alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2007

    Idealnie… A wcale nie idealnie. Szaro, jak co dzień. Leżę, w jednym ręku browar, w drugim kiełbasa, na osi po czwartej, ptaki śpiewają. Czyli jak w poprzedniej notce. Tylko kiełbasy nie było. I bro we krwi dużo mniej.

    Chciałem wam napisać parę rzeczy, ale nigdy nie było okazji. Więc pewnie teraz będzie chaotycznie i skacząco z tematu na temat. Bo wkleję niektóre kawałki z notek których nie dodałem. Czasem trzeba wyczyścić to wszystko, to co ma być napisane niech będzie napisane a to co nie ma niech zniknie. I tyle.

    Dostałem 8 płytek na 10-lecie polskiego hip-hopu. Jakaś limitowana edycja dla vipów. Wprawdzie żadnym vipem nie jestem, ale miło mi.

    I kupiłem sobie GPSa. Do zabawy w geocaching. Takie szukanie pułapek na mieście na podstawie współrzędnych geograficznych. Kolejna po bluejackingu (wysyłaniu głupich wiadomości po Bluetooth do ludzi w metrze i nagrywaniu ukrytą kamerą ich reakcji) i wardrivingu (szukaniu otwartych sieci bezprzewodowych na mieście) głupia zabawa godna małolata. Well, może gdzieśtam w środku jestem małolatem…

    Chciałbym pracować przy reaktorze atomowym. W sumie nic nie stoi na przeszkodzie, bo znajomy pracuje w Świerku i na pewno udałoby się mnie wkręcić, tyle że… No właśnie. Żeby tam pracować (na jakimś normalnym, odpowiedzialnym stanowisku, a nie będąc jedynie popychadłem) trzeba skończyć studia.

    Chciałem też pracować w Policji, ale nie za takie pieniądze. Kilka znajomych osób z psiarni (i akurat w tym przypadku nie rodzina Oposa) wybiły mi ten pomysł z głowy. Zero kasy. Zero. Poza tym w życiu nie przeszedłbym testów. Psychologicznych. Sprawnościowych też.

    <tomek> wiesz ze moja byla laska boi sie spojrzec na moje zdjecie ?

    Wiem.

    Kurwa jego mać, chcę się zespolić z Oposem. Chcę przeniknąć jej duszę, chcę czuć to, co ona czuje, widzieć świat jej oczami, rozumieć ją i nigdy, przenigdy jej nie wkurwiać, kiedy jest już wkurwiona. Chcę być jej wsparciem, w każdej sytuacji, rozumieć ją w stu procentach…

    Ale z dziewczynami tak się chyba nie da. Mogę być przy niej, ale nie będę nią. Na pewne rzeczy patrzymy w gruncie rzeczy bardzo podobnie, ale na inne zupełnie inaczej. No i nie da się inaczej, bo ona widzi świat oczami kobiety a ja nie. Ale może to i lepiej…

    Może lepiej a może nie. Chcę być nią. Być jej życiem. Ale tak się nie da. I to nie jest kwestia Oposa. To jest kwestia mojego idealistycznego postrzegania świata. Zbyt idealistycznego. A ludzie się różnią, wiecie? Nie da się być kimś, bo… Każdy jest sobą.

    Napisałem to dwa tygodnie temu. Z Oposem już nie jestem. Co było to było, czasem SMSujemy, ale… SMSujemy. Jedynie. Poczytałbym, co u niej, ale skasowała bloga. Albo sam się skasował. Whatever…

    Spotkałbym się z nią, ale wątpię żeby chciała. To może być dla niej zbyt trudne. Chcesz się spotkać, Magda?

    To była lekcja. Że nie można mieć czegoś w połowie. Albo się kocha i angażuje się totalnie, w stu procentach, albo… Nie ma w ogóle sensu zaczynać.

    Pitbull. Dźwiękowca od Pitbulla najchętniej powiesiłbym za jaja. Taka luźna uwaga po obejrzeniu dwóch ostatnich odcinków.

    <861xxxx> hej:D
    <alterek> moze i hej
    <861xxxx> jestem monika
    <861xxxx> pamietasz mnie?
    <alterek> nie
    <861xxxx> dobra nie wazne
    <861xxxx> odbierz ten plik to sie dowiesz
    <861xxxx> podaj mii swoj e mail bo nie chce przez gg

    Podałem. Wysłała. A raczej wysłał (bo prawdziwe imię Moniki brzmi Kamil). W środku trojan, który miał wyciągnąć hasło do mojego numeru GG, zalogować się do serwera Gadu-Gadu z hasłem Moniki (Kamila) i wysłać mu moje hasło. Koleś nie przewidział, że trafił na człowieka, który kiedyś zawodowo zajmował się analizą wirusów i robaków komputerowych. I zamiast dostać hasło do mojego numerka, to on stracił swój numerek. Na jeden dzień, może nauczy go to nawet jak nie uczciwości to chociaż myślenia.

    Skombinowałem ostatnio fajnego hacka do aparatu. Umożliwia robienie RAWów (trochę duże, jedno zdjęcie ma wtedy 6 MB, ale gdzie RAW a gdzie JPG, zupełnie inna klasa…), kalkulator głębii ostrości, zebrę (oznaczanie na żywo miejsc, które mogą zostać przepalone albo niedoświetlone), pokazywanie napięcia baterii (w woltach, w procentach oraz wskaźnika optycznego – oryginalny soft jedynie pokazuje, że bateria jest już wyczerpana), tworzenie histogramu w jednym z siedmiu trybów na żywo (do tej pory oglądałem go po zrobieniu i najwyżej robiłem jeszcze raz), kalendarz, zegar (z tego korzystam tylko w telefonie), przeglądanie plików na karcie, czytanie tekstu, pisanie skryptów i oskryptowanie aparatu w specjalnym języku programowania, ma kilka fajnych gier (lol, nie?) i innych rzeczy. Taki kombajn :) Trochę się bałem, że skrzywdzę aparat, ale poszło gładko.

    I wiem, że skaczę z tematu na temat. Ale czuję się jak w klatce. Chciałbym napisać wszystko, co siedzi mi głowie, uporządkować te myśli, gładko i niepotrzeżenie przechodzić między tematami, ale nie umiem. Jeżeli to robię to tylko wtedy, kiedy piszę w jednym ciągu, pod sobą, to wtedy taki naturalny zrzut tego, o czym akurat myślę. Ale teraz nie piszę w jednym ciągu. Piszę akapit, odrywam się, robię coś innego, wracam, znowu piszę, przeplatam z tym co pisałem 2-3 tygodnie temu… To nie jest dobry pomysł. Człowiek nie jest wielozadaniowy.

    Ej, to w ogóle bez sensu, że czasem piszę notkę pod wpływem emocji, nie dodaję jej, bo dochodzę do wniosku, że za dużo osób mogłaby zranić, zostawiam do przejrzenia jak emocje opadną, wkurwienie przejdzie i będę w stanie ocenić ją bardziej obiektywnie, przeglądam i stwierdzam że cała jest do wypieprzenia. Bardzo dużo notek w ten sposób wyleciało. Ale może to lepiej. Nie mówię o poziomie tego bloga, bo on już dawno spadł totalnie na mordę razem z moim życiem, tylko o tym, że może kiedyś sam to przeczytam…

    Bo kiedyś pisałem pod wpływem chwili i momentalnie dodawałem. Teraz… Też czasem tak robię. Ale mimo wszystko coraz rzadziej.

    Tak w ogóle, to wypadałoby się w końcu ogarnąć. Emocje to zły doradca. Bycie niewolnikiem emocji nie jest fajne. Wiem, wielokrotnie mówiłem, że tak już jesteśmy zrobieni. Że neurologia to potwierdza, że istnieje coś takiego, jak hipokamp, ogólnie układ limbiczny, że w drodze ewolucji neokora, odpowiedzialna za logiczne myślenie, wyrosła na warstwach odpowiedzialnych za emocje i te warstwy mogą w każdej chwili przejąć kontrolę nad wyższymi warstwami. Że nawet kryminologia wprowadziła pojęcie działania w afekcie (Goleman w „Inteligencji emocjonalnej” nazywał to porwaniem emocjonalnym). Jednym słowem że czasem może człowieka trafić kurwica i będzie robił rzeczy, które na zdrowy rozsądek są totalnie nielogiczne.

    Ale emocje to zły doradca.

    I nie da się ich wyłączyć. Można je znieść, osłabić, wytłumić, ale bez operacji mózgu (albo np. wypadku) nie da się ich usunąć. Jedni tłumią je narkotykami, inni neuroleptykami albo psychotropami, jeszcze inni benzodiazepinami i to nawet lepiej lub gorzej działa. Ale czy naprawdę warto? Świat bez uczuć, bez emocji, jest mimo wszystko zajebiście nudny. I właściwie to się nawet żyć wtedy nie chce. Bo po co?

    <ts> dziwnie jest czuć nic
    <ts> a ja teraz tak czuję
    <alterek> po sero?
    <ts> nie
    <ts> po depakinie
    <alterek> na jedno wychodzi

    Na tej samej zasadzie.

    Whateva.

    Dobranoc.

    Noc. Ciemnosc. Pelnia ksiezyca. Ziomek pisze esa, piekna blyskawica…

    Moze niekoniecznie tak.

    Baset. Znajomek. Kiedys zajebisty ziomal, teraz jedna z najwazniejszych osob w gadu-gadu, ktora… Nadal jest zajebistym ziomalem. Kurwa, szanuje ludzi, ktorzy mimo pelnionej funkcji nie wyrzekli sie kumpli. Ziomkow, z ktorymi wiele razy wygrywalem w rzutki. Przegrywalem tez.

    Baset zasnal. I kima z nogami za oknem blachosmroda.

    „Mimo pelnionej funkcji wciaz jest we mnie szalenstwo”. I chuj, spusc sie z powodu swojej pelnionej funkcji. Jebany moder, zostal moderem i sie wozi. Takich ludzi nie szanuje. W przeciwienstwie do baseta. Kurwa, spotkalbys kolesia na miescie, nie skojarzylbys, ze co wieczor napierdalasz na tym calym gadu-gadu, ktore dziala dzieki niemu.

    I takich wlasnie ludzi jak baset szanuje. Nie dlatego ze costam od niego zalezy. Kwestia jest taka, ze mimo tego wszystkiego nadal jest w stanie pogadac z normalnym czlowiekiem. Bo co to jest kurwa za roznica w jaki sposob zarabiamy na zycie?

    Kurwa, cos wam chcialem napisac, ale alko wyplukalo mi to ze lba.

    Alko zbyt wiele rzeczy wyplukalo mi ze lba. Teraz jest… Chuj wie ktora, kolo czwartej rano. Ptaki napierdalaja, ja mam 55% baterii w palmie i trzy browce. Plus dwanascie w sobie. I to cale moje zasilanie. Bo siedze gdzies totalnie wpizdu, tam gdzie nocuja szczury (taki byl tytul jednej z notek, ktorej nie dodalem), baset kima, kierowca kima a ja rozkminiam…

    A co rozkminiam? Znajomosci rozkminiam. (otwiera kolejnego browara) Moze nie bylem w stanie otworzyc sie przed wami tak na trzezwo, moze sie balem a moze nie chcialem? Jeden chuj.

    T. Znajomosc dawna, znajomosc zakonczona. Skojarzyla mi sie, bo pogonilem jakichs frajerow mniej wiecej z miejsca, w ktorym mam ostatnie zdjecia z t. Tam gdzies nad Wisla, gdzie na murze jest napis „Kocham Alterka”. Autorstwa ch., zreszta znajomka t.

    T. Co w niej bylo takiego, czego nie bylo w innych? Szczerosc. Jedna jedyna jebana szczerosc. Brakuje mi znajomosci, w ktorej moglbym otworzyc sie, w stu procentach, ktos by mnie zrozumial, nie ocenial, tylko zwyczajnie zrozumial i zaakceptowal.

    Chuj z nia, za duzo rzeczy sie zmienilo, zebysmy mogli sie znac. Miedzy innymi, jezeli nie glownie, to jej zajebanie do ch. W celu wkurwienia mnie. Bo to ze cpa, czy tam ma tego swojego ksieciunia (ja pierdole, jak mozna podpisywac sie „ksiaze”?), to jest nic. Problemem, ktory ja skreslil, jest jej traktowanie ludzi. Bo Vinyl byl zajebana szmata, ktora miala ode mnie wjebane w ryj, temu ze traktowala tego frajera tak jak sobie na to zasluzyl sie nie dziwie, natomiast ta jej dziewczyna, zu, nie byla zla. Ona naprawde cos do niej czula. A ona utrzymywala z nia znajomosc „bo bedzie mial mi kto pomagac w niemieckim”. Kurwa, jak ja mam kogos takiego szanowac?

    A chuj.

    Te twoje fakty sa zazwyczaj cholernie dolujace. Moglbys tak kiedys laskawie nie miec dola? Trzeba zyc kurwa dalej a nie rozpamietywac przeszlosc. Za bardzo sie rozczulasz, osraj to i tyle. Ludzie nie sa tego warci.

    No i chuj, ze nie sa warci. Nie tesknie za nia, zreszta zachowala sie jak kurew przydrozna, wiec jak moglbym za nia tesknic? Tesknie za tym, co miedzy nami bylo. Za tym ze moglem sobie o dowolnej porze wyciagnac ja na spacer wzdluz Wisly. Madzi nie moglem. Bo rodzice. Chuj ze daleko mieszkala, przeciez bym kurwa po nia przyjechal. Co to za jebany problem wsiasc w nocny i byc u niej pol godziny pozniej? Zaden problem. Ale nie moglem jej wyciagnac. Bo nie, bo rodzice, bo chuj. Co to jest w ogole za tlumaczenie ze rodzice? T. moglem. I to jest wlasnie to czego mi brakuje. Zeby moc kurwa o trzeciej nad ranem napisac SMSa, ze za chwile u ciebie bede. I zeby ktos na mnie czekal. Zeby obsral starych, zeby obsral wszystko inne i na mnie czekal. I zebysmy mogli isc nad Wisle, czy chuj wie gdzie indziej, do parku, czy nawet siedzieli gdzies wpizdu w jakiejs jebanej piwnicy razem ze szczurami (praktykowane z ch.). Ale zebysmy mogli byc razem. Jebal pies starych, zakazy, nakazy, jebal pies wszystko inne. Zebysmy kurwa mogli byc razem. Tylko my. Tylko kurwa my.

    Zeby ktos byl dla mnie. To niby tak niewiele, a jednoczesnie tak duzo.

    Brakuje mi otwartosci. Otwartej relacji, szczerosci. Bo ja nie chce pustej dupy, ktora o dowolnej porze dnia i nocy bedzie rozkladala nogi jak wpol do trzeciej. To nie o to chodzi. Potrzebuje kogos, z kim bede mogl byc szczery, kogos komu nie bede bal sie powiedziec… Wszystkiego kurwa, tego wszystkiego, co siedzi tam gleboko we mnie. Kogos kto nie tylko mnie wyslucha i pusci to co powiem gdzies wpizdu. Kogos kto wyslucha mnie i bedzie. Po prostu bedzie.

    Seks? Tez. Ale to skutek, nie przyczyna. Wiem jak to zabrzmi, ale to nie jest koniecznosc. Bo seks moge miec ze swoja wlasna reka. Ale emocjonalnej relacji, zaufania, przyjazni, nie bede mial ze soba. Chocby skaly sraly.

    Wiem ile mam lat. 22. I powinienem sobie znalezc dupe bez wiekszych emocji, co? Jakas kurwa malolate, mloda szpare, gowniare, ktora poleci za mna wpizdu w ogien. Ale ja tak nie chce. Nie chce dupy, ktora momentalnie rzuci sie na mnie i bedzie jazda przez cala noc. Bo co mi to da? Chwilowa satysfakcje? Chce miec kogos, z kim seks bedzie naturalnym wynikiem tego, co miedzy nami bedzie. Jebanym uzupelnieniem. Tej szczerosci, zaufania, tej kurwa relacji, ktora oboje bedziemy czuli. Czy to bedzie malolata czy nie, to nie ma wiekszego znaczenia.

    A nawet niech nie bedzie seksu. Niech bedzie po prostu zaufanie, szczerosc. Zajebiscie mi tego brakuje. Wlasnie takiego pierdolonego zaufania.

    Chcialbym sie zaprzyjaznic. Tak po prostu zaprzyjaznic. Bez zadnych granic. Czuc to co czuje druga strona, starac sie postrzegac swiat jej oczami (a moze oczyma, chuj wie ktora forma jest „prawilna”), uzupelniac ja. A ona uzupelnialaby mnie. Sprawilaby, ze mialbym sile sie podniesc, gdybym upadl. (Lacara – Everytime We Touch, tlumaczenie pijackiej mordy, ktora wlasnie sie przed wami wynurza)

    A z drugiej strony ciezko jest to zbudowac, skoro samemu sie to niszczy. Czlowiek sie wkurwi, jest kolczasty i wszyscy dookola za to obrywaja. To nie jest sprawiedliwe, wiem. Ale czasem po prostu sa chwile, kiedy wszyscy dookola wkurwiaja. I co zrobic?

    Chce po prostu kochac. Chce miec kogos, kto bedzie w stanie zrobic dla mnie wszystko. Kogos dla kogo ja tez bede mogl zrobic wszystko. Bez sztucznych granic, bez barier bezpieczenstwa. Kogos kto bedzie moim zespoleniem, bedziemy prawie jednoscia. Bedziemy sie uzupelniali w kazdej dziedzinie zycia. Czy to kurwa tak wiele?

    Szanowny Kliencie PayGSM.pl,

    Zasilenie numeru telefonu [...] kwotą 25.00 zł zostało zrealizowane.

    Numer referencyjny doładowania u operatora: [...]
    Numer zamówienia w PayGSM.pl: [...]
    Płatność: mBank

    Niech bedzie zrealizowane. Po to je wykonalem, zeby zostalo zrealizowane. Bo No to teraz w ramach wdziecznosci za to ze miales okazje poznac kogos tak wspanialego i idealnego jak ja… powinienes doladowac mi konto he he. Smiej sie malolata. Kurwa, kiedys myslalem ze jak bede mial wpizdu kasy, to bede szczesliwy. Bede wolny, bede mogl sobie kupic szczescie. A wiecie, ze to jest jeden wielki chuj? Moge sobie kupic wiele, ale nie jestem szczesliwy. Nie kupie sobie kurwa szczescia. Nie brakuje mi siana, wypatrze cos na Allegro, to sobie to kurwa kupie i jest chwila szczescia. Przyjdzie mi to pod same drzwi i jest zajebiscie. Ale wiem jak to jest, jak brakuje ci kasy na pierdolone doladowanie telefonu. Przeciez to jest marne 25 zeta. Co to kurwa jest jezeli chodzi o znajomych? Bedziecie zalowali 25 zeta dla znajomego? Co, kurwa, masz hajs i nie dasz go znajomkowi albo znajomej ktora go potrzebuje? Wiem jak to jest. Wiem bo pare lat temu sam kurwa zadluzalem sie na pierdolone piwo. Tak wlasnie, nie mialem jebanych 8 zeta na browar. Wiem, w sklepie dobry browar to 4 zeta. Ale to bylo w knajpach. Nie mialem jebanych paru zeta na browar i musialem albo zebrac po znajomych albo siedziec i patrzec jak oni pija. Albo poczekac, bo nikt nigdy mi nie odmowil, nikt nigdy nie sepil. Kurwa, nikt nigdy nie dopuscil do sytuacji, zeby oni pili a ja bym patrzyl. Mimo ze albo czekalem albo sie umawialem ze oddam. Zawsze mi kupili. Wyobrazacie sobie to? Ktos wam kurwa kupuje browar, mowi ze nie ma sprawy, ze od tego sa znajomi a wy wiecie, ze niepredko oddacie, bo zwyczajnie nie macie zeby oddac. Jak sie z tym czujecie? A teraz mam. Nie brakuje mi. Nie musze sobie kurwa niczego odmawiac. Nie jestem jakos super-bogaty, nie zarabiam milionow, ale mam tyle siana ze mi styknie, nie musze go liczyc, nie musze zastanawiac sie czy wydam na to czy na tamto. I jezeli moge sprawic ze ktos bedzie dzieki mnie szczesliwy, to dlaczego nie?

    I nawet nie mysl o tym ze musisz mi oddawac. Nic nie musisz mi kurwa oddawac. Co za problem? Mam to funduje, nie mam to kombinuje, to znajomi mi funduja. Kiedys nie mialem, ktos mi stawial browar, czy chuj wie co, teraz mam, wiec kurwa niech ma ktos kto nie ma teraz. Przeciez siano nie jest zeby sie nim wozic, siano jest po to zeby moc cos komus postawic. Bo co, kurwa, sam sobie kupie? Ile mozna? 10 browarow? 15? Jakies jebane drogie pierdoly na Allegro? Jakies kurwa bzdury, zeby choc przez chwile poczuc sie szczesliwym? I co, znowu pojde w kime najebany jak swinia, obudze sie i bedzie jeden wielki chuj. Oddasz komus kto bedzie potrzebowal, moze piec lat pozniej, moze 10 a moze swojemu dzieciakowi, jak juz sie go dorobisz, chuj wie. Najwazniejsze, moze egoistycznie, dla mnie jest, zeby ktos byl dzieki mnie szczesliwy.

    Ja chce zeby ktos byl dzieki mnie szczesliwy. Chce kurwa dawac siebie i widziec, ze czyjes zycie jest dzieki mnie lepsze. Ze ktos kurwa ma od zycia to czego ja nie bede mial. Bo nie chce. Albo kurwa nie potrafie. Albo jeden chuj. Niewazne czy to jest browar za 4 zeta, czy doladowanie konta za 25, czy chuj wie co za 300 zeta. Przeciez to jest tylko jebana kasa. Dopoki mam, nie ma problemu.

    Moze ktos to kiedys wykorzysta. A moze nie. Ona nie wykorzystuje, ta dziewczyna ma swoje zasady. A nawet jakby miala wykorzystywac, to chuj. Bo wlasciwie po co mam zyc? Komu ja kurwa moge kupic to jebane doladowanie jak nie jej? Na chuj mi ta cala kasa? Zeby cyferki rosly na koncie?

    4:12. Juz sie robi jasno. Ptaki napierdalaja na dobre. Jak mi sie zachce spac to resztkami sil dotre do domu i pojde w kime.

    Hef. Opos. Dziewczynka. Pierwsza powazna po ch. Ale tez kurwa nie mozemy byc razem. Dlaczego? Bo nie, bo kurwa nie, bo za duzo jebanych problemow. Za duzo bylo miedzy nami problemow, zebysmy mogli byc razem.

    Cross my heart. Jezeli jeszcze w ogole posiadam taki organ.

    Kurwa, trzezwiec alterro, trzezwiec. A zreszta to po chuj. Zycie na trzezwo jest zbyt chujowe.

    Alteerek, dodaj mnie na moderatora…

    No to cie dodalem. Nie wiem na chuj ci to, ale cie dodalem. Sie pocieszysz, ci sie znudzi, ale cie dodalem.

    Kurwa, chce byc z Magda. Tak po prostu just like that, byc z nia. Nie mozemy byc razem. A chuj, mozemy. Ale nie chcemy. No i chuj, co ja mam zrobic? Mowie o pokochaniu, o odpowiedzialnosci za kogos, o… O jebanej milosci? Chuj go wie. O nas…

    Kurwa, widze Kalibra. Widze Magika. Widze teksty Magdy, „Nienawidze tego twojego hip-hopu”. No i chuj, tez nie slucham tylko hip-hopu. Nie rozumiem jak mozna sluchac tylko jednego gatunku muzyki. Zamykac sie na inne. Ale widze teksty maga. Moze sciemnial? A moze nie? Snil mi sie niedawno, wiecie? Chuj, moze gosciu sciemnial, moze zrobil nas wszystkich w chuja, a moze wprost przeciwnie. Nie dowiemy sie juz.

    Kiedys, niedlugo po jego samobojstwie, ktos powiedzial ze „chcial skoczyc po piwo, skoczyl przez okno”. Za gowniarz bylem (7 lat temu), zeby to samodzielnie rozkminic, ale czulem ze cos jest nie tak. Ze cos tu nie jest tak sprawiedliwe jak powinno byc.

    Teraz tez czuje ze nie bylo.

    Nie znalem maga.

    A z drugiej strony znam fo. I kurwa pamietam jak Paktofonika dopiero wchodzila, zastanawialem sie wtedy, czy chlopakom sie uda. Kurwa, te wszystkie gwiazdki, odpierdolilo im wszystkim od tej zajebanej slawy. Z normalnych ziomali zrobili sie chuj wie kim. I to boli. Po czesci kurwa boli. Bo kojarzysz normalnego kolesia, widzisz co sie z nim stalo i… Cos kurwa w tym czasie zginelo. Cos sie zgubilo.

    Prawda?

    A zycie toczy sie dalej.

    Dobranotte.

    Jezusmarian, jak gorąco. Wiatraki śmigają na full, zamówiłem sobie ogniwo Peltiera, ale i tak gorąco.

    W sumie wolę gorąco niż zimno. Jakoś tak przyjemniej jest. I weselej.

    Karolinka się do mnie odezwała. Ona jest z tym małolatem dłużej niż ja z Magdą. Bo „oficjalnie zaczęliśmy” być razem mniej więcej w tym samym momencie, tzn. dostałem od niej SMSa, że jest super-szczęśliwa akurat jak wracałem od Magdy po dniu, w którym stwierdziliśmy, że możemy już mówić na siebie „para”.

    No i dziewczyna, którą zawsze kręcili dużo starsi faceci (jak miała 15 lat to była z 24 latkiem itd.) już 7 miesięcy jest kolesiem w swoim wieku. Magia :) Ale widocznie daje jej coś czego nie dawali jej starsi. Cholera wie co, nie wnikałem w to. Niech będą szczęśliwi.

    Fotki. Po kolei :) Po pierwsze dzięki za profesjonalną ocenę, wziąłem sobie do serca.

    Że krzywe – zgadzam się. Po naczytaniu się o silnych punktach włączyłem sobie linie siatki (pozytywnym efektem ubocznym jest większa kontrola krzywizny), ale i tak są krzywe. Będę przywiązywał do tego większą wagę. Ogólnie do odpowiedniej kompozycji (te drzewa rzeczywiście niepotrzebnie wchodzą na pierwszy plan). Generalnie kadrowanie muszę poćwiczyć, ale czasem nie zawsze jest czas na złapanie odpowiedniego kadru. Wrzuciłem do galerii oryginały, czasem jak wrzucam coś na bloga to kadruję już po zrobieniu. Szczególnie zdjęcia w ruchu robię z mniejszą ogniskową niż powinienem, to ułatwia śledzenie obiektu. Propo śledzenia, to ostatnio zacząłem ćwiczyć panoramowanie. Na samochodach jadących ulicą – banalny i oklepany temat, ale przynajmniej nie zabraknie obiektów w ruchu. Tym bardziej że na razie wychodzi beznadziejnie :)

    Że Tora jest za ciemna, to wiem – ale to kwestia tego, że byliśmy w lesie, robiłem wieloserię i drzewa cały czas albo przysłaniały albo nie przysłaniały słońca. Ustawiłem czas ekspozycji i przesłonę w jednym miejscu, potem biegaliśmy z psem i w innym miejscu zdjęcie już było za ciemne. Od jakiegoś czasu (jakiś tydzień po kupieniu aparatu) robię tylko zdjęcia w manualu, wprawdzie biorę pod uwagę sugestie światłomierza, ale ostatecznie to ja ustawiam parametry. Poza tym wtedy dopiero poznawałem ten aparat, po zgraniu tych zdjęć na kompa obiecałem sobie, że nigdy więcej ISO 400. Niech nawet przysłona będzie szersza, ale nie będę robił z ISO więszym niż 200.

    Co do analogów, to na preclu (pl.rec.foto.cyfrowa, po tym jak się przyznałem, że od 22 lutego zrobiłem ponad 6000 zdjęć) zasugerowali mi, żebym kupił sobie analoga, bo to mnie nauczy skromności w naciskaniu :) Ale duża część z tych 6 tysięcy to były serie. Wprawdzie A610 ma mały bufor (znajomy, profesjonalny fotograf, ma Nikona D200 i może strzelić 21 RAWów w 5 fps zanim zacznie lagować zapis na kartę, podczas gdy ja jakieś 12 JPEGów w największym rozmiarze i najlepszej jakości przy 2.4 fps), ale A610 kosztował tysiąc a nie 6 tysięcy :) I mimo że to podobno najlepszy aparat w swojej klasie, to mimo wszystko to nadal kompakt a nie dSLR…

    Jak przestanę zarabiać na programowaniu i zacznę na fotografii (bardzo w to wątpię, ale kto wie co mi odbije za parę lat, kiedyś planowałem zostać elektronikiem i nawet mam na to odpowiedni papier, dyplom technika elektronika) to kupię sobie jakąś profesjonalną puszkę :) Może się nadaję, może nie, ale jak kurczak uprze się, że jest świnią, to i zebra mu tego nie wytłumaczy :)

    A tak w ogóle, to to powinno się znaleźć na photoblogu a nie tutaj :) Zastanawiam się nad założeniem takiego. photoblog.pl byłby fajny, ale w wersji pro (15 zł na kwartał) można dodać tylko 4 zdjęcia na dobę, to trochę za mało jak na płatne konto. I z tego co wiem nie wspiera EXIFa (chciałbym mieć łatwy dostęp do EXIFa w zdjęciach innych, niby w Operze mam pod dwoma kliknięciami, ale wolałbym mieć tabelkę pod zdjęciem, poza tym mam wrażenie że photoblog wycina EXIFa ze zdjęć). Możecie polecić jakiś serwis fotoblogowy, który jednocześnie działałby jak swego rodzaju serwis społecznościowy i nie ograniczał mnie za bardzo, jak już zdecyduję się wykupić płatną wersję konta? Bo stronę mogę zrobić, hosting też się znajdzie, ale chciałbym mieć coś co trochę zintegruje mnie z innymi pstrykającymi. Polski, myślałem nad flickr ale generalnie poza tematyką komputerową (programowanie) raczej nie wychodzę poza Polskę.

    A może mimo wszystko flickr? Albo deviantart? Chociaż ten drugi z tego co mi się wydaje jest raczej nastawiony na wszystkie odmiany sztuki wizualnej, a nie tylko na fotografię…

    Już tak zupełnie poza tematem, to doszedłem do wniosku, że teraz jeżeli miałbym z kimś być, to jedynie z dziewczyną podzielającą moje zainteresowania. Może znalezienie kobiety interesującej się elektroniką albo uniksami byłoby dosyć ambitnym wyzwaniem, ale myślę że poznanie sensownej dziewczyny, która tak jak ja wszędzie zabiera aparat, wygląda całkiem realnie. To byłby zupełnie inny, dużo głębszy poziom relacji…

    Co przypomina mi pewien epizod, który miał miejsce jakieś 8 miesięcy temu. Ale to był jedynie epizod, nawet jeżeli trwał trochę czasu. Zresztą pasje to nie wszystko, najważniejszy (poza wyglądem) i tak jest charakter. I nie robienie świństw innym.

    Bo dziś inni a jutro mogę być ja.

    Ale ten temat jest już wyczerpany.

    Nie chciałem rozdrapywać tego tematu, ale chyba będzie trzeba.

    Kurwa, żeby Magda jeszcze zrobiła mi jakieś chujstwo, to nie byłoby w ogóle tematu, byłby kop w dupę i wpizdu spierdalać. Ale ta sytuacja jest inna. Rozstaliśmy się pokojowo, spokojnie, nie bez emocji ale bez agresji, po prostu oboje doszliśmy do wniosku, że tak będzie lepiej, myślę że podjąłem decyzję, do której ona też dojrzewała. Dużo o tym rozmawialiśmy już po fakcie i wiem, że nasz kontakt z czasem wyblaknie, bo tak to jest, ale ani ja ani ona nie chcemy spalić za sobą mostów. Więc to nie jest tak, że wczoraj Magda była a dzisiaj momentalnie wyjebałem ją ze swojego życia. To nie ta sytuacja. Nie mam do tego powodu, bo naprawdę oboje się staraliśmy i nie było żadnej sytuacji, w której któreś z nas celowo zachowałoby się nie fair.

    To bardzo dobra dziewczyna. Nie rozstaliśmy się, bo zrobiła coś nie tak, czy ja zrobiłem coś nie tak. Po prostu różne charaktery. Zbyt różne. Mimo że w sercach to samo, to praktycznie cały czas raniliśmy się, nie potrafiąc inaczej. Jeżeli ktoś myśli że jedna decyzja o rozstaniu jest w stanie totalnie i momentalnie zmienić stosunki między ludźmi, to pewnie nigdy nie rozchodził się z nikim pokojowo. Ja w sumie też do tej pory tylko z dziewczynami, na których mi nie zależało. Jedyne, do przedwczoraj, rozstanie z osobą, na której mi zależało, było nagłe i bardzo bolesne.

    I proszę, skończcie ją oceniać. Wiem że ten koment był pół-żartem, ale w tej sytuacji to kopanie leżącego. To nie jest dobry moment na takie żarty. Nie chcę żebyście opowiadali się po którejkolwiek ze stron, bo tu nie ma żadnych stron ani nikt ze sobą nie walczy.

    mogło, tylko chyba łatwiej się usprawiedliwia jako „nie mogło”

    Nie mogło. Albo mogło, ale nie umieliśmy. Na jedno wychodzi.

    Bo się staraliśmy. To nie był jednorazowy kaprys.

    Pojebalo? Kobiety nie lubia desperatow, oboje o tym doskonale wiemy.

    Primo to obaj :)

    Secundo, kto powiedział, że ja szukam teraz kogokolwiek? Opcję szukania dziewczyny zaznaczyłem… Cholera wie dlaczego, chyba odebrałem ją jako „czy jesteś teraz z kimś”, takie „pozwalam na flirt”. Ale odznaczyłem. Bo nie chcę.

    Jak się znajdzie to się znajdzie. Póki co nie chcę żeby się znalazła. Nie mam na to ani czasu, ani siły, ani ochoty.

    Żeby już nie wałkować zdechłej ostrygi. Sobie fotogalerię strzeliłem.


    http://grono.net/pub/u/123/gallery/3119121/0/

    Oceny i zjebki mile widziane. Najchętniej od strony technicznej robienia zdjęć.

    <ajron> Przegladam te Twoje fotki na gronie.
    <ajron> Dochodze do wniosku, ze w szkole sredniej na tle swoich kolegow wygladales jak diler narkotykowy.
    <ajron> Bez kitu.
    <ajron> Oni wygladali jak dzieciaki z podstawowki.
    <ajron> Ty jak diler, recydywa, conajmniej 10 lat za kratkami.
    <ajron> Traktuj to jako komplement.

    … Ale niekoniecznie takie :)

    Strzała. A ty się Madzia nie przejmuj, nie zniknąłem nagle. Nie jesteśmy razem, ale zniknę powoli, wtedy kiedy będziesz na to gotowa. A może w ogóle nie zniknę i będziemy się kumplowali? Jeżeli oboje zniesiemy fakt, że drugie z nas kiedyś będzie kogoś miało, to jest to całkiem realne.

    Zobaczymy.

    12 komentarzy

    Operacja Opos zostala zakonczona.

    Smutno, ale nie moglo byc inaczej. Przegralismy ten zwiazek.

    Tyle.

    Ozesz kurwa ja pierdole…

    Wyjebalem z domu na pare dni. Do poniedzialku. Zero cywilizacji, tylko ja, palm i praca. Musze kurwa odpoczac, moze w koncu stworze cos, co nawet mnie zaskoczy…

    I Martini jest. Chuj ze to babskie, nie ma nic innego. Na tej wsi zabitej dechami niestety nie ma sklepow nocnych.

    Kurwa, bo tak to jest, jak sie zarabia tworzac to czasami trzeba odciac sie od calego swiata, wyjebac gdzies totalnie poza jakakolwiek cywilizacje, samemu, bez nikogo, i moze wtedy znajdzie sie ta zdradliwa, skurwiala wene, inspiracje posrod spiacej natury, ktora znika zawsze kiedy jest najbardziej potrzebna…

    W przerwie miedzy jednym drinem a drugim.

    Wczoraj w nocy napisalem SMSa. „Swiat na trzezwo jest chujowy”. I to jest prawda…

    Kurwa, a mozeby sie stoczyc, tak totalnie? Coraz bardziej mnie to kusi. I tak nie bede w tym zajebanym zyciu szczesliwy. I to nie jest uzalanie sie nad soba, to pierdolona prawda.

    Kurwa mac, mam taka robote o jakiej zawsze marzylem, siana tez mi na nic nie brakuje, wszystkie uczucia, ktore moglbym miec, sa skutecznie zabijane przez leki przeciwdepresyjne, czego mi jeszcze wiecej potrzeba do szczescia?

    Magdy?

    Co u Magdy? Chuj wie, od swojego ostatniego SMSa przedwczoraj (cos w stylu „mam cie juz dosyc, czesc”) nie odezwala sie do mnie.

    Kurwa, my pasujemy do siebie jak piesc do nosa. Nie wiem czy ja to skoncze czy ona, to nie ma znaczenia, ale ten zwiazek nie ma przyszlosci. Bo to jest bez sensu jak ludzie ciagle sie rania i wzajemnie wkurwiaja. Mysle ze ona to zrozumie. Ciekawe czy poczuje wtedy ulge. Czy w koncu bedzie szczesliwa. Czy kurwa mac w koncu bedzie wolna, w koncu nikt nie bedzie jej wkurwial, w koncu bedzie mogla robic to co chce, odetchnac pelna piersia.

    Nie chce zeby to sie tak skonczylo ale wyglada na to, ze nie mamy wyboru. Pamietam jak kiedys po klotni do niej wychodzilem, costam powiedziala ze „zajebisty zwiazek”, nie pamietam dokladnie, wiem ze powiedzialem pod nosem (juz bedac za furtka, nie slyszala tego) „jaki zwiazek, dziewczyno, tego zwiazku juz od dawna nie ma”. Wtedy powaznie myslalem nad skonczeniem tego. A potem byl taki dzien kiedy bylo cudownie i na nowo w nas uwierzylem…

    Ale to niestety tylko pojedyncze chwile. Kurwa, nie da sie tak zyc. Wzajemnie wpedzamy sie do grobu. I to ze oboje sie zaangazowalismy, to ze zajebiscie mi jej dzisiaj w nocy brakowalo tak naprawde gowno zmienia.

    Ale czy zwiazek takiego faceta jak ja z zagorzala feministka moze przetrwac? Moc pewnie moze, ale czy poswiecenie z obu stron jest tego warte? Kurwa, to przeciez nie o to chodzi zeby zmieniac sie na sile o 180 stopni.

    Nawet jezeli zdazylem sie przez ten czas zajebiscie zaangazowac. Oboje sie zaangazowalismy. I mysle ze oboje nie chcemy tego skonczyc. Nie wiem, kurwa, jestem otwarty na propozycje, chcialbym dalej z nia byc, ale nie moze dalej byc tak jak jest teraz.

    Snilo mi sie ze mielismy szescioraczki. Znaczy to bylo szesc myszoskoczkow, ale w tym snie wiedzialem, ze to Magda urodzila moje dzieci. Nawet boje sie analizowac ten sen.

    I co jeszcze… Marta mi sie snila. Znaczy ta malolata (kurwa, dorosla kobieta a nie malolata, chociaz dla mnie zawsze bedzie malolata), ktora poslala mnie wpizdu ostatnio po tym zaspaniu. Generalnie costam o korepetycjach, czy adopcji, wiem ze tez byly tam myszy, ale nie pamietam dokladnie co.

    Marta. Rowniez od swojego ostatniego SMSa nie odezwala sie do mnie.

    Chuj, sny czasem potrafia wkurwic… Czasem budzac sie czlowiek odetchnie z ulga, ze to byl tylko sen a czasem wprost przeciwnie, boi sie otworzyc oczu, zeby ten sen nie zniknal…

    W sumie i tak ostatnio mam glownie koszmary.

    Creutzfeld und Jakob… Taki niemiecki hip-hop. Fajny beat… I tylko tyle, nie rozumiem slow niestety. Uczylem sie niemieckiego i co mi z tego przyszlo…

    Sobie wlasnie w sluchawkach leci.

    I już nie leci.

    Idę się przejść nad jezioro i przemyśleć parę spraw. Firmowych, nie sercowych.

    Elo.

    No to mnie zjebaliście.

    Myszki, ja się z nią nie umawiałem konkretnie, wiecie? Tylko na telefon. Tak wstępnie. Że dam jej znać jak będę w okolicy (bo mieszka daleko, mieliśmy się spotkać u niej). No i nie dałem.

    Zresztą ja nigdy nie robię problemów jak ktoś nie może się spotkać, bo np. źle się poczuje, czy mu się nie chce, czy przyjaciółka ma doła i też chce się z daną osobą spotkać (prawda Opos?), czy chuj wie co jeszcze. Kurwa, nie rozumiem tego. Mam problemy ze snem, od urodzenia, więc nie mogłem zasnąć, zamiast bezproduktywnie przewracać się parę godzin w łóżku wolałem pobawić się z myszami, i od razu wielkie halo.

    Egoizm kobiet? Może źle się wyraziłem. Miałem na myśli to, że kobiety GENERALNIE wolą brać, niż dawać, to obserwacja nie tylko na podstawie tej kumpeli, tylko ogólnie. W sumie nie byłoby w tym nic złego, bo lubię pomagać innym jedynie za uśmiech, satysfakcję, ale jeżeli w zamian mam dostawać jedynie postawę roszczeniową, czyli że muszę być przy kimś, bo jak nie to mogę spierdalać… To tak średnio mi się to widzi.

    Zwyczajnie mi się wtedy odechciewa.

    Tym bardziej że nie pierwszy raz miałem wyciągnąć ją z bagna. Ani razu nie usłyszałem nawet dziękuję. Tak jakbym był kurwa jej prawnym opiekunem.

    A chuj. Czym ja się przejmuję?

    Kurwa, dobrze mi. Leżę, popijam bro, muza leci, myszy hałasują, czekam na sygnał od kumpla („wpadnij do mnie na pijaństwo, dam ci znać jak będziemy w Centrum”), zrobiłem koło 200 zdjęć wykolejonego tramwaju na Pl. Zbawiciela (wypadł z torów), 5 filmów jak myszy biegają w kuli po mieszkaniu (na jednym dokładnie widać, jak rodzą się kłótnie, tym razem się nie urodziła bo wyluzowałem) i ogólnie zastanawiam się nad tym wszystkim.

    Nad czym? Nad tym czy warto. Bo mi się kurwa nie chce. Znowu wielki problem, tym razem dlatego że dostałem cynk od kumpla z nadzoru ruchu (ZTM, takie śmieszne coś co zarządza w Wawie tramwajami) i musiałem pojechać robić zdjęcia wypadkowi. Znaczy nie musiałem. Chciałem. Bo lubię. Bo kurwa lubię robić zdjęcia. Wypadków także. Takie jest moje hobby. Jedno z wielu. I chuj.

    Jeżeli komuś to nie pasuje to niech sobie znajdzie faceta któremu to będzie pasowało. Prawda Opos?

    Bo gąbka nigdy nie nasiąknie miodem. Gąbka powinna nasiąkać wodą a miód powinien spływać do wiadra.

    A ja cały czas mam nadzieję że uda się uratować ten związek. Bo to jest prawdziwa kobieta, a nie taka pusta suka, jakie do tej pory spotykałem. Ale jak mamy się cały czas jedynie na siebie wkurwiać to to chyba naprawdę nie ma sensu.

    Z drugiej strony nie chcę niczego robić pod wpływem impulsu, emocji. Bo też często jest nam fajnie, dobrze, są takie momenty, kiedy czujemy się razem jak w niebie…

    Momenty. Pojedyncze chwile, kiedy Madzi wszystko pasuje. Wtedy jest naprawdę cudownie. Kiedy nie przypierdala się do mnie za każdy mój najdrobniejszy ruch. Bo ile można?

    Kurwa, co ma być to będzie. Jak się rozstaniemy to trudno, widocznie do siebie nie pasujemy. A może wprost przeciwnie, może w końcu będzie między nami normalnie. Nie tak jak było na początku tylko po prostu normalnie. Może w końcu zacznie mnie traktować jak swojego faceta a nie służącego.

    Chciałbym żeby było normalnie. Nie chcę się rozstawać. Bo oprócz tego jednego drobnego, zajebiście wkurwiającego i dobijającego szczegółu, to naprawdę wspaniała dziewczyna. Byłaby dobrą matką dla moich dzieci.

    Ale widocznie po prostu do siebie nie pasujemy.

    <mama> magda jest taka subtelna, delikatna, a ty wiele takiego chamstwa odziedziczyles po ojcu
    <alterek> on nie mial szczescia do kobiet?
    <mama> mial powodzenie ale nie umial budowac zwiazkow, tez byl taki despotyczny jak ty, tez wszystkich sobie podporzadkowywal
    <alterek> no to bede starym kawalerem
    <mama> ale nie mozna zyc bez drugiego czlowieka…
    <alterek> no to trudno, najwyzej bede zaliczal dupe za dupa az mi sie znudzi
    <mama> dokladnie jak twoj ojciec…

    Kurwa, czasem wydaje mi się, że ja i Magda to dokładnie jak mój ojciec i matka. Ona jest taka jak moja mama, dobroduszna, prostolinijna… Nie jest głupia, to nie dlatego. Jest po prostu szczera i w porządku wobec ludzi, ale na swoje też potrafi w życiu wyjść. Ja wprost przeciwnie. Czuję że przegram to zajebane życie tak samo jak przegrał je mój stary…

    Bo związek ojca z matką jak widać nie przetrwał. I to matka w nim wygrała. Ojciec widział więcej dup niż deska klozetowa, chyba że akurat patrzył w dno kieliszka, i co mu z tego przyszło? Nawet jego własny syn nie chce go znać. Ale to nie dlatego, że zaliczał czy pił, tylko dlatego że manipuluje ludźmi. Ściemnia, kręci, kurwa, po co ja mam się z nim spotykać, skoro nie ma szans na szczerą rozmowę, bo będę jego zabawką, będzie próbował mną manipulować, użalać się nad sobą, wywoływać uczucia?

    Ale to kurwa dokładnie jak ja…

    Wy też czasami macie wrażenie, że nie ma dla was na tym zajebanym świecie miejsca?

    Film.

    I trochę dłuższy.

    W tym drugim dźwięk zjebany bo taki kodek wybrałem, a może błąd w ffmpeg… A może w youtube (bo normalnie odtwarza się normalnie, bez echa), a może w mojej przeglądarce i wy macie normalny dźwięk (bo przewinąłem do początku i zaczęło być normalnie)… Co za różnica właściwie.

    Kurwa, w ogóle ten flash to się nadaje.

    <shog> ej, nie wspominales mnie na blogu ze dwa lata
    <shog> czuje sie niedowartosciowany!
    <alterek> to ty czytasz tego bloga?
    <shog> nie

    shog. Kończyliśmy jedną szkołę, jego braciak chodził z ch. do klasy… Dawno, jak jeszcze siedziałem na ircu a on ircopował, trochę piliśmy, potem kontakt się urwał. W sumie jakieś bro możnaby wychylić…

    Ale to jak wytrzeźwieję po bro u groma sztorma groma.

    Sztormu gromu ma zajebiste szczury. Ale to wam pokażę razem innym.

    w ScHoOl :P | PoZdRo FoR aLL ;* | MyŚle o ToObIe ! =*=*

    Że niby o mnie?

    Boże, kurwa, drogie Bravo, IQ mi spada…

    Dlaczego kobiety są takimi egoistkami?

    Nie mówię o Madzi, ona to wyjątek. Poważnie, m.in. dlatego zacząłem z nią „coś więcej”, że widziałem jak traktuje przyjaciół, znajomych…

    Ale generalnie kobiety to egoistki.

    Miałem się jakiś czas temu spotkać z koleżanką. Zaspałem. No to mieliśmy spotkać się dzisiaj. Nie mogłem spać, bawiłem się do rana z myszami i znowu zaspałem. Madzia wie, że ja mam bardzo, khm, zróżnicowaną dobę. I że jak pójdę w kimę o 6 rano, to potem nawet smok mnie nie obudzi.

    No i dostałem SMSa.

    Dzięki, byłam dzisiaj u psychologa i bardzo potrzebowałam rozmowy z Tobą :( Zresztą myślę że możemy sobie darować utrzymywanie kontaktu. Przyjmuję przeprosiny ale nie pisz więcej.

    Nie żeby mnie to jakoś specjalnie dotknęło, ale… Kurwa, wiem że zrobiłem źle, wiem że nie powinienem, przeprosiłem ją. Ale czy to jest powód do zrywania znajomości? Skoro nie pisz więcej, to przecież nie będę się wpierdalał na siłę i próbował dociekać co jest. Tyle że nie ogarniam.

    Ale ja wielu rzeczy z tego świata nie ogarniam. I niekoniecznie chcę ogarniać. Przyjmuję, że jest jak jest, niekoniecznie je rozumiejąc, bo w sumie po co zaprzątać sobie głowę, skoro nie pisz więcej? Niby głupio zakończyć czteroletnią znajomość w ten sposób, ale… No co ja mogę zrobić?

    W sumie już dawno przestałem przejmować się takimi rzeczami. Ludzie przychodzą, odchodzą, ja też czasem odchodzę, taki jest ten świat. Ale dziwi mnie powód. Pewnie był jakiś inny, może to był tylko pretekst, może zobaczyła że nie może na mnie liczyć? Nie wiem. Jebać. Numer zna, będzie chciała to napisze, nie będzie to nie.

    Wiem że to wygląda jakbym nie przejmował się ludźmi, ale no sami powiedzcie, co ja mogę zrobić? Świata nie zmienię, wpierdalał się też nie będę tam gdzie mnie ktoś nie chce. Utrzymuję kontakt z tymi, którzy chcą utrzymywać go ze mną.

    A co do ten, komentów…

    Ostatnie zdjęcie -> czy on(a) zjeżdża po małej, myszej zjeżdżalence? :-)

    Nie :) To taka drabinka, żeby moje samczyki mogły sobie zmieniać piętra :)

    czy alterek nie miał aby kotka? :>

    Alterek miał kotka 10 lat temu i do dzisiaj dywan pod kaloryferami po kotku śmierdzi. Alterek lubi miałczeć jak kotek, udawać kotka i generalnie jest kotkiem, ale to tylko Alterek :)

    Chyba oceanic wzieł i umrzył, hę.

    Cholera wie, może umrzył, teraz działa. Uptime 19 dni, więc pewnie coś z siecią było. Wy widzicie zdjęcia w moich notkach? Tych nowych, bo w starych na razie nie ma, muszę się doprosić danych ze starego dysku na starym serwerze i przerzucić na nowy.

    img_5727.jpgimg_5728.jpgimg_5729.jpgimg_5733.jpgimg_5735.jpg

    I są moje moje moje tylko moje! :)

    Dziękuję kochanie :*

    No wiesz byles moja jedyna miloscia chociaz nie wiem co to tak naprawde znaczy ale czulam to, i to przez ciebie staram sie za bardzo nie angazowac w zwiazki.

    Jest to… Minus.

    Minus za nie branie odpowiedzialnosci za skutki rzucanych zaklec. Nie abrakadabra czy abradababra, tylko slow, gestow, czynow, ktore maja moc wieksza od grubego, czarnego kota…

    Nie chce wiecej popelnic tego bledu. Nie chce skrzywdzic kolejnej niewinnej istotki, wiecie? Kurwa, niech chociaz raz ja cierpie. Niech jakas zakompleksiona suka, taka jak ja, chociaz raz pobawi sie mna i wypierdoli wpizdu jak szmate. Dobra, wiem, cierpialem z ch. Ale to byla zupelnie inna relacja. Inna niz z kobieta. Bardziej naiwna, idealistyczna, mniej racjonalna, mniej dojrzala… I w sumie to sie nie moglo inaczej skonczyc.

    Bleeh. Jebau to pies. To co bylo. I buda tez. Byle wyciagnac wnioski.

    Jedno jest pewne. Nie chce zeby Magda cierpiala z powodu mojej niedojrzalosci. Bo ostatnio bylo cudownie. Ona byla czula, nie zlosliwa, taka moja kochana dziewczynka, a ja… Podobno bylem subtelny i delikatny, nie tak jak na co dzien. Moze po prostu oboje bylismy prawdziwi? Nie balismy sie odslonic serca…

    I chcemy isc do teatru. Tylko jeszcze nie wiemy na co. Podpowiecie?

    Kurwa, ja wiem, ze nie powinienem pisac o innych. O tym co bylo, o przeszlosci. Wiem ze to boli moje sloneczko i wiem ze sloneczko nie zasluzylo na to, zeby sloneczko bolalo. Ale stojac przed wyborem, albo mowimy sobie wszystko, albo tworzymy jakies tematy tabu… Kurwa, nie chce teamtow tabu. Chce zeby moja dziewczyna byla jednoczesnie moja przyjaciolka. Chce zeby akceptowala mnie takim, jakim jestem, ze wszystkim co bylo, a nie takim jakim chcialaby, zebym byl. Ani takim jakim sie przed nia wykreuje.

    Kurwa, Opos, chce zebys byla ze mna, nie z moja kreacja. Bo inaczej jaki to ma sens?

    A jezeli komus chce sie juz rzygac z powodu tego, ze ciagle pisze tylko o Oposie i o Oposie… Well, Opos staje sie czescia mojego zycia. Nic na to nie poradze. Nie chce nic na to poradzic, bo jest mi z tym dobrze. Tak wlasnie, jest dobrze. I jezeli tylko nie bedziemy sie bali, bedzie dobrze…


    • RSS