alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2007

    Dziwka szatana

    7 komentarzy

    Rano. Wtorek rano. Siedze pod gabinetem chirurga. Zaraz sie okaze co i jak. I czy jest potrzeba chirurgii plastycznej. Zebym nie mial szramy na pol ryja.

    Od dwoch dni totalny depres. To raczej z glodu (bo ledwo jem, jezeli w ogole), ale fakt jest faktem, z lozka sie nie ruszam, mialem isc wczoraj na pozegnalny koncert w Tavernie ale nie poszedlem. Nie do zycia jestem. A w takim nastroju tylko psulbym dookola humory.

    Bo zwykle jak jest zle to kupuje sobie jakas bardziej lub mniej potrzebna zabawke i na jakis czas mija. Teraz nie minelo.

    I bezsennosc. Taka jakiej dawno nie mialem. Zazwyczaj po takim czasie juz padalem na morde a tu nic. Wiec co, poranna kapiel, wkurwienie ze nadal nie moge dokladnie umyc zebow, kawa i dalej zalatwiac ten biurokratyczny syf.

    Martwie sie ta rozprawa. Mowilem, nie chce, ja ich zaczepilem, nie wnosze zadnego oskarzenia, dajcie mi juz spokoj z tymi zeznaniami. Bylem pijany, nie zauwazylem kraweznika, wyjebalem sie i tyle. Ale nie. Bo wszystko nagrane jest. Wziac pism w postepowaniu karnym na skrytke pocztowa sie nie da (tylko w cywilnym, a i to od niedawna), ale juz chuj z tym, doszedlem do wniosku ze wlasciwie tych kolesi boje sie najmniej, jezeli w ogole. No bo co, jak cos zrobia to bedzie wiadomo kto, wiec sie nie odwaza, a pogrozki akurat nie robia na mnie wrazenia. Bo to objaw strachu jest. I bezsilnosci.

    Boje sie rozprawy. Tak samo jak egzaminow. Tak samo jak kurwa prozaicznych rzeczy ktore dla was wydaja sie takie oczywiste, ktore kazdy z was wiele razy przechodzil w swoim zyciu. Siedze pod tym gabinetem, pisze notke na swojej nowej zabawce (zapomnialem wam sie pochwalic, sprawilem sobie smartphone’a, htc wizard spv m3000, windows mobile, te sprawy) i zastanawiam sie za ile znowu dostane tego pojebanego ataku.

    Ale chyba za malo mnie wszystko ostatnio obchodzi zeby mnie zlapalo. Za duza deprecha, za duze zobojetnienie na swiat, za bardzo mam to wszystko w dupie.

    Optymistycznie, wiem.

    (pol godziny pozniej)

    Trzy szwy (na twarzy) poki co ok. Dwa szwy (na sluzowce) w ogole nie trzymaly. Zakazenie, ropa, rozwarstwienie sluzowki, w ogole pierwsze pytanie bylo „w ktorym szpitalu tak to panu spieprzyli?”. Decyzja zeby zdjac. O kurwa, po raz pierwszy od 4 klasy podstawowki mialem lzy w oczach z bolu. Myslalem ze zejde na tym stole. Zadnego znieczulenia, nic, nie mozna, bo zaropialo, a uczucie jakby ktos wam wyrywal warge razem z miesem. Jezu…

    Do tego wyglada na to ze trzeba bedzie isc na chirurgie plastyczna.

    Teraz to ja wam kurwa nie odpuszcze.

    (kolejna godzine pozniej)

    Bylem w pracy. Po pare zaswiadczen. Kumpel tez byl. Tydzien lezal w szpitalu. Krwawienie z przewodu pokarmowego – za duzo wodki, za duzo coli (i tak pije 2x mniej niz ja), za duzo nurofenu. Prawie zszedl, przetoczyli mu 4 jednostki krwi, drgawek dostal i w ogole ledwo go odratowali. A chlopak w moim wieku, no starszy 2 lata.

    I drugi kumpel, dzwoni z info o wypadku kolo mojej firmy. Powiedzialem ze bede tam za pol godziny (z aparatem, taki uklad mamy, info o wypadkach za zdjecia – czy moge juz nazywac siebie nieczulym na cudza krzywde skurwysynem?). Piec minut pozniej znowu dzwoni, okazalo sie ze wypadek smiertelny, po kierowcy nie bylo co zbierac. Uroczo.

    Te wypadki mi pomagaja. To taka forma terapii dla mnie. Kiedy stoisz na chodniku a obok pod nogami lezy czyjs mozg to wlasne problemy tak jakby nagle traca znaczenie…

    Ostro pojebane, co? No powiedzcie, pojebane?

    (kolejne szesc godzin)

    Leze. Infekcja schodzi. Opuchlizna tez. Jedzenie tez juz wchodzi lepiej. Lepiej mi, sily wiecej jakby, jakos bardziej optymistycznie, chyba od tej infekcji tak sie chujowo czulem. I umowilem sie na wizyte u psychiatry na sobote. Moze tym razem skoncze ta pieprzona terapie i w koncu bede wolny…

    I za Oposem tesknie. Cholernie zajebiscie tesknie. Ale nie tym razem, kurwa, powroty to ZLO, zrobilem blad, ze wrocilem wtedy, za pierwszym razem, bo ten jej koles, ktory pojawil sie miedzy Alterkiem-za-pierwszym-razem i Alterkiem-za-drugim-razem caly czas byl miedzy nami. Tkwil i wylazil w najmniej odpowiednim momencie. Trzeba bedzie sobie poradzic.

    Poza tym chcialbym w koncu naprawic to swoje pojebane zycie. Raz a dobrze, zejsc z seroxatu, zrobic pomalu te wszystkie kroki do wolnosci ktore beda potrzebne. I chcialbym to zrobic sam. Bo jak ja sam sobie pod okiem psychoterapeuty nie pomoge to inni tez mi nie pomoga. A tym bardziej swiadomosc ze jestem z kims, ze jestem za kogos odpowiedzialny, ze od mojego zlego nastroju zalezy czyjs zjebany wieczor. Ogolnie dosyc uzalania sie nad soba. Moze mi przejdzie, ale taki jest plan.

    Przypomnij mi ktos SMSem jutro zebym kupil myszom zarcie, bo juz sie konczy, co? I domek jakis, bo kolejny wpierdolily.

    Retrospektywnie

    4 komentarzy

    No to teraz na spokojnie. Na spokojniej.

    Wpierdol

    Bilans. 5 szwów. Trzy na wardze i dwa na śluzówce. Z mózgiem raczej wszystko w porządku, nie było objawów, których się bałem (wstrząśnienia mózgu – przy okazji się dowiedziałem, że termin wstrząs mózgu jest potoczny i niepoprawny). Więc nie jest źle. Nadal boli, jeść prawie nie mogę (sałatkę z KFC wcinałem z wielkim bólem 40 minut), ziewać też nie, ale zagoi się, nie będzie źle, może nawet morda nie będzie krzywa jak opuchlizna zejdzie.

    A wiecie co jest fajne? Że goście dostaną sobie mój adres domowy. Tak właśnie, takie jest prawo, dostaną mój adres domowy i będą sobie mogli mnie odwiedzić, z bukietem róż na przykład.

    Chyba że prokurator uzna za zasadne zastosowanie art. 191 par. 3 kodeksu postępowania karnego. „Jeżeli zachodzi uzasadniona obawa użycia przemocy lub groźby bezprawnej wobec świadka lub osoby najbliższej w związku z jego czynnościami, może on zastrzec dane dotyczące miejsca zamieszkania do wyłącznej wiadomości prokuratora lub sądu. Pisma procesowe doręcza się wówczas do instytucji, w której świadek jest zatrudniony, lub na inny wskazany przez niego adres”. Czyli zakładam skrytkę pocztową i chociaż ten problem mam z dupy.

    Nie wnosić oskarżenia też się nie dało. Bo to sprawa z urzędu. Może gdyby dało się zakwalifikować jako bójkę, to by się udało zrobić sprawę z oskarżenia prywatnego, ale był monitoring, są nagrania, ich było więcej, nie da się.

    Adwokat sobie zaśpiewał 2500 zł za samą rozmowę z prokuratorem. Miałem znajomego adwokata ale akurat zmarł w zeszłym tygodniu. Mam też kumpla, który ma znajomego radcę prawnego, ale radca prawny nie może występować w postępowaniu karnym. Inny kumpel interesuje się prawem, trochę mi podpowiedział, ale nie obronił aplikacji adwokackiej, więc nie może mnie reprezentować na rozprawie.

    No właśnie. Rozprawa. Nie chcę tam iść. Pewnie dostanę ataku tej swojej popierdolonej fobii na sali sądowej. Bo zawsze tak jest, egzamin, czekanie na egzamin, czasem nawet w autobusie potrafi złapać wbrew wszystkiemu i wszystkim. A muszę iść. Kurwa, jak ja bym chciał, żeby ta policja się tam nie pojawiła. To jest chore, że wpierdol po mnie spłynął jak po kaczce, no zdarza się, nie pierwszy raz i nie ostatni dostałem w mordę, tym bardziej że sam się prosiłem, ale prawdziwy problem to problem z wymiarem „sprawiedliwości”. Co za pokurwiony kraj.

    W ogóle to ja według prawa jestem świadkiem w tej sprawie. To też jest jakiś absurd.

    Do załatwienia:
    - dowiedzieć się o możliwość ugody (czy jak jest sprawa z urzędu to można zawrzeć ugodę)
    - dowiedzieć się o możliwość przekwalifikowania z pobicia na bójkę (wtedy chyba wniosek jest z oskarżenia prywatnego, mam rację?), ale to raczej nie przejdzie
    - dowiedzieć się o możliwość przedstawienia orzeczenia psychiatrycznego o niemożności stawienia się na rozprawie (to też będzie trudne)

    Ogólnie, to jeden wielki psychodramat jest.

    jak to wychodzi to nie wiem, ale chyba raczej wychodzi bo od 5 lat nie mialem zadnego niczego takiego

    Pamiętam jak oberwałeś kiedyś jak gadaliśmy przez telefon, to już 5 lat? Ale ten czas leci… A z drugiej strony to nie z twojej winy było.

    Ten brat to się chyba za bardzo poczuł

    Brat bratem, a jego siostrzyczka przyznała mu rację. Nawet jeżeli przesadziłem mówiąc przy innych to co mnie bolało, o jej byłym, to nie powinna stać, patrzeć biernie na całą sytuację, tylko powinna wziąć mnie w obronę i zjebać na osobności. Prawda? Nie wiem, ja bym tak na jej miejscu zrobił. Bo to ona była u siebie a nie ja. Ale chuj z tym, dla mnie ta sprawa jest już zamknięta, wystarczająco mam nowych problemów.

    rety nie było mnie tu rok i widze wielkie zmiany – zmiany z tego co widze nie za ciekawe ale trzeba być twardym – to fakt ze starsze rodzenstwo moze zajebiscie pokomplikowac sprawy ale uwierz mi mlodsze tez

    Pewnie że trzeba być twardym. Bo jak usiądę i będę czekał na zbawienie to nic się samo nie zrobi a nawet jak się zrobi, to pewnie i tak nie po mojej myśli. A co do młodszego rodzeństwa, to co złego może zrobić młodsze rodzeństwo?

    ojjjj alterek toksycznie, bardzo toksycznie. niedobrze. tobie spokoju trzeba. zbieraj sie, jak cos to wal na gg. powodzenia

    Wiem że toksycznie. Zbyt toksycznie. U ciebie z tego co czytałem też nie za ciekawie… Musimy pogadać jak będziesz…

    I to na tyle z relacji z frontu. Życzcie mi szczęścia. Będzie mi potrzebne.

    !!!

    10 komentarzy

    Ogarnij sie alterek. (jeb w morde) Ogarnij sie KURWA!

    Bilans strat. Zeby sa na miejscu? Sa. No to chyba dobrze jest.

    Od poczatku. Chcecie od poczatku. Znaczy wy to i tak pierdolicie. Ale mi lzej bedzie. To wam powiem od poczatku.

    Opos. „Alteeeeeerek jest powazna spraaaaawa, wez przyyyyyyjedz”. No to co robi kazdy normalny facet? Bierze dupe, mimo ze ma swoje plany, i jedzie do swojej dziewczyny. Bo jest powazna sprawa, tak?

    Jest powazna sprawa. Dziewczyna brata Oposa zostawila. No to kurwa rozumiem, zdarza sie, nie? Smutno. Trzeba z nim byc. Pijemy. Dalej pijemy. I jeszcze dalej. Klotnia o jej bylego. O kumpla jej brata. Klotnia z jej bratem o jej bylego.

    Bilans po wyjsciu chcecie poznac, tak? Jej brat nie chce mnie znac. Alterek wez wypierdalaj stad i sie wiecej nie pokazuj, wybije cie oposowi z glowy jebany egoisto. Tak?

    Tak. Alterek idzie. Na stacje. Kupuje dwa browary. Mimo ze ma juz zdecydowanie dosyc wodki. Idzie do przodu, ryczy jak jakas jebana emo pizda, tak kurwa Alterek ryczy, placze, lzy mu ciekna, dzwoni do jota, jot alterka pociesza, dzwoni do peta, pet nie odbiera, dzwoni do groma, z gromem ma sie spotkac, zawraca. I mija jakichs trzech lysoli. Jest wkurwiony. Jest zdolowany, jest dobity. Zaczepia ich. Napierdalaja sie. Wpierdol.

    Alterek caly we krwi. Laduje na komendzie. Lyse paly tez. Alterek ma (slowami lekarza z pogotowia ktory byl wezwany) rozpierdolona warge na przestrzal, cokolwiek to znaczy, chyba ze na wylot, bo tak czulem, ze mi warga faluje na wietrze powiewa. Rentgen czaszki, jakies pekniecie, nie wiem, mam fote, jak mnie leb przestanie napierdalac to wrzuce. I podejrzenie wsztrzasu mozgu.

    Goscie siedza w celi. Pokazuja Alterkowi faka. Alterek patrzy im prosto w oczy. Traci przytomnosc. Alterka odwozi karetka na pogotowie. Alterka szyja, kurwa, na zywca Alterek laduje na chirurgii i Alterka szyja, obczajacie taka akcje? Nie? To kurwa, zebyscie nigdy nie musieli obczaic. Bo ja juz drugi raz mialem taka opcje. O dwa razy za duzo.

    Wiecie co Alterek mowi? Alterek to pierdoli. Alterek mial spac u Oposa, Alterek sie poklocil z bratem Oposa o bylego faceta Oposa. O faceta z ktorym Opos sie zszedl jak sie rozstalismy. A on mi jeszcze KURWA mowi ze chuj mi do tego. Ze jak sie rozstalismy to nie powinienem sie wpierdalac, tak? Ze to jest takie pstryk i sie nic nie czuje! Bo to jest jego KURWA kumpel.

    No to chuj mi do tego.

    O 15 mam byc na komendzie na Mysliborskiej zlozyc zeznania (bo jak nas zgarneli to bylem najebany jak pizda, ale sa tasmy z monitoringu) i odnosze nieodparte wrazenie, ze na tym sie moja historia zwiazana z Bialoleka i Oposem zakonczy. Bo ja mam juz dosyc. Nie kurwa, nie tych opcji, ktore wszyscy maja. Wpierdalania sie w nie swoje sprawy. Masz fajnych rodzicow, Opos, fajnie sie rozmawia z twoim Tata, z twoja Mama, ale kurwa, z twoim braciszkiem sie nie dogadamy. Mozecie sobie uscisnac rece. Niech ci wyjebie tego jebanego egoiste Alterka z glowy. Byle skutecznie.

    Na przyszlosc? Tup miala brata, brat tup byl mlodszy, brat tup mial 13 lat i sie miedzy nas nie wpierdalal. Brat byl gowniarz i sie nie wpierdalal w sprawy doroslych. I bylo dobrze. Kurwa zesz mac jebana, to jest jedynie sluszne rozwiazanie. Nigdy kurwa wiecej opcji pod tytulem starszy brat, nigdy wiecej akcji typu „ja jestem jej bratem i bronie jej jak wilk, a ty wypierdalaj stad i sie tu wiecej nie pokazuj”. Jestes bratem? To sobie ja zamknij w sejfie. Wiecej mi sie oposiatko nie pokazuj. I nara do tego waszego kumpla, twojego bylego, Stasiuka. Sie mu kurwa wyplacz. Albo Eweli. Z ktora tak sie dogadywalas wczoraj. Ze kurwa Alterek wywleka prywatne sprawy na public.

    A ja za pare godzin jade na komende i na kontrole do szpitala. Jak mi do tego czasu nie rozkurwi lba.

    Na-ra.

    Pointers to void

    1 komentarz

    Znacie takie uczucie, kiedy chcecie coś z siebie wyrzucić, ale kompletnie nie wiecie co? Tak właśnie mam teraz. Leżę, coś mnie męczy, czuję potrzebę przelania tego do notki, albo gdziekolwiek, ale… Kompletnie nie wiem co. Pusto mi we łbie, nic nowego się nie klaruje, a jednak coś mówi – pisz. No to piszę. Nie wiem co ani po co ale piszę.

    Tak się zastanawiam. Brakuje mi bliskości. Zwykle w takiej chwili piszę SMSa do Oposa, Opos nie odpisuje, bo śpi, ale mam świadomość że przeczyta rano, że jej napisałem… I jakoś lepiej się zasypia, spokojniej, przyjemniej. Teraz – z Oposem stosunki takie sobie, napisałem już w poprzedniej notce (może nie wprost, ale napisałem), awanturę mi zrobiła o tego zdechłego kota i w ogóle. Brakuje mi jej w takich momentach. Bo niby jest, ale jakoś zajebiście daleko, jakby nie mój Opos tylko jakaś kompletnie obca osoba.

    Tak właśnie. SMSa chcę napisać. Czułego miłego ciepłego SMSa. Ale nie mam do kogo. Bo wbrew różnym insynuacjom i sugestiom nie lecę na parę frontów.

    Mamusia też awanturę zrobiła, ale o co innego, może i miała rację, o powrót o 4 w nocy z kumplem. W sensie kumpla przenocowałem. I mama się obudziła. Mimo że zajebiście staraliśmy się być cicho. I zrobiła awanturę mi i kumplowi. Kumplowi zrobiło się przykro, mi… Ja przywykłem. Tym bardziej że może i miała trochę racji. Ale głupio mi przed kumplem.

    Cholera, ile ja rzeczy w życiu chciałbym zrobić inaczej, wiecie? Jak tak patrzę z perspektywy. Głównie to dotyczy palenia mostów albo różnych głupich spraw, które się spierdoliło pod wpływem emocji albo chuj wie czego i nie naprawiło. I tak to tkwi w człowieku, taki wyrzut sumienia, że coś się zjebało i jest zjebane, i będzie zjebane, zostanie zjebane aż rozpłynie się zjebane, zamiast stanąć na wysokości zadania i coś z tym zrobić. Bo czasem tak łatwo jest coś zjebać a tak trudno wyprostować…

    Koleżankę dzisiaj spotkałem w autobusie. Tą co grała w pitbullu, mówiłem wam, znaczy pisałem, a może nie pisałem, nie pamiętam. Pani magister już niedługo… Pnie się, do góry się pnie. Magister filologii czy czegośtam, mi to i tak nic nie mówi. Jak temat zszedł na fika (bo to wspólna koleżanka jest, znaczy może nie znają się dobrze, ale kojarzą się) to była zdziwiona, że fik nie studiuje matmy.

    Pustkę czuję. Pustka jest. Kiedyś sobie pustkę wypełniałem forami, newsami, grupami dyskusyjnymi, teraz już nic nie pomaga. Na grono mi się nie chce zaglądać, na różne fora na których jest mnie więcej albo mniej też powoli nie… A jak już zajrzę, poczytam, odpiszę, to i tak mi się lżej nie robi… I tak jest zawsze jak coś nie tak jest między mną i Oposem. Bo może sprawiam wrażenie że mnie to jebie, ale nie jebie. Dotyka. Takie ciągłe poczucie że coś jest nie tak jak być powinno, próby zapełnienia tego jakoś, zagłuszenia muzyką, netem, natłokiem informacji, fotkami, flejmami, zajęciem się czymś… Ale to tylko próby.

    Bo weź tu nie myśl o zębie jak cię nakurwia.

    Na PW jutro odpiszę. Znaczy dzisiaj teraz zaraz za chwilę odpiszę na PW od autorki bloga „jutro”. Jak ja ją doskonale rozumiem… Nawet nie wyobrażacie sobie ile z tego co pisze mógłbym odnieść do siebie.

    Przypomina mi kogoś. Taki właśnie wyrzut sumienia sprzed paru akapitów, który mógłby mnie dużo nauczyć o odpowiedzialności za kogoś. Empirycznie, niestety.

    Mógłby być full wypas
    Ale wszystko się zjebało
    Ale wszystko się porozpieprzało
    Pomimo faktu że naprawdę tego się nie chciało

    Dzisiejszą noc sponsoruje Rah.

    Wyłącz mnie.

    Mru

    5 komentarzy

    tautologia.jpg

    Wspomnienia. Spiryt ze speedym. Rano uczelnia. Wykład z tautologii, cokolwiek to jest. Jak jeszcze chodziłem. Podobno jebnąłem łbem o ławkę i nie dało się mnie dobudzić, wykładowca podszedł, spytał czy wszystko w porządku ale nie usłyszał odpowiedzi więc zmył się speszony. Cholera, fajni ludzie no, brakuje mi ich :(

    enemef.jpg

    Też wspomnienia. Enemef, noc w Silver Screenie w Wola Parku z Oposem. Jakieś obrzydliwe naczos, których nie dojadłem.

    - Mówisz wszystkim wszystko? – nawet mi nie mowi wszystkiego.

    Mówię. W sensie ogólnie dużo ludzi wie o mnie sporo. Może nawet za dużo… Ale to fajne jest. Kiedy obracasz się w gronie znajomych, którym wiesz, że możesz wiele powiedzieć, którzy znają cię takim jakim jesteś, jedni akceptują i lubią, inni… Innych już nie ma. Bo i po co. Po co mi fałszywi znajomi, przed którymi musiałbym grać? Kiedyś miałem wyraźne rozgraniczenie między alterkiem zawodowym, alterkiem prawdziwym, alterkiem takim, innym… Teraz to się zaciera, jeżeli już nie zatarło. Oposowi też dużo mówię. Wszystko? Chyba tak, raczej nie ma rzeczy, którą miałbym przed nią ukrywać. Pewnie, można snuć teorie spiskowe, że ukrywam jakiś wielki sekret, że prowadzę podwójne życie, może to właśnie jest to osławione zaufanie.

    Kot kumplowi wczoraj zdechł. Po 18 latach. Kumpel nie ma już nikogo, po rozwodzie, córka, z którą ma jako-taki kontakt, matka zmarła, a teraz kot. I tak od 3 rano do 9 piliśmy nad zwłokami. Smutno.

    Opos oczywiście pełne zrozumienie dla sytuacji, dla tego, że mieliśmy się dzisiaj spotkać, ale nie spotkaliśmy, bo musiałem być przy kumplu. Bo nie chciałem zostawić go samego. Pełne zrozumienie i wsparcie. Bo jak mogłoby być inaczej? Przecież nie zrobiłaby mi awantury, nie?

    Kurwa, zimno. Zimno zimno zimno. 4 rano. Jeszcze 3h snu. Uda mi się? Nie uda. Idę się wykąpać i do roboty, jem pizzę z mikrofali, piję colę, przeglądam maile, te śmieszne przesyłam dalej, przeglądam grono, różne fora, po dwóch godzinach może biorę się za robotę, po następnej godzinie mi się odechciewa, idę się przejść, wracam bo zimno, koło 14-15 dochodzę do zajebiście odkrywczego wniosku, że chce mi się spać, wychodzę, wracam do domu, wchodzę, ściągam ciuchy, jeb do łóżka do rana, rano się budzę, sprawdzam czy jest już mój nekrolog, jak nie ma to wstaję, kąpię się, idę do roboty, zapierdalam na maxa, robimy zebranie, którego nie zrobiliśmy poprzedniego dnia z powodu tego, że tak wcześnie wyszedłem, wracam o 21, kąpię się i idę spać. O, taki jest plan. Fajny?

    Kurwa, założyłem fotobloga, ale nie mogę ustrzelić żadnego zdjęcia, które by mi się podobało. Nie umiem robić zdjęć. Na ponad 14 tysięcy zrobionych fot podobają mi się dwie, może trzy. Warszawa nocą, gra świateł, nocne reflektory rozświetlające mgłę połączone z niebem delikatnie podświetlanym przez wschodzące słońce. To mnie zajebiście kręci. Od dawna próbuję ustrzelić idealne ujęcie, takie któremu nie miałbym nic do zarzucenia, które oddawałoby to, co się czuje patrząc na taki szoł. Kurwa, nie umiem robić zdjęć. Reporterkę umiem robić, bo to głównie technika, którą da się opanować bez wrzucania w to duszy. Nie umiem robić zapierających dech w piersiach zdjęć, takich które sprawiałyby, że człowiekowi autentycznie zakręciłoby się w głowie od tego uderzenia emocji, energii, piękna.

    Są tacy którzy umieją. I to jest fajne.

    Prozac Nation

    5 komentarzy

    Jezuuu, zaraz umre…

    Za każdym razem biorę tą swoją pierdoloną pigułkę szczęścia, za każdym razem nie chce mi się wstawać po coś do picia, mimo że doskonale wiem, że jak nie popiję, to po 15 minutach będą mnie bolały bebechy, i za każdym razem po 15 minutach czuję piekący ból w żołądku, w przełyku, w sobie. W alterku. Taki że człowiek autentycznie leży zawinięty w kołdrę czekając na śmierć. I na który już teraz nawet hektolitry coli nie pomogą. Tak samo jak za każdym razem biorę średniego kebaba w efesie i pali. Bo powinienem brać łagodnego. I by nie paliło. Albo pizzę mafioso czy tam inną gangstero w da grasso. Z sosem tabasco i papryczką jalapeno. Albo japaleno. I też ledwo zjadam. I obiecuję sobie że nigdy więcej. I historia się powtarza bo akurat mam ochotę na coś ostrego.

    Boooli, kurrrwa jak boli :/

    I jeszcze jakiś kurwa sierściuch jebany napierdala mi za oknem. Ludzie, jest sobota, 6:50 rano, a wy wypuszczacie psy na podwórko żeby napierdalały tymi swoimi szczękoczaszkami. Żeby to jeszcze miało jakiś cel, pomagało ludzkości albo chociaż psiakości, ale nie, one szczekają bo tak, bo coś im się ubzdurało, bo chcą kogoś ostrzec, coś zakomunikować, no kogo mogą ostrzegać o tej porze na pustym podwórku? Sztorm stwierdził że psy jak szczekają to nie ruszają szczęką tylko czaszką. Próbowałem się przyjrzeć i wychodziło mi że jednak szczęką. A wy zwróciliście na to uwagę?

    Łuf. Łuuf. Łóf. Łó. Polazł. No.

    Obejrzałem sobie pokolenie pe, wiecie?


    http://pokolenie.p.filmweb.pl/Pokolenie+P+2001+recenzje,FilmReview,id=40004

    Pokolenie pe (Prozac Nation) to film o mnie. Moja biografia w krzywym, półprzepuszczalnym lusterku. Kurwa, ja naprawdę w tej lasce momentami widziałem siebie. To samo rozdarcie między starymi, to samo manipulowanie gówniarzem, jak był jeszcze za mały, żeby to ogarnąć, to samo poczucie bycia gorszym od innych, próby udowodnienia sobie samemu, że tak nie jest, ta sama pasja w oczach, przez którą nie śpi się i 4-5 dni, bo ma się akurat natchnienie, często ta sama niemoc twórcza, to samo zobojętnienie po psychotropach, te same problemy w relacjach z innymi, ta sama ucieczka w swój własny świat, to samo zachłyśnięcie się akceptacją nowego środowiska. Tylko reagowanie na ból inne. Ona odreagowywała na sobie, ja na innych. Chuj wie co gorsze.

    Ja się po prostu czuję gorszy od innych. Czuję że nie zasługuję na uwagę. Mam ogromne wyrzuty sumienia jak kogoś unieszczęśliwiam. Czuję wtedy że zasługujesz na kogoś lepszego, kogoś normalnego. I bardzo się cieszę jak mogę ci pomóc. Czuję wtedy że żyję, że robię tu jednak coś pożytecznego, napisał alterek do oposa jako uzasadnienie tego, że jak jest mu źle, to nie chce się z oposem widywać. Nie chce się widywać z nikim. Chce zaszyć się w swojej norze i nie wyłazić z niej do gwiazdki. Nie chce zwalać swoich problemów na oposa. Kurwa, opos i tak ma ich wystarczająco dużo, po co jej jeszcze moje?


    http://jutro.mblog.pl/

    Znajoma z sieci pisze. Też momentami jakby o mnie.

    Silnym. Dla. Siebie. Oposa. Być. Silnym. Trzeba. Być.

    Potrzebuję kogoś kto wyłączy mi mózg i włączy mi serce.

    Jeb. W łeb.

    Zawsze coś, zawsze kurwa coś, jakby ten pieprzony alterek nie mógł tak po prostu cieszyć się życiem, co? Też mnie to dziwi.

    Lubicie głupie ankiety? Wiem że lubicie.

    1. Która jest godzina?
    Dla wielu ostatnia

    2. Twoje przezwisko?
    Mam ich za dużo, każde zakładane do innej maski

    3. dzien urodzin?
    1 marca

    4. Jakiego koloru są spodnie, które masz akurat na sobie?
    Jak wypełniałem pierwszy raz to moro, teraz leżę w ciepłej pościeli

    5. Czego słuchasz w tym momencie?
    Unknown Artist – Unknown Track 3

    6. Co ostatnio zjadła/es?
    Zęby

    7. Jakie jest Twoje ulubione zwierzątko?
    Opof!

    8. Gdzie chciałabyś/-byś spędzić tydzień z ukochana osobą?
    Przed kompem

    9.Jaka jest teraz pogoda u Ciebie?
    Nie wiem, nie chce mi się klikać na Weather Update

    10. Kto był ostatnią osoba, z którą telefonowalas/-es?
    Poczta głosowa, której nie używam

    11. Co zauważasz jako pierwsze u płci przeciwnej?
    Jej zwierzęta domowe

    12. Jak się dzisiaj miewasz?
    Cudownie wręcz, a ty?

    13. Jaki jest twój ulubiony napój?
    Cola

    14. Ulubiony – alkoholowy – napój?
    Alkohol wrogiem prawdziwego mężczyzny!
    Alkohol wrogiem prawdziwego mężczyzny…
    Alkohol wrogiem prawdziwego mężczyzny?!

    15. Masz piercing?
    Masz pokemona?

    16. Masz tatuaż?
    W planach

    17. W jaki sposób jesz batonika – pawełka?
    Kanibalizm zuo

    18. Ulubiony sport do oglądania?
    Warcaby

    19. Jaką płytę kupisz sobie wkrótce?
    Ścierną do szlifierki

    20. Kolor oczu
    Szaroniebieskie

    21. Nosisz soczewki ?
    W obiektywie – 6 soczewek w 5 grupach

    22. Rodzeństwo i wiek?
    Mój czy rodzeństwa?

    23. Ostatni film, jaki oglądałas/-es?
    A sny się nie liczą?

    24. Ulubiony dzień?
    Piątek, jeżeli zlewa się z sobotą

    25. Czy jesteś nieśmiala/-y, żeby zaprosić kogoś na kolacje?
    Zależy kto płaci

    26. Miałas/-es już wypadek samochodowy?
    Jeżeli te mało poważne też się wliczają to tak

    27. Lubisz wesołe czy straszne filmy?
    Strasznie wesołe

    28. Twój ulubiony film?
    Ten pod powiekami

    29. Twoje ulubione miejsce na urlop?
    Własne łóżko

    30. Lato czy zima?
    Grzegorz Bolesław Lato, ur. 1950 w Malborku

    31. Przytulanki czy całuski?
    Zespolenie – kiedy 1+1=1

    32. Związek czy przygoda na jedna noc?
    Związek pełen przygód (czemu tylko na jedną?!)

    33. Czy miałaś/-es już taka osobę, przez którą wylałaś/-e łzy?
    A jak myślisz?

    34. Twoja ulubiona knajpa Fast Food?
    Efes, Burger King

    35. Twoja ulubiona książka?
    Nie mam ulubionej, ostatnio zaczytywałem się z Oposem w „Seksualność kobiety”

    36. Ulubiona knajpa / dyskoteka / kafejka?
    Nieistniejąca już Rybitwa. Ostatnio wieczorami włóczymy się ze sztormem po knajpach żeglarskich. I fajnie jest

    37. Ile razy oblałaś/-es egzamin na prawko?
    Ani razu!

    38. Gdzie widzisz sama/-ego siebie za 10 lat?
    Pod kołami ciężarówki. Ach, optymistycznie? Więc z Oposem

    39. Od kogo był ostatni mail, którego dostałas/-es?
    Nieważne od kogo, ważne że możesz to zmienić, adres znasz :)

    40. Zostałaś/-es kiedyś ukarany za złamanie jakiś przepisów?
    Tak. Dobrze że nie pytacie czy słusznie

    41. Co robisz, kiedy jesteś znudzona/-y?
    Ja się nigdy nie nudzę. A jak się nudzę to odpalam Street Race albo Space Impact na komie

    42. Jakie fazy są dla Ciebie typowe?
    Nie chcesz wiedzieć

    43. Jaka/-i przyjaciel/-ciółka mieszka najdalej od Ciebie?
    Nie dzielę ludzi na kumpli i przyjaciół

    44. Co by było najgorsze, co by mogło Ci się przydarzyć?
    Permanentne szczęście – nie miałbym wtedy na co narzekać

    45. Kiedy jest Twój-Czas-Do-Łóżka?
    Nigdy, sen to strata czasu

    46. Co jest obecnie najlepsze w Twoim życiu?
    Wolność na siatkówce, tej pod powiekami

    47. Chciałabys/-bys, żeby Twoi przyjaciele Ci odpowiedzieli?
    Niech odpowiedzą sami sobie, to bardziej im pomoże

    48. W jakim sklepie wykorzystałabys/-bys kartę kredytowa do maksimum?
    Z emocjami. Ach, diler?

    49. Kto najprawdopodobniej nie odpowie na tego maila?
    Moje psy (nie mam psów)

    50. A kto pierwszy odpowie?
    Moje własne sumienie

    51. A kto odpowie jako ostatni?
    Ty!

    A alterka od środka nadal rozrywa :(

    Niedługo wybory. Może przynajmniej w końcu te zakazane mordy przestaną nas straszyć z billboardów.

    Oko sprawne moje

    4 komentarzy

    Czyli „nie możesz zgnieść kotka, bo ma oczka!„.

    <alterek> o kurwa jebana mac…
    <alterek> znaczy chcialem powiedziec
    <alterek> czesc kochanie
    <opos> nie no poko, jezeli kurwa jebana to to samo co czesc kochanie to spoko

    Myyszki noo, nie klooooccie sie, coo? Dobra, wiem, moja wina, nie powinienem wywlekac takich spraw. Moj Opos, na dobre, na zle, czasem zle, czasem wprost przeciwnie, ale jest. I moj jest. Ale czasem jak sie pisze notke… Wlasciwie bardzo czesto, nie mysli sie o tym, ze ktos bedzie ja czytal. Znaczy wie sie o tym, ale nie pamieta, nie uswiadamia, nie przemilcza, czasem nie myslac o konsekwencjach. O tym ze mozna komus zrobic tym krzywde. Po prostu pisze sie co sie czuje, to co na duszy lezy.

    Wrroc. Jak zostalo wielokrotnie udowodnione nie posiadam duszy. Moze ktos chce sprzedac? Albo pozyczyc? Ale moge oddac w poszarpanym wyrzynarka stanie.

    Taka wyrzynarka jaka cialem wczoraj 3mm grubosci blache. Japier, wyrzynanie kolek ssie. Az przescieradlo w d4 wchodzi. Do tego super-hiper komputerowo sterowanego elektrycznego roweru, ktory moze w koncu kiedys powstanie. Wprawdzie nie wiem po co mi e-rower na zime, ale ja duzo rzeczy robie ot tak po prostu, zamiast np. jak czlowiek zrobic sobie prawko, wsiasc rano do cieeeeplej, ogrzewanej bryki i stojac w mega korku slac chuje do baranow na drodze.

    A moze licencje pilota sobie zrobic? I skonstruowac ufolot? ;P Sa takie patenty, jeszcze chyba nikt tego nie zrobil, ale majac dostep do silnika o odpowiedniej mocy (np. odrzutowego) nie ma powodu dla ktorego mialoby sie nie udac. Prawda Adak? :)

    Nieprawda. Jakby nie bylo przeszkod to juz dawno ufoloty bylyby sprzedawane na Alledrogo za 5 stow.

    I wlasnie dlatego pisze ta notke stojac w korku w autobusie. Przynajmniej mozna wysylac glupie rzeczy ludziom po Bluetoothu i obserwowac reakcje. A raz nawet ktos mi odpisal! Jak napisalem mu ze ma zajebista nazwe telefonu („dziwa szatana”) ;P

    I podlaczylem wczoraj obiektyw od Smeny (taki stary rosyjski aparat, ma chyba z 50 lat) do swojego EOSa (350d, mowilem wam ze splukalem sie na lustrzanke). Troche wiercenia i przelotka gotowa. Efekty… Skala odwzorowania spoko, super makro, prawie jak mikroskop :) Ale myyyydlo jest. Pokombinuje sie potem z przyslona, jak sie uda, wrzuce jakies fotki, jak nie, to dyskretnie przemilcze.

    Bo ja sie do blenduf nie umiem przyznawac. Za duzy przerost ego. :P

    Pine finished — Closed folder „INBOX”. Kept all 19 messages.

    W sensie dwa maile, ktore z rok czekaja na odpisanie, i 17 raportow do przejrzenia.

    Se poczytajcie, sobie:
    http://www.biotechnolog.pl/news-644.htm

    Wysiadamy.

    (jeden dzień i jedną imprezę później)

    <vovcia> ja w nocy mrucze.
    <alterek> jak kot.
    <vovcia> jak traktor.

    Czyli poznaliśmy vovcię. Impreza @ oPcja. Vovcia na koniec wskoczył na scenę i fajnie zagrał, jak zgram filmiki, jeżeli wyszły, i jeżeli moje darcie ryja do mikrofonu (bo też mnie wzięło, spontan znaczy) nie będzie na nich zbyt kompromitujące, to się coś wrzuci.

    No.

    Dzisiejszą noc sponsorowały cyferki:

    1 impreza w Legionowie
    8 godzin koncertu (pojechaliśmy po 19, wróciliśmy przed 4)
    14 wypitych browarów
    600 zrobionych zdjęć
    90 minut filmu (na kompakcie)
    1 policyjny gaz prosto w oczy
    1 wizyta na komendzie (tylko po colę :P)
    2 urocze przedstawicielki płci pięknej

    img_0920.jpg

    Agnieszka Gr0mniczna.

    img_1050.jpg

    I Martyna.

    Było fajnie :) Wprawdzie pojechałem w roli zaplecza fotograficznego a wróciłem w wersji totalnie znieczulonej, ale było fajnie.

    Szkoda że Oposa nie było. Nawet nie proponowałem, i tak by nie pojechała – bo rodzice, bo musi być o 22 w domu, bo „muszę wiedzieć wcześniej”, bo za daleko. A ja sam dowiedziałem się dopiero bezpośrednio przed faktem. Fakt że dziewczyny były starsze nawet ode mnie (~25 lat – wiem, nie wyglądają) i Opos byłby najmłodszy, ale i tak brakowało mi jej towarzystwa.

    W sumie podejrzewam że ostatnio i tak nie chce jej się patrzeć na moją mordę. Jakby chciała, to by chciała się spotkać, to by coś w tym kierunku robiła, mam rację czy nie?

    We mnie tak czy inaczej nadal są te jej osiemnaste urodziny, na które zaprosiła swojego byłego, a mnie totalnie osrała i dowiedziałem się o tym, że w ogóle była jakaś impreza, od kogoś innego. A może przesadzam? No powiedzcie, przesadzam?

    Dobra, wiem, chciała dobrze. Ale nie wyszło dobrze. I trudno jest mi teraz o tym myśleć, mówić, przypominać sobie, jak jego nieśmiertelnik u niej znalazłem. Takie akcje bardzo dystansują ludzi.

    A może to ja kurwa dramatyzuję i robię problem z niczego?

    Może. Ale to i tak niczego nie zmienia. To nie powinno tak być i tyle.

    Powiedzenie „mam problem z piciem, dwie ręce a jedna gęba” też nabrało dzisiaj nowego znaczenia.

    img_1095.jpg

    Tylko nowy obiektyw (stałka 50/1.8) przyszedł o jeden dzień za późno. Zajebiście by się tam przydał. Mało światła, dynamiczne sceny, flash tylko psuł klimat (nie lubię flasha, staram się używać tak rzadko jak się da, chyba że do wspomagania AF) a kitowy obiektyw przy minimalnej ogniskowej ma f/3.5. I tak wszystko robiłem na ISO 800 (a czasem kusiło 1600) i jakoś dawało radę…

    Nudzę, co?

    Zajebiście nudzę.

    Sformatuj mnie

    2 komentarzy

    Poskładaj mnie ktoś. Albo odstrzel.

    Taką optymistyczną myślą zaczynamy dzień.

    Jakby to było, gdyby alterków było dwóch? Ciekawe czy któryś by wygrał, czy może świat dostałby pierdolca, spanikowałby i się skończył. Jak myślicie?

    Świat by nawet nie zauważył. Ale to dobrze. Alterki czasem lubią schować się w wygasłym kraterze.

    Mówiłem wam już, jak ja czasami nienawidzę tego życia? Nie mówiłem, co? No to mówię. (a w tle chórek „Ja też! Ja też! I ja!”)

    „Pierdolony emo się z ciebie zrobił. Kurwa, żyletki sobie kup.”

    Piekła nie ma. Piekło jest tu i teraz. I widzę po ostatniej notce anderfika, że wcale nie jestem w tym wrażeniu osamiotniony. Jezus, kurwa, jak ja nikomu nie życzę stanów lękowych, żebyście wy wiedzieli, jak ja nikomu nie życzę przechodzenia przez to całe popierdolone piekło, przez te wszystkie schizy, lęki, fobie, nerwice, totalnie rozpierdoloną psychikę i plukanie sobie łba i uczuć psychotropami, żeby tylko jakoś przeżyć, przewegetować, przeczekać.

    Plus opos. Ja pierdolę, kurwa, ja nie nadaję się do związków, nie nadaję się do bycia za kogokolwiek odpowiedzialnym, do zobowiązywania się do czegokolwiek, do odpowiedzialności za czyjeś emocje, uczucia, wspomnienia, życie. Do zmieniania siebie po to, żeby kogoś nie zawodzić. Przecież widzę jak ona posmutniała od kiedy jesteśmy razem. Widziałem jak odżyła po rozstaniu. Zżeram ją. No i co, ja mam ciągłe wyrzuty sumienia, że nie jestem w stanie spełnić jej oczekiwań, ona… Ciągle się na mnie zawodzi, czasem wkurwia, czasem się kłócimy, czasem ją uspokajam a czasem to ja dostaję wkurwu. Mam wobec niej permanentne wyrzuty sumienia, że nie jestem taki, jaki powinienem być. To nie powinno tak być.

    A mógłbyś kiedyś wymienić swoje dobre cechy? Tak uczciwie. Zacznę: masz cholerną intuicję do kompów. (Szkoda, że nie będzie wiedzy. :P)

    Nie mam ani intuicji ani wiedzy. Kompy już mnie wkurwiają, zastanawiam się czy nie iść w coś innego. Na przykład w elektronikę. Dobre cechy? Nie wiem, to co dla kogoś będzie wydawało się zaletą, dla innych może być wadą. Zależy czego ktoś oczekuje. Jakoś tak z 7 lat temu kumpel poprosił mnie o wypisanie swoich wad. Nie mam już tego a szkoda, byłoby się z czego pośmiać.

    A nie będą Cie teraz wołać do wojska?

    Na takie pierdoły jak WKU czy ZUS jest patent. Studium pomaturalne. A jak wyjebią za nie chodzenie to znowu się zapisać, a jak się nie da do tego samego, to do innego. Nie wiem ile tak można, okaże się. Może nawet zrobię sobie jajo i pójdę do studium fotograficznego. Chociaż oka do fotografii nie mam za grosz, tak samo jak do sztuki, to zaniknęło gdzieś między jednym smutem a drugim.

    Zresztą czasem mam wrażenie, że nie potrafię kompletnie nic. Permanentne poczucie zajebistej, wykurwistej beznadziejności. Ostatnio to wrażenie trwa… Nie wiem ile trwa, w chuj trwa. Za długo. No i co ja mogę z tym zrobić? I czy w ogóle chcę coś z tym robić?

    Chyba właśnie nie chcę. Pierdolę, tak będę leżał. Czasem mam wrażenie że ludzie, którym na mnie zależy, bardziej przeżywają to moje zobojętnienie na wszystko niż ja. I to też smutne jest…

    najbardziej lubie to czarne tlo – o tej porze, o tym samopoczuciu – trudno znalezc, a gapic sie ciagle w tapete jest bez sensu ;)

    Tło oryginalnie nie było czarne. Pamiętam jak założyłem tego bloga. Siedziałem w kawiarence (pracowałem wtedy w kawiarence internetowej w metrze, teraz już jej nie ma), było mało klientów, nudziło mi się, założyłem bloga i cały czas zastanawiając się, czy to był dobry pomysł, kombinowałem nad jakimś klimatycznym, ale nie oczojebnym tłem. Wziąłem obrazek z bloga koleżanki, maksymalnie ściemniłem, żeby był ledwo dostrzegalny, i… Jest.

    Koleżanka już nie ma tamtego bloga. Ma innego:
    http://www.photoblog.pl/martunia87/

    Koleżankę poznałem jak koleżanka miała 14 lat a ja 16. Teraz koleżanka ma lat 20. Z koleżanką nie widziałem się od… Dawna. Bardzo dawna. Drogi się rozeszły, jak wszystko, tak i ta znajomość się skończyła, mimo że nadal mamy siebie na GG, to…

    Zresztą sami wiecie jak to jest.

    Poza tym koleżanka ma swojego faceta, swojego małego synka, swoje mecze (chociaż nie wiem, czy nadal jeździ na Legię), zupełnie inny świat, do którego ja raczej nie pasuję…

    Jestes zbyt skomplikowany dla swiata, ktory Cie otacza. Swiat jest glupi, pamietaj. Ty nie musisz byc.

    Świat nie jest głupi. Za to czasem mam wrażenie że to ja głupieję z dnia na dzień. Kurwa, to już nie jest ten alterek, co parę lat temu. Pytanie czy to źle czy raczej w dupie.

    „Twoje tendencje samobójcze są bardzo niepokojące. Jeśli rozważasz odebranie sobie życia, powinieneś natychmiast zgłosić się na izbę przyjęć do szpitala psychiatrycznego.”. Mi to powiedzial. Kozacko, ku. :P Idziesz ze mna?

    Najwyżej do rzeźnika możemy się przejść…

    I jeszcze tak naprawdę, to czasami się o ciebie martwię czytając tego bloga. A w tym wpisie bardzo zmartwiły mnie twoje odpowiedzi na pytania w ankiecie :-/. Ale gdybym był na twoim miejscu, i miałbym takie duże problemy ze swoimi uczuciami, to na pewno nie pokazałbym takiej ankiety na blogu… No i tak jak mówiłem, notki nieumieszczone pokazałyby pewnie prawdziwego Altera. Tymczasem muszą wystarczać małe przecieki, takie jak powyżej…

    To proste jest, done. Jestem kompletnie rozpierdolony emocjonalnie, nigdy tego nie ukrywałem. Może kiedyś, jak ukrywałem to przed samym sobą, jak jeszcze nie wiedziałem, co mi jest. Jak miałem wrażenie, że mam coś nie tak z tym pustym, zjebanym łbem i jestem z tym wszystkim kompletnie sam. Że taki już jestem, taki się urodziłem, że zjebane dzieciństwo, rozdarcie, wspomnienia, których teraz już nawet nie chcę pamiętać, ale cały czas siedzą we mnie, miały na mnie aż taki wpływ. Kiedy jako gówniarz nie miałem szans się bronić. To nie miało szans skończyć się inaczej. W sumie nadal się zastanawiam, dlaczego kiedy ten koszmar trwał nie zabiłem się. Chyba tylko ze strachu.

    A co do bloga… To co ja właściwie mam do stracenia? Że ktoś z moich znajomych go znajdzie? I tak ci, na których w jakiś sposób mi zależy, znają ten adres. Nie chcę ukrywać niczego przed znajomymi, bo i po co… Staram się być blisko z ludźmi. Fakt że nie jest ich zbyt wielu, fakt że wielu bardzo się na mnie zawodziło w trudnych momentach swojego życia, kiedy zamiast przytulić kopałem w dupę, żeby się otrząsnęli, część z nich nie chce mieć od tamtej pory ze mną nic wspólnego, bo lekcja była zbyt bolesna, z innymi z kolei skoczylibyśmy za sobą w ogień…

    A nieumieszczone notki to nie prawdziwy alterek, tylko smutny, zdołowany alterek, który nie miał się komu wypłakać, dlatego wypłakał się komputerowi a potem skasował, bo stwierdził, że wypłakanie spełniło swoją rolę i zrobiło się lżej.

    Zresztą ogólnie czasem mam ochotę zacząć to wszystko od nowa. Ale co to da, co to zmieni… To siebie trzeba zmienić. Wtedy wszystko samo wyklaruje się na nowo. Gorzej jak ktoś, tak jak ja, nie chce się zmieniać. Nie ma na to ani siły ani ochoty.

    Opos stwierdził, że nigdy nie poznałem jej z żadnym swoim znajomym. To powiedziałem pół żartem, że nie mam znajomych. Potem wyciągałem na domówkę do kumpla z uczelni (jak jeszcze studiowaliśmy), ale nieeee, bo tam będą sami starsi, będzie najmłodsza. Spoko, rozumiem, można się źle czuć w takim towarzystwie. Potem chciałem ją poznać z Gr0mem, wyciągnąć na jeden jego koncert, to nieeeee bo za późno powiedziałem. No bo sam się późno dowiedziałem. I jakoś to nie był problem, pojechać z pracy od razu do tawerny. Przecież nie musieliśmy być punktualnie, sam się godzinę spóźniłem.

    Bo Gr0m stwierdził że będzie mnie uspołeczniał. Zwykle tak jest, wyciąga mnie na jakiś swój koncert (bo Gr0m to sława się robi, no i dobrze, ma talent, ma pasję, ma możliwości) a potem jedziemy do niego i siedzimy przy browarach do padnięcia. I fajnie jest. Nie wiem czemu Gr0m, który ma wpizdu znajomych, kumpluje się z tak aspołecznym, nudnym (i niesłownym, prawda petros?) kolesiem jak ja, ale dogadujemy się.

    O ogromie Gr0ma był reportaż w tvp, o Gr0mie Życie Warszawy napisało, że jest „obiecującym warszawskim wykonawcą szantowym”…

    Wariat też się sława robi. I smutno myśleć, ale mam czasem wrażenie, że przez to tempo swojego życia, przez te wszystkie trasy koncertowe, rzesze fanek, czasem zapomina o swoich starych kumplach…

    A może to ja zapominam o starych kumplach? W końcu to działa w obie strony. Szkoda tak czy inaczej…

    <pet> Jak juz bedziesz bardzo bardzo bogaty, to nie zapomnisz o mnie?
    <alterek> nie bede mial znajomych pewnie.
    <pet> Przeciez i tak znajomych nie masz.
    <alterek> no.
    <pet> Bo/poniewaz/dlaczego?
    <alterek> bo sie nie spotykam z ludzmi
    <alterek> bo mi sie nie chce
    <alterek> bo mam te swoje pojebane schizy
    <alterek> bo mnie ludzie wkurwiaja, pe
    <alterek> bo ich nie lubie
    <alterek> bo trudno ze mna wytrzymac i trudno byc moim znajomym
    <alterek> bo jestem jebanym egocentrykiem
    <pet> Znajdz takich ktorych lubisz, ktorzy Cie nie wkurwiaja.
    <pet> Tylko wiesz, niekoniecznie wtedy musisz sie z nimi ruchac.
    <alterek> cos w tym jest.
    <pet> Widzisz, te cale serwisy spolecznosciowe maja niby zblizac ludzi.
    <pet> Poznales kogos przez to?
    <alterek> tylko przez grono.
    <alterek> ale tylko jak sie potem spotkalem w realu
    <pet> Co? Rozwin.
    <alterek> poznalem na gronie, ale dalsza znajomosc poszla w realu
    <alterek> jak nie, bo np. mi albo drugiej stronie sie nie chcialo
    <alterek> albo np. nie bylo okazji, albo w chuj innych powodow
    <alterek> to znajomosc po jakims czasie wygasala, nie chcialo sie juz pisac mesgow na gg, na gronie, smsow
    <alterek> a z takim oposem np. sie spotkalem
    <alterek> pamietam jak dzis, w canaletto w arkadii
    <alterek> kawiarnia taka
    <alterek> i lata mijaja a opos jest
    <alterek> i to blisko jest, bo moja dziewczyna jest
    <alterek> sa rozne wyjatki, ludzie z ktorymi raz sie spotkalem, czy dwa, i tez sie jakos wykruszylo samo
    <alterek> albo netowe znajomosci trzymane do dzis
    <alterek> ale generalnie to tak to jest

    „Jak juz bedziesz bardzo bogaty”. Na razie, to mi do pierwszego brakowało, bo kupiłem sobie pstrykadełko (EOS 350D), lapsa (AMILO Pro V3505) i… Tyle. Ale kiedyś będę obrzydliwie bogaty. Nie wiem jeszcze kiedy ani jak, ale będę. I będę codziennie na śniadanie kupował sobie namiastki szczęścia. Chyba że wcześniej skończę pod mostem.

    Wazne jest to co masz w sercu i jaki jestes.

    Opos pewnie powie ci, że takiego organu u mnie nie stwierdzono. Nie wyrósł i tyle. A co gorsza, pewnie będzie miała rację.

    Absolutny brak serca. Taka wada. Genetyczna.

    Miaubranoc…


    • RSS