schizami. Granica płynna, ale nazewnictwo już nie. I po której stronie jest miejsce dla mnie?

    Chuj mnie obchodzi że Einstein, Newton a nawet Stallman czy Cohen mieli to samo. Mi nie jest z tym dobrze. Chociaż co kurwa mogę zrobić? Nic, być sobą, żyć ze świadomością że tak a nie inaczej się w tym łbie poukładało. I albo cośtam w życiu osiągnąć, traktując specyficzną budowę psychiki jako predyspozycję, i mieć tą namiastkę szczęścia, o której wszyscy marzą, albo olać to wszystko, popaść w zajebistego doła i skończyć popijając antydepresanty wódką.

    Chujowa perspektywa. Ale póki co do myśli samobójczych mi daleko, jeszcze nie macie się co cieszyć. I w sumie jebał to wszystko pies. Co za różnica czy to cechy osobowości, jak ekscentryzm, czy może ściemy, wkręt, który zrobiłem sobie, żeby wydawać się bardziej wyjątkowym przed samym sobą, zaburzenia rozwoju czy uszkodzenie mózgu. Być sobą, bardziej lub mniej, żyć zgodnie ze swoimi zasadami moralnymi. To się liczy. A to że mam obsesję na punkcie jakiegoś małego wycinka jakiejś nauki ścisłej… No to mam. I chuj.

    „Jestem jaki jestem, inny nie będę, z tobą, bez ciebie, decyzje podjęte… Połamane kwiaty…”

    Kurwa, i znowu miała być wesoła notka. Miała być rekompensatą dla oposa za ostatnich parę dni, kiedy nie bardzo mogliśmy się widzieć. Miała być balsamem dla jej serca, miała sprawić że Madzia czytając ją poczuje się spokojna, szczęśliwa, uśmiechnie się.

    Nie wyszło. Widocznie nie umiem pisać zgodnie z planem.

    Dobranoc. Tak, wiem że jest prawie 6:30 rano. Ja idę w kimę.

    Miłego.


    • RSS