alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2007

    From: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne

    Szanowni Państwo!
    Przesyłka zawierająca książki z zamówienia została nadana w dniu 19-07-2007 Pocztą Polską jako priorytetowa paczka pocztowa.

    Krokodylowo. Powinno dzisiaj przyjść. Cieszymy się.

    Alterki czytają książki, dziwne, co? Mnie też to dziwi. Nawet jeżeli to specjalistyczna literatura dla psychologów.

    Przejebane jest mieć wiele zainteresowań.

    A może po prostu jeszcze większa wiedza na temat swojego łba chociaż trochę umożliwi wyrwanie się ze szponów własnych potrzeb i pragnień. I ofiecka zostanie zjedzona. A jebane wilczysko zdechnie z głodu, pokwikując żałośnie.

    Bo tak, wiem, że to jest normalne, mieć jakieś potrzeby, emocjonalne pragnienia. Ale ja nie chcę ich mieć. Chcę być panem swoich emocji, uczuć, tak bardzo jak się da. Wychodzi, lepiej lub gorzej ale wychodzi. Żeby wyszło stuprocentowo to musiałbym sobie mózg rozjebać, ale tak czy inaczej wychodzi.

    Dawno nie pisałem, wiem. Nawet nie dlatego, że nic się nie dzieje, bo dzieje się sporo (chyba nawet za bardzo), ale jedne rzeczy nie są warte wspominania, innymi nie chcę was zanudzać, o jeszcze innych nie chce mi się pisać… No i tak to wygląda, że właściwie to nie ma o czym.

    Bo co, mam wam napisać, że kupiłem sobie nowy aparat? No, to kupiłem. Canona S3 IS. Niestety fotek nie wrzucę, bo chwilowo (do czasu aż zawiasy wrócą ze szlifowania, parę dni) siedzę na starym lapsie, na którym nikt nie przekona mnie, że białe jest białe. Zresztą czarne też jest jasnoszare. I kolory są tak przekłamane, że w życiu nie dobiorę tutaj balansu bieli tak, żeby to wyglądało nawet nie ładnie, ale jakkolwiek.

    A może kupić sobie jakiś konkretny monitor do obróbki zdjęć?

    Swoją drogą jak te aparaty tanieją… Ten model po wprowadzeniu na rynek rok temu kosztował 2500 zł, teraz dałem za niego (nowy!) 1250. Optyczna stabilizacja obrazu, ultraniskodyspersyjne szkła (stosowane w najdroższych obiektywach Canona), matryca 1/2.5 cala, silnik ultradźwiękowy… Tylko Digic II ciągle ten sam.

    Na razie jestem z niego bardzo zadowolony. Chociaż to ISO 800 to raczej pomyłka jest. Zresztą 400 też. Tak samo jak 20 trybów fotografowania, programy tematyczne, 9-punktowy autofocus oparty na sztucznej inteligencji – na co mi to? Używam trybu manualnego i focusowania w centrum, tak jest wygodniej, niż polegać na tym, co móżdżek aparatu uzna za najważniejsze przy danej kompozycji. Przecież to ja mam robić zdjęcia a nie aparat, prawda?

    Jakby miał odrobinę mniejsze aberracje geometryczne przy małych ogniskowych, to też bym nie narzekał. Ale tak czy inaczej jest ok.

    Kurwa, jak ja marudzę, co?

    <tomek> 4g amfetaminy
    <tomek> jej zapach sam z siebie pobudza
    <alterek> marnujesz zycie
    <tomek> co to kurwa za życie
    <tomek> mam 30 lat, mieszkam sam, kocham się w kumplu którego nie mogę mieć bo on woli laske :(

    A czasem wystarczy spróbować wziąć się w garść. Łatwo się mówi, co? Ale nikt tego nie zrobi za nas.


    http://www.palac.bydgoszcz.pl/pl/pryzmatwww/pl/pryzmat/o_nas/nalog/test.htm

    3 i więcej punktów, to stan krytyczny. Ja mam 11. Przebijasz?

    shog przebija. Ma 13.

    Dlatego od tygodnia nie piję. Nie z lenistwa, nie dlatego, że po browar nie chce mi się iść. Po prostu nie piję. Ciekawe kiedy mi się znudzi.

    03:44:34 <alterek> masz zmysl artysty.
    03:44:47 <lcamtuf> jassne
    03:45:33 <alterek> mi tego czesto brakuje.
    03:45:49 <lcamtuf> moge wziac w outsourcing


    http://lcamtuf.coredump.cx/photo/current/

    Se obejrzyjcie, sobie. I powiedzcie, że tuf nie ma talentu.

    Jaki jest szczyt bólu? Zgwałcić jeża w ulu.

    A może rzucić wpizdu informę i iść na ASP?

    18

    5 komentarzy

    img_9320.jpg

    Szukałem jakiegoś ładnego kwiatka, ale mało robiłem tu nad morzem makro, żaden się nie nadawał. Poprawię się jak tylko znajdę kwiat wystarczająco piękny, żeby jego piękno nie wyblakło przy Oposie, tymczasowo musi wystarczyć ten łan zboża, czy co to tam jest :)

    Oposowi życzymy:

    img_9352.jpg

    Wiernego konia (mówiłem że znalazłem tu stadninę!).

    img_9132.jpg

    I (prawie) pluszowego misia.

    Reszta przyjdzie z czasem.

    Gwiazdki z nieba niestety nie będzie, bo nie wykosztowałem się na lunetę, ale i tak wszystkiego najlepszego :)

    Ćwir.

    Wszystko inne w tło…

    Dziennie planów… Miliony, kurwa, miliony. Tylko nic z tego nie wynika.

    - Widziałem ostatnio tego twojego oposa, wyładniała bardzo.
    - Bardzo przepraszam, ale weź ty się odpierdol ode mnie, co?

    Psy. Kiedyś bracia, a teraz psy. Sztuk psów dwóch. I krew psia. Psia krew, ostatnia.

    Bleeee.

    Emocje, kurwa, uczucia, czuję się jak emocjonalny glon. A Opos na jednym gronie pisał coś na temat glonojadów, wiecie?

    - Co robisz?
    - Piszę wiersz. Poezja pomaga mi zapomnieć.

    Z filmu jakiegoś. „Don’t be a Menace to South Central while Drinking your Juice in the Hood”, chuj wie jaki to ma polski tytuł, nie chciało mi się szukać napisów.

    Tak, ten czternastowyrazowy tasiemiec to tytuł.

    Już znałem jedną taką, co tomik wierszy wydała. Dosyć długo znałem, i dosyć dawno temu, parę lat przed w ogóle pojawieniem się pomysłu na tego bloga. Dziękuję, wolę normalnych znajomych. A nie wrażliwych na siłę. Tak kurwa mać na pokaz. Dziewczyno, kogo ty chcesz oszukać? Ściemnisz ludziom, mi też ściemnisz, może nawet ściemnisz sobie, a kocur i tak wylezie z wora i postawi wielki, śmierdzący posąg z brązu na środku tego pięknego, pracowicie utkanego twoimi ściemami dywanu. I jeszcze łasić się skurwiel przylezie, tak jakby nic się nie stało.

    A ja tylko będę się głośno śmiał z ofiary, która kupiła tego sierściucha w swoim zasranym worze. Bez bliższego poznania poleciała na te piękne teksty, ściemy, wiersze, „nie bierz tego do siebie”, myśląc, że złapała życie za ogon… Kurwa, dlaczego tak mnie to bawi?

    Jej braciszka też znałem. Jak braciszek miał 8, może 10 lat. Teraz braciszek ma lat… Chuj wie ile, tyle co ja minus sześć. Czyli tak jakby 16. Jakiś czas temu przyplątał się do mnie gdzieś w necie i niebo a ziemia. Mając mniej więcej tyle lat, ile on ma teraz, myślałem że wyrośnie na kogoś normalnego a nie na głąba. Ale może ma jeszcze czas. Nie wiem, nie moja piaskownica, nie wnikam.

    Classix Nouveaux – Never Never Comes. Znacie? Jak nie znacie, to poznajcie, jak nie poznacie, to trudno.

    - Co to jest miłość?
    - Sam chciałbym to wiedzieć, wiesz?
    - Ty chyba wiesz to lepiej niż ja…
    - Miłość jest wtedy, kiedy przekładasz czyjeś dobro ponad swoje dobro. Kiedy bierzesz pewne rzeczy na siebie, żeby komuś było lżej. Nie na pokaz, na serio.
    - To chyba dobra definicja…

    Może dobra, może nie. Nie traktuj mnie jak wyroczni, może jestem trochę starszy, ale patrząc z perspektywy, to nadal gówniarz. Bo co to są 22 lata… Nie mam dzieciaka, rozwodu za sobą… Pewnie wszystko przede mną. I coś mi mówi, że nie ma co czekać na happy end.

    3:25. Jeszcze godzina i można będzie iść pstryknąć wschód słońca na horyzoncie morza. Chyba że złapie mnie zmęczenie na tyle, że jedyne co będę w stanie pstryknąć, to taki fajny pstryczek od rzeczywistości. Spać znaczy. Na jakimkolwiek płaskim fragmencie czegokolwiek. A o 4:48 spojrzymy w niebo i pomyślimy o 4:48 Psychosis.

    Napaliłem się na Canona S3. Może ktoś wybić mi ten pomysł z głowy?

    A teraz sobie leci Springsteen. Streets of Philadelphia. Moja pierwsza mp3ka, pamiętam jak jeszcze praktycznie nikt nie słyszał o czymś takim jak mp3, kumpel przyszedł, przyniósł tą piosenkę na 4 dyskietkach i puściliśmy na covoxie (bo oczywiście o kartach dźwiękowych też jeszcze wtedy nikt nie słyszał, za to ja byłem jedyną osobą w okolicy z covoxem – słuchałem przez niego amigowych modków na pececie)…

    Dla niewtajemniczonych, covox to takie cudo dla biednych z zacięciem elektronicznym, których nie stać było na kartę muzyczną. Podłączane toto było zamiast drukarki i umożliwiało słuchanie muzyki w lepszej jakości, niż przez głośnik wbudowany w kompa. Bo głośnik umiał wydawać jedynie pojedynczy ton o określonej częstotliwości (można było ją zmieniać, ale nie z taką prędkością, żeby cokolwiek z tego wyszło) i stosowało się różne sztuczki, które likwidowały ten pisk i umożliwiały jako takie słuchanie cyfrowej muzyki. Covox przetwarzał dźwięk na zupełnie innej zasadzie (przetwornik D/A), więc ten problem nie występował.

    Mógłbym pisać o tym godzinami. A wy i tak nie zrozumiecie. Nie zrozumie tego nikt, kto tego nie czuje. Kto nie czuje pasji, kto nie ma czegoś takiego, czemu jest podporządkowany cały jego świat. Ale może to i lepiej. Normalni pod tym względem ludzie też są potrzebni, może nawet bardziej, właśnie dlatego że są w stanie trzeźwo o tym myśleć.

    Kurwa, miałem tu NIC nie pisać o komputerach. Nigdzie miałem o nich nie pisać oprócz joggera, na którym tak czy inaczej skończyło się na jednym wpisie. Ten blog od początku miał być o mnie. No, od początku to nie, bo od początku miał być o „nas”. Potem, kiedy „my” podzieliło się przez trzy, żeby nie powiedzieć, że przez cztery, miał być o mnie. Ale co ja poradzę na to, że to wszystko łączy się ze sobą w nierozerwalną całość?

    Kurwa, kurwa, jest środek nocy, a ja mam zajebistą ochotę na gyrosa z frytkami. To nie Warszawa, że można sobie wyjebać o dowolnej porze na kebaba, piwo, gdziekolwiek, zawsze coś jest otwarte. Tu o 23 kończy się życie. A człowiek głodny całą noc siedzi. I z nudy liczy pi z dokładnością do 1000 miejsc po przecinku.

    Terminating on signal 2
    Connect time 570.8 minutes.
    Sent 4565189 bytes, received 10127048 bytes.
    Script /etc/ppp/ip-down started (pid 30566)
    sent [LCP TermReq id=0x2 "User request"]
    rcvd [LCP TermAck id=0x2]
    Connection terminated.
    NO CARRIER
    Serial link disconnected.

    9,5 godziny. Ja tu nad morze przyjechałem, tak?

    Żeby ściągać filmy po GPRSie, to też trzeba mieć najebane we łbie i nie wymieszane. Już taniej wyszłoby mi kupienie biletu i pojechanie do najbliższego większego miasta do kawiarenki internetowej. Bo starej, kaszubskiej wioski rybackiej, w której mieszka 350 osób, raczej o takie przybytki nie posądzam. Chociaż może…

    I kolejna noc.

    Witam
    Ty głupi pedale.
    Cwaniaczysz bo mnie zablokowac mozesz
    A było tylko sie nie wpiedalac w moj własny opis ty debilu jebany.
    ciekawe kto teraz ty tepa qrwo zrobi wiecej artykołow o gekonach
    Pies cie qrwo jebał. załoze sie ze cie stary dotykał
    jak bym cie spotkał to zmasakrowałbym cie na szybko
    pozdraviam


    http://forum.jaszczurki.pl/viewtopic.php?t=5321

    Ten sam osobnik. I co z takim zrobić? Ma ogromną wiedzę na temat gekonów, przyda się Wikipedii, ale… No właśnie.

    Przynajmniej pozdrowił :)

    <xxx> w dodatku.. moja siostra…
    <alterek> co z nia, znowu odstawia cyrki przez jakas dupe?
    <xxx> no żesz kurwa.
    <xxx> sprowadziła sobie do domu jakąś pannę.
    <alterek> ciesz sie, dzieci z tego nie bedzie przynajmniej
    <xxx> tą samą co wtedy z resztą.
    <xxx> a jej dziewczyna dwa dni temu do mnie dzwoniła i prawie płakała, bo nie wie co z nia się dzieje
    <xxx> i sie martwi o nią
    <xxx> a moja siostra tylko mnie prosi bym kłamała, ze wyszła na rower czy cos ;(

    To smutne jest, wiecie?

    To smutne jest.

    A ja idę się przejść. Bo jest 4:06. Foty jakieś się porobi na plaży się porobi się.

    Miau.

    Finding it hard to believe
    We’re in heaven…

    Ola mówi: „cmeu nie piszesz nablogu nic nowego?”.

    k-k (kochanka kaktusów) mówi: „napisz notke, bede miała co poczytac”. k-k podobno mówi ąę, a tutaj widzę, że mówi tylko ł. To dopiero niekonsekwencja.

    A myszy nic nie mówią. Szepczą mi tylko, że bardzo lubią truskawki.

    Oj kurwa lubią.

    A ja lubię, jak wchodzę do roboty, wbijam kod w jeden alarm, wbijam kod w drugi alarm i alarm zaczyna wyć. Bo znowu coś się spierdoliło. I momentalnie przyjeżdża ekipa żeby spuścić wszystkim wpierdol.

    Przynajmniej skuteczność sprawdziliśmy.

    ::: tomek jest zajęty: szukam STARSZEJ kobiety
    <alterek> dobra prowokacja
    <tomek> czemu ?
    <alterek> moze dlatego ze nie szukasz ani starszej ani kobiety?
    <tomek> to się raczej nazywa zły wpływ złych ludzi
    <tomek> może właśnie starsza kobieta to jest to
    <alterek> w sumie masz taki uraz jak ja po ch. tylko ci na dobre wyjdzie.
    <tomek> po prostu jestem rozjebany emocjonalnie
    <alterek> znamy znaaamy…

    Na dobre.

    Kochanka kaktusów. W życiu nie dalibyście jej tylu lat ile ma.

    A teraz dzieci grzecznie gaszą światła i nakrywają główki kołderkami. Bo będzie niesmacznie.

    Bierzemy człowieka. Takiego zwykłego, normalnego, może trochę nadpobudliwego, może z lekkimi zaburzeniami psychicznymi. Kładziemy człowieka na łóżku. Znieczulamy silnym wstrząsem elektrycznym w czaszkę. Wbijamy przez kąciki oczodołów szpikulec do kruszenia lodu prosto w płaty czołowe mózgu i kręcimy tym szpikulcem, aż pacjent przestanie logicznie odpowiadać na pytania.

    Brzmi jak erotyczna fantazja psychopaty? Tak właśnie jeszcze kilkadziesiąt lat temu leczono, żeby daleko nie szukać, nadpobudliwość seksualną. Społeczne potępienie? Wynalazca tej wspaniałej metody został laureatem nagrody Nobla.


    http://pl.wikipedia.org/wiki/Lobotomia

    Na przykład siostra prezydenta Kennedy’ego została w ten sposób wyleczona z puszczalstwa.


    http://en.wikipedia.org/wiki/Rosemary_Kennedy

    Lobotomia transorbitalna. Smacznego.

    <pet> Przyjedz, przyjdz.
    <pet> Teleportuj.
    <pet> Wydup z domu.
    <alterek> a polkniesz?
    <pet> A dasz sie ruchnac analnie?
    <alterek> nie
    <pet> Ja jestem hetero, rozumiesz, kurwa, czy nie?
    <pet> Powinienes sie cieszyc, ze Cie wooogoooooooooole toleruje.

    Powinienem się cieszyć. Wyświadczając przysługę wypierdolę to co tu było. Bo było żebyś wyciągnął wnioski, nie chcę niszczyć twoich planów, nawet jeżeli w jakiś sposób one mnie dotykają. Mam nadzieję że wyciągnąłeś odpowiednie wnioski, co zrobisz, zależy wyłącznie od ciebie, pamiętaj tylko że wszystko co robimy ma swoją cenę. I jak próbuje się być za bardzo do przodu to czasem można się wypierdolić.

    Zreszta, co ja ci będę mówił, dorosły jesteś, rób co chcesz. Konsekwencje swoich czynów również poniesiesz wyłącznie ty. Powiedziałem co na ten temat myślę i tyle, co mnie to kurwa obchodzi?

    I tym optymistycznym akcentem. Jakby coś, to łapać na komórkę, bo wybijam nad morze na tydzień. Pewnie coś dodam w międzyczasie. Chyba że nie dodam.

    Łapa.

    Kurwa, mam dosyć psychopatów. Najpierw sam się nimi otaczam, wychodząc z założenia, że ciekawych ludzi w swoim otoczeniu nigdy za wiele, a potem zwyczajnie mam dosyć ich odchyłów.

    Świat jest okrutny i często tylko wydaje nam się, że ktoś nas kocha, a jak przychodzi co do czego do się można nieźle na człowieku przejechać…

    Pewności, że ktoś nie manipuluje, nie ściemnia, nie bawi się tobą, nigdy nie ma. Ja staram się nie liczyć na nikogo. Nie zawsze wychodzi, nie zawsze się da a czasem nieświadomie ranię ludzi, na których mi zależy… Ale to jest kwestia wyczucia. I odrobiny dystansu…

    „Umiesz liczyć, licz na siebie, twoje szczęście innych jebie”.

    Jedno wielkie jebane targowisko próżności, w którym każdy czuje się lepszy od innych, a tak naprawdę wszyscy odgrywamy przeznaczone dla nas role. A potem biorą się z tego różne bulimie, nerwice, fobie i inne choroby wynikające z nieumiejętności zaspokojenia skrzywionego wyobrażenia na swój temat.

    Ale wydaje mi się, że Ty to wiesz, że kiedyś ktoś Cię bardzo zranił…Nie wiem czy to prawda, czy dobrze mi się wydaje, ale mam takie przeczucie…

    Teraz to już nie ma znaczenia.

    Absolutnie żadnego.

    Głód. Nocny głód. To się śmiga na kebaba śmiga się. No i z planowanych 30 minut zrobiły się prawie dwie godziny. Byłem na Starówce, porobiłem parę fot, potem w tym miasteczku pielęgniarek pod miniścierstwem nakręciłem parominutowy (a może paruminutowy?) filmik… Dobrze będzie kontrastował z filmem, który nakręciłem w dzień, podczas protestu.

    img_8500.jpgimg_8505.jpg

    Pierwsza (zrobiona o 3:09) fota naświetlana sekundę, druga (5 minut później, o 3:14) 3 sekundy, obie z przysłoną (przesłoną?) 2.8 i czułością 50. Ze statywem. Zawsze jak oglądam swoje foty, zastanawiam się, co zrobiłem źle. Tutaj? Za duża rozpiętość tonalna, obcięta przy konwersji do sRGB. To aż się prosi o bracketing ekspozycji (tym bardziej, że mam do tego wsparcie w chdk), skompresowanie dynamiki i zrobienie HDRI. Ale to może następnym razem.

    Przynudzam?

    Kurwa mać, szukam napisów do filmu. Angielskich, o polskich i tak mogę zapomnieć, nie ten kaliber kina. Nie ma, nigdzie. Mam film, nie mam napisów. Smutna i wzruszająca historia pewnej młodej Żydówki, którą bardzo chciałbym obejrzeć. Chyba trzeba będzie nauczyć się czeskiego (bo to czeski film, właściwie czechosłowacki, powstał jeszcze przed podziałem Czechosłowacji na Czechy i Słowację).

    O jak przyjemnie, to jednak wersja z angielskim dubbingiem. No to oglądamy.

    No, to obejrzeliśmy. Smutne…

    Ale takie jest życie.

    Ogólnie zauważyłem że jestem zbyt… Może nie tyle szczery, co za bardzo otwarty. Ludziom należy mówić to, co chcą usłyszeć a nie to, co się myśli.

    Może kiedyś się nauczę.

    Najkrótsza notka od rozstania z Oposem.


    • RSS