alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 11.2007

    „O jaki piękny dzień, chyba nawet gorączka trochę mi spadła”, przywitał dzień Alterek. „…mać, mać, mać…”, powtórzyło echo z przyzwyczajenia.

    Chory jestem. Nienawidzę być chory. Od tygodnia kaszlę, charczę jak rozrusznik malucha po dzwonie i z rozładowanym aku, mam zawroty łba, gorączkę (rekordowa 39,9°C), bóle brzucha, dreszcze, łeb mnie tak nakurwia, że z tego wszystkiego śpię po 2-3 godziny na dobę i ogólnie po raz pierwszy zdarzyło mi się tak napompować herbatą, żeby bez kitu nie mieć siły się ruszyć.

    A do tego wszystkiego przedawkowałem leki. Nie celowo, ale to i tak nie ma znaczenia. Jak się od tego przekręcę, ducha wyzionę, wykaszlę go kurwa razem z płucami, to chciałbym usłyszeć na pogrzebie Timeraire.
    http://www.szantymeni.strona.pl/spiewnik/timeraire.html
    . Bo to ładna szanta jest, mam z nią przyjemne wspomnienia i pasuje do pogrzebu. Na razie się na żaden pogrzeb nie zapowiada, bo od tygodnia zdycham i zdechnąć nie mogę, ale jakby coś, to załatwicie mi to, co?

    „Dlaczego tylko ty umiesz przytulać tak jak umiesz?”. Słyszałem to ostatnio jakieś półtora roku temu. Brakuje mi tego. Wtedy po raz ostatni czułem się doceniony, ważny dla kogoś, tak bez ściemy, czułem że komuś naprawdę na mnie zależy, a nie tylko dopierdala mi na każdym kroku jak może. Czasami żałuję że to wszystko potoczyło się tak jak się potoczyło.

    I sukub mi świruje. Sukub, demon taki. Kumpel z pracy mówi, że wampir to wampir a sukub to sukub. Że to dwa różne mity. I że nie można być jednocześnie wampirem i sukubem. Myślicie że powinienem poznać go z takim egzemplarzem, czy lepiej niech żyje w przeświadczeniu, że to rzeczywiście tylko mity?

    <PsychoPati> ktos kto stworzyl cos tak wspanialego.. jak tak sobie tego slucham.. musi miec piekna dusze
    <PsychoPati> tak mi sie wydaje
    <alterek> to ci sie tylko wydaje. nie mam duszy.
    <PsychoPati> zamknales ja gleboko
    <alterek> raczej wyparowala po przegotowaniu.

    Miłe to było, serio.

    „Alterek. Wynalazca wehikułu czasu. Żył w latach 1985-2033. Mieszkał tutaj w 2105 r.” Alterek póki co myśli o małej elektrowni atomowej pod łóżkiem, tak ze 2kW, bo mu kurwa zimno. Nie wiecie może gdzie można tanio kupić wzbogacony uran?

    Pieprzyć. Pieprz. Kminić kminek. Albo chrzanić chrzan. Albo dupczyć… Nie, za daleko.

    Wy też na forach nigdy nie zwracacie uwagi na przyklejone tematy?

    (edit)

    Zapalenie płuc. W najlepszej wersji jeszcze 2 tygodnie leżenia w domu na antybiotyku. W gorszej hospitalizacja.

    Kurwa jebana mać.

    Znasz to, nie? Że przyszłość jest… Przyszłości nie ma. Żyjesz sobie, tu i teraz, robisz to co powinieneś, masz kilka osób, które są twoimi wyrzutami sumienia i zdajesz sobie sprawę, że jeżeli tak dalej będzie, to kiedyś możesz obudzić się z ręką w piździe, totalnie nieprzygotowany do tego całego syfu. Niby przez te 22 lata jakoś prześlizgujesz się od roku do roku, jakoś to leci, ale… Znam już takich, którzy zdali się na łaskę losu. Czas zapierdala i życie też zapierdala, tyle że przez palce. Chyba powieszę sobie ich zdjęcia nad łóżkiem z podpisem ANTYWZORZEC.

    Ctrl-6 Ctrl-W Ctrl-V Ctrl-K Ctrl-O Ctrl-M. Zaznaczenie tekstu do końca, wywalenie i odruchowy save. Tak się to robi w nano.

    Skasowanie starej notki. Z takiego tymczasowego pliku w którym notki dojrzewają, zanim wskoczą na bloga. Bo lepiej mi się pisze w nano niż w przeglądarce. Bo sejwy mam i się nie rozpraszam, że coś się może zjebać i notka poleci, tylko zamiast na bloga to wpizdu.

    W paszczu. Jamnika. Krokodyla.


    http://www.nano-editor.org/
    , taki edytor dla zbyt głupich na vima.

    Krwawienie miałem. Z nosa. Chuj wie czemu, po prostu siedzę, czuję że coś mi mokro w nosie a po chwili krew sobie kapie. Pokapała i przestała. Olałem, wróciłem do tego co robiłem i zapomniałem o sprawie, w końcu każdemu może się zdarzyć. Potem zajebiście zaczął nakurwiać mnie brzuch, ale nawet sobie nie wyobrażacie jak, myślałem że w ciągu paru sekund zdechnę jak pies pod płotem. I też przeszło.

    Miałem jechać do małych tęsknot (taka klubogaleria przy Wilsona, tak się nazywa) ale darowałem sobie dzisiaj. I dobrze, bo jakby mnie tam złapało, to byłoby… No, mniej fajnie. A na pewno mniej przyjemnie.

    A to wszystko bez najmniejszego powodu. Ot tak, i już. I przeszło.

    Fotka księżyca. Moja fotka. Tamron 70-300 f/4-5.6 Di LD Macro na długim końcu. Mój Tamron. Wyjątkowo kliknięcie powiększa.

    moon320.jpg

    Najsi najsi? Przy 300mm f/8 trooochę za miękko… Ale jak na taką cenę obiektywu, to i tak super. Szkoda że z centrum Wawy nie wyjdą raczej mgławice :(


    http://www.optyczne.pl/56.1-Test_obiektywu-Tamron_AF_70-300_mm_f_4-5.6_Di_LD_Macro-Wstęp.html
    . No.

    Miracle, miracle, hee-yeah… Fragma. W mojej wersji z… 2001 roku chyba. Albo i 2000. Wiem że miałem koło 16 lat. To sobie policzcie. FT2. Obraz doklejony teraz, to motywy z electricsheep.

    Youtube mnie wkurwiło, bo mój zajebisty dźwięk w surround (tak właśnie, surround w fasttrackerze) zamieniło na nędznej jakości mono i się cały efekt poszedł jebać, ale chuj tam.

    Macie w zamian kilka filmików na banany na mordeczkach.

    Japoński film instruktażowy cz. 1
    Japoński film instruktażowy cz. 2
    Japoński tetris
    Klaus (mocne)

    Ogólnie lubimy youtube. Lubimy?

    Ogólnie, to wracamy do dawnych nawyków trochę. Przeglądanie youtube, słuchanie muzy przez słuchawki (nie po to je kupiłem żeby leżały w kącie, nie?), puszczanie durnych ogłoszeń na gronie, geocaching – bieganie po mieście z mapą albo GPSem i szukanie skrytek zostawionych przez innych… W sumie wystarczy mapa, ale GPS i Google Maps dostępne na bieżąco przez edge pomagają.

    Gadżeciarz w końcu, nie?

    Garbage – Milk. Jak to na mnie działa…

    Jutro do pracy. Dzisiaj do pracy. Powiedziałem że wpadnę koło 10. Już ja to widzę, o kurwa, jak ja to wyraźnie widzę… Moja wina, że mi się spać nie chce?

    Tori Amos. Album The Beekeeper. Jakaś ty brzydka… Ale twój głos mógłby mnie budzić co rano…

    Na zmianę z pink floydami i high hopes. I całym the division bell. Kurwa, starzeję się. No powiedzcie, alterek wam się starzeje, co? Chociaż high hopes usłyszałem pierwszy raz jakoś tak w… 2004? Pracowałem wtedy w kawiarence, była taka… Edytka, maleństwo… I ona mi to puściła pierwszy raz.

    Z maleństwem nie mam już kontaktu. Się urwał się.

    A pinky winky różowa szczeżuja i siedmiu zboczeńców marudzi mi, że już nie jest pinky. I nie chodzi w różowym. Za to powinna w czerwonym, bo jest wampirem bardziej niż ja (
    http://trydium.wwt.pl/forum/viewtopic.php?t=1019
    , wasz ulubiony alterek ma 40 punktów, a wy?).

    5:37. Ładne cyferki. Wracamy do starego trybu życia? Kurwa, nie mogę, czemu zawsze akurat w nocy włącza mi się tryb tysiąca i jednego pomysłu? W dzień zamuła, za to w nocy dziesiątki nowych pomysłów, setki rozwiązań problemów codziennego dnia, tych innych też, wyobraźnia na maksymalnych obrotach, idee, skojarzenia, obrazy, które nie pozwalają mi zasnąć. Kładę się, wyciszam i… Widzę. Po prostu mimo woli widzę. I zastanawiam się nad tym co widzę. I myślę. I kombinuję. I chcę działać, już, zaraz, za chwilę. Wybudzam się. I tak do zajebania. Taki już nocny stwór ze mnie, czy po prostu coś się w tym pustym łbie totalnie zjebało i nie może się odjebać?

    Title: Ruhtinaat
    Artist: Apulanta
    Album: Syitä Ja Seurauksia
    Year: 2001
    Comment:
    Track: 14
    Genre: Rock

    Fiński rock. Ładne.

    Kim jestem? Czytam sobie po prostu twojego bloga od prawie poczatku, tj. ok. listopada 2005, kiedyś tam gadaliśmy na gg. Pytasz o to już któryś raz, czemu chcesz wszystko wiedzieć? :)

    Może po to żeby wiedzieć, jak cię nazywać? :) Czytasz od początku? To już nie jest ten sam alterek, co na początku. Może lepszy, może w pewnym sensie gorszy, co za różnica właściwie, alterek jest alterek.

    Nie?

    Obiecałem sobie że do czasu, aż uporządkuję sobie to swoje zjebane życie, nie będzie w nim dziewczyn. Kobiet. Ale weź tu się oprzyj wdziękowi, urokowi osobistemu, delikatności, inteligencji, pasji, celom, dążeniom, dojrzałości…

    Martyna to ładne imię, prawda? Nie Sztormu, nie ta z imprezy wtedy :) Inna Martyna. Wymyślcie mi dla niej ksywę z serii zwierzęcej. Byle nie panterka (Magda), susełek (Magda), truskawka (Olka, nie pasuje, nie?), mysia (Marta), fretka (Marta) ani opos (Magda). Ani virgi (Ewka, też nie pasuje do reszty). Ani, kurwa, motylek. Bo-to-byuo-już. I się nie sprawdziło. I trudno, nie żywimy urazy, bo uraza to negatywne uczucie. I po co żywić. Najpierw „kotku” a potem „ty kocisynu”? Nie-e… Żyjemy dalej. A z fretką się zgadałem niedawno. Fretka fajna jest. Zresztą fretka nigdy nie była taka jak inne.

    Fretka przypomina mi kilka historyjek, jak mieliśmy po 18 lat (i ponad 3 lata znajomości za sobą). Fajnych historyjek, fajnie się to wspomina z perspektywy czasu. Na przykład jak szliśmy ulicą i powiedziałem, że jak pójdę do woja to będzie musiała chodzić po mojej lewej stronie, bo prawą będę musiał mieć wolną do salutowania.

    Albo taki zimowy wieczór, 2003 rok, było tak wykurwiście zimno, poszliśmy do kina na „zmruż oczy”. Głupio mi było trochę, że ja taki zwykły szary alterek a ona córka prezesa tvp, więc gdzie ja przy niej do kina :) Nie czułem się przy niej pewnie na gruncie filmowym. Ale było fajnie. Fajny film, fajna fretka.

    A po kinie zabrałem ją na występ drag queen. I zajebiście jej się podobało. Co z tego, że byliśmy chyba jedyną parą męsko-damską w klubie (bo drag queen to w końcu część kultury queer). I tak było fajnie.

    Bo fretka fajna jest.

    Okropny jestem, co? Tak skakać. Eksperymentować, wybierać, przebierać, zmieniać. Zero stałości, ciągłe zmiany, pasmo zniszczonych nadziei… Adak jest z kobietą od 7 lat, Gr0m zajebiście kocha swoją Agnieszkę i dałby się dla niej pokroić. Oni są ze sobą zajebiście szczęśliwi. Nie mógłbym tak? Może bym mógł. Ale ja egoista jestem straszny, jeżeli chodzi o jakiekolwiek relacje bliższe niż kumpelstwo czy przyjaźń. I pesymista, który zakłada koniec. I trudno jest ze mną być. Cholera wie, czy to w ogóle możliwe. Chyba musiałbym naprawdę zajebiście pokochać, żeby potrafić iść na jakieś ustępstwa. Bo ja traktuję poważnie ludzi, dziewczyny, ogólnie wszystkich poważnie traktuję. Może czasem za bardzo instrumentalnie, egoistycznie, ale jednak poważnie. Ale jest we mnie jakaś taka granica prywatności i indywidualności, której się nie przekracza, której nikt nie przekroczy, nawet jeżeli ja tego bardzo chcę. Granica, za którą kończy się samodzielność a zaczynają kompromisy. Zaczyna zależeć. Dziewczyna przestaje być tylko dodatkiem do życia a staje się jego częścią. Żeby przekroczyć tą granicę potrzebny jest kluczyk nazywany miłością. Właśnie tak, kluczyk, miłość, misiaczki pysiaczki, wytrychem można tylko rozjebać zamek.

    Tak było z oposem. Chciałem. Ale kurwa, nic nie poradzę na to, że mi to ogólnie zwisało, mimo że wykurwiście chciałem, żeby było inaczej, próbowałem zbudować jakąś więź, udawałem przed samym sobą, jedynie jakąśtam bliskość udało się zbudować, może też przyzwyczajenie. Do miłości człowiek się nie zmusi. I to że ryczałem po rozstaniu i miałem ochotę napierdolić komuś (i padło na trzech dresiarzy) niczego nie zmienia. Może dlatego, że skończyło się tak jak się skończyło, na pewno wóda we krwi bardzo dużo zmieniła i obniżyła hamulce. Whateva, następnego dnia umierałem na kacu po nocnej wizycie na stole operacyjnym, a jeszcze musiałem śmigać i składać zeznania…

    Nie pasuje do obrazu alterka, wiem. Ale kto powiedział, że alterek ma mieć jeden obraz albo jedną stronę. Alterki pisują notki w różnych nastrojach, teraz padło na (trudne słowo) melancholijno-nastrojowy. Me-lan-cho-lij-no. No.

    Alterki pecha mają. Nie, alterki nie mają pecha. Pecha mają czarne koty. Alterki mają głupotę życiową. Poczucie, że można zjeść ciastko i je nadal mieć. Pasmo straconych szans. Przez głupotę, przez lenistwo, przez świadomą niechęć, przez nie do końca słuszne decyzje, podyktowane wygodą wybory.

    Kurwa, żebyście wy wiedzieli, jak ja często mam wyrzuty sumienia. Nawet teraz po napisaniu tej notki, przeszło mi przez myśl – jak się może poczuć opos? Przecież rana u niej jeszcze świeża. Ale z drugiej strony, kurwa, raz że poparła swojego braciszka, który się poczuł, dwa że ma tego swojego kolesia, który się przewijał przez nasz związek od jakiegoś czasu, trzy że tak czy inaczej miała mnie od dawna dosyć i dawało się to wyczuć, chociażby w tym ciągłym dopierdalaniu mi… A chuja, co ja się będę przejmował?

    Jak każdy będzie myślał o sobie to będzie pomyślane o wszystkich. Mam rację? Mam rację, kurwa, czy nie mam?

    Title: Kaukaa lähelle

    Nie mam zielonego pojęcia co to znaczy ani o czym oni śpiewają, ale ładna rockowa ballada. Tyle jeszcze potrafię ocenić.

    Uduś kanarka, będziesz miał miejsce w klatce dla siebie. Udusisz?

    * Mx5 pragnie jornady
    * jot pragnie EF 28mm f/2.8
    * Baseciq pragnie drinka i świętego spokoju do rana
    * alterek ma wszystko czego pragnie
    <@alterek> jornade, spv, m42 28mm f/3.5, swiety spokoj
    <@alterek> drinka moze miec w kazdej chwili, ale nie powinien pic
    <@alterek> ma myszoskoczki, ktorym zaraz zrobi kapiel pylowa
    <@alterek> w piasku prazonym w 600 stopniach
    <@alterek> ma spelnienie, realizacje
    <@alterek> a przede wszystkim ma zajebisty swiety spokoj
    <@alterek> i generalnie to szczesliwy jest

    Po raz pierwszy od dawna szczęśliwy. Serio :) Jest spoko. Jest dobrze.

    a propos usmiechnietego zdjecia z poprzedniej notki – usmiech jak usmiech, ale teraz przynajmniej wiem co ci w glowie siedzi;p

    W mojej głowie? Szatan m/ :P I jeszcze więcej zuaaa!

    Masz dużo znajomych, masz dużo osób, do któryh możesz zadzwonić w środku nocy, którym wiesz, że możesz zaufać. Masz czasami wrażenie, że nie masz nikogo, nie chcesz dzwonić do żadnej z tych osób, chcesz się od nich odizolować i znaleźć się w innym świecie? Jesteś wkurwiony lub jest ci po prostu źle, rozpierdala cię od środka, ale nie odezwiesz się do żadnych z tych osób?

    Widzisz, to nie do końca tak. Wiem że mogę zaufać, wiem że są, ale jednak… Czasem, czasem… Chcę po prostu być sam. Może trochę z powodu wyrzutów sumienia, może nie chcę nikogo sobą obciążać, a może po prostu mam taki nastrój antyspołeczny, że nie chcę z nikim gadać (chociaż zwykle jak mnie ktoś gdzieś wyciągnie, to ten nastrój mija i jest zajebiście).

    BTW, kto ty?

    Nic z tej notki nie zrozumiałem… tyle tylko że zdjęcia myszom robisz… ;)

    Nie martw się, też tylko udaję że rozumiem.

    Owszem. Obraziłby się.

    Ale to pozytywne było… :) Fajne wspomnienia mam z tą piosenką. Serio.

    - To jest Michał, dresiarz.
    - To jest Alterek, gadżeciarz.

    Czyli przechyły w Przechyłach. Z dresiarzami. Fajnymi i pozytywnymi dresiarzami :)

    img_2207.jpg

    Nowa alterkowa koleżanka, poznana wczoraj w Przechyłach właśnie. Jedyna dziewczyna, jaką znam, która zna więcej przekleństw niż ja. I nie, balans bieli nie jest spierdolony, tam naprawdę było takie żółte światło.

    img_1746.jpg

    A to do czego może doprowadzić zmiana ogniskowej podczas naświetlania. Do it at home, na kompakcie najlepiej (da się).

    img_1740.jpg

    I last but not least coś z serii „nie oglądajcie tego w domu”, czyli Alterek w swojej ulubionej pozycji, tym razem w Tavernie. Nie mam pojęcia skąd to foto znalazło się w tym aparacie ani kto je zrobił, ale jak już jest, to niech będzie.

    Rybba ma koleżankę. Koleżance rybby śnił się alterek latający z kałachem i zabijający wszystko co mu w drogę wlazło. Rybba jest rybba, bo jest Sandra i powiedziałem że dla mnie nie będzie Sandra tylko sardynka.

    Sardynka. Sanderka sardynka.

    „Alterek właśnie przepierdala w tetrisa”, stwierdziła w komencie bananowa kochanka, u której Alterek obudził się z wielką potrzebą pogrania w tetrisa. Tak kurwa, śnił mi się tetris. Klocki płynnie zmieniające kształty. Moje drugie po coli uzależnienie. Otworzyłem jedno oko, zamknąłem, otworzyłem znowu, odpaliłem tetrisa i generalnie przepierdoliłem. Co najwyraźniej zostało odnotowane w wieczystej księdze porażek :P

    A tetris na 12 levelu nie wybacza. Podobno rzeźnia jest dopiero na 19, ale ja doszedłem na razie do 12.

    Życzcie powodzenia na 13.

    Wszystko kiedyś kończy się
    Wszystko kiedyś kres swój ma
    Kiedyś było nam dobrze, lecz
    Skończył się nasz już czas

    Taka piosenka, kumpla piosenka. Ładna piosenka. Z bananową kochanką mi się kojarzy. Pewnie kumpel na takie skojarzenie by się obraził, ale co ja poradzę na to, że to się zbiegło w czasie trochę :P

    Fotosnajper

    3 kilo. Fotosnaipar 12. Fajne fajne? Maj bejbi szot me down.

    To to na ptaky o którym pisałem mówiłem myślałem.


    http://astro-forum.org/Forum/index.php?showtopic=1601&pid=48987&mode=threaded&show=&st=&

    1900
    „Chyba masz bałagan w pokoju!”

    1904
    Tygrys polujący na ofiarę…

    1952
    Spełnienie.

    Czyli moje najwierniejsze modelki modele. 350D (i potęga E-TTL II) + EF 50mm 1:1.8 (bo Takumar z MF za wolny, do takich fot potrzeba AFa i to w trybie serwo), 1/80s, F/8, ISO 100. Moje!

    Dobra, w gazecie nie ma mojego nekrologu, więc ruszam d4 i idę do roboty.

    Miau?

    Diagnoza

    7 komentarzy

    <j> wodka mi sie odbija :(
    <alterek> ja ci kazalem pic?
    <j> przeciez wlasnie po to tam pojechalem zeby sie ujebac w trupa
    <alterek> a ja myslalem ze po to zeby sie dobrze bawic
    <j> oba pojecia sa rownoznaczne
    <alterek> jezeli sa rownoznaczne to musisz kiedys isc ze mna na impreze. kurwa, wy sie w ogole bawic nie umiecie, tylko zalac morde albo spalic, przeciez to nudne jest na dluzsza mete.

    Bo mi lekarz pić zabronił. Psychiatra. „Nie powinien pan łączyć leków psychotropowych z alkoholem”. Ale przecież od prawie 3 lat łączę! „Niszczy pan w ten sposób wątrobę i mózg, poza tym leki nie działają wtedy prawidłowo”. No to chuj, spróbujemy.

    Swoją drogą zastanawiam się czy nie olać tej retrospekcji i nie pójść do CBT (na terapię która też się nazywa CBT), tam podobno koncentrują się na wyuczeniu nowych odruchów i nawyków a nie na bardziej lub mniej udanych próbach uporania się ze starymi.


    http://www.cbt.pl/niepubliczny_zaklad_opieki_zdrowotnej

    Mam niejasne wrażenie poparte tym co zdążyłem się na ten temat dowiedzieć (a dowiedziałem się całkiem sporo) że taka terapia jest skuteczniejsza niż tradycyjna, połączona z ciągłym faszerowaniem prochami…

    Kurwa, ja przez te prochy nic nie czuje, od 2.5 roku jedynie rozstanie z ch. i śmierć Dziadka dały radę przebić się przez skorupę obojętności. Wiele rzeczy robię nie dlatego że tak czuję tylko dlatego że wiem, że tak się robi, że tak powinno być. Zanim zacząłem to brać, to chociaż pod względem uczuć byłem w miarę normalny.

    Bo ja nie zawsze byłem takim nieczułym, obojętnym na wszystko skurwysynem, wiecie?

    Zobaczymy. Dwa miesiące. Jak się nie poprawi przez dwa miesiące to idę do CBT.

    <alterek> z kota nie da sie wyciagnac pierwiastka
    <tygrys> da sie
    <tygrys> wyjdzie mysz do kwadratu
    <tygrys> pomnozona przez czarny w biale laty

    Paulisia chciała zobaczyć jakieś moje uśmiechnięte zdjęcie, więc oto jest.

    rtg

    W promocji wszystkie plomby, łańcuszek na szyi i uuuszy. Patrzcie jaka technika, nie?

    I oko nowe przyszło. Mój najwierniejszy szósty zmysł. Takumar SMC 28mm 1:3.5 na M42. Fajna stałka, z cropem prawie 45mm, więc z szerokiego kąta zrobiła się portretówka, ale to nic. I tak fajna stałka. Ślicznie rysuje i w ogóle jest fajna. I ma zajebiste metalowe pierścienie do przysłony i ostrości (bo tylko manual, bez autofocusa, ale mam potwierdzenie ostrości, więc nie jest źle).

    Tair 3S 300mm 1:4.5 też idzie w drodze jest. Z cropem 480mm. Więc snajperka generalnie. Na ptaaaaky! Albo będę polował na sąsiadki w piżamach :P

    I obiektyw otworkowy sobie zrobiłem. I mi wszystkie syfy z matrycy wylazły :/ Ale wyczyszczona już.

    I szwy zdjęte już. Dobrze się to wszystko zagoiło, blizna jest, golić się jeszcze nie mogę, ale będzie dobrze. Przynajmniej ten problem załatwiony i nie muszę się użerać z pierdolniętą panią chirurg i jeszcze bardziej pierdolniętą panią pielęgniarką.

    - Reanimacja, słucham.
    - Czy pacjent jeszcze żyje?
    - Jeszcze nie.

    zakochałeś się? :>

    W sobie niezmiennie…

    (one day later)

    Kebab mi sie snil. Taki wieeelki, ogromny, staroturecki kebab. Jak ja dawno kebaba nie jadlem. I opos mi sie snil, razem z jakas swoja kuzynka. Mielismy isc na enemefa ale w ostatniej chwili cos sie stalo i nie poszlismy. Mniej wiecej jak w realu. Z ta roznica, ze ja w tym snie (uwaga…) czulem! Tak wlasnie, czulem cos wiecej niz ta pierdolona obojetnosc na uczucia, na ludzi, na zycie.

    (alterek otwiera jedno oko)

    Na zadnej poczcie na ktorej bylem nie mozna zalozyc skrytki pocztowej. Bo jednak adres dla sadu moze byc na skrytke. Spoko. Jade do pracy, a jutro poszukiwan skrytki ciag dalszy. Iii na jutro umowilem sie z kurierem z iPlusa. Dwa dokumenty stwierdzajace tozsamosc, urzedowe potwierdzenie danych osobowych i numer stacjonarny do kogos, kto rowniez moze moje dane potwierdzic. Bez tego nie ma mowy o kupieniu abonamentu. Kurwa, to chyba oni powinni sie bic o Pana Klienta, zeby kupil iPlusa zamiast BlueConnecta, a nie Klient Pan o nich, prawda?

    Jakis kolo chodzi po przystanku, w jednym uchu sluchawka, przy drugim telefon, chodzi, patrzy sie ludziom prosto w oczy i opowiada. Na mnie przypadla opowiesc jak nie zauwazyl szyby i przywalil w nia ryjem. Ja w smiech, jakas laska kolo mnie w smiech, ja patrze na nia, ona na mnie i tak stoimy brechtajac a typ nadal nawija. Mozna i tak :)

    Zimno. Zimno zimno zimno. Chcemy latooo! Chcemy. Prawda ze chcemy?

    A sztormens ma wieeze, a sztormens wieze ma. Fajny sprzet, ma troche lat ale jest spoko, kiedys musial kosztowac kupe kasy. Przeczysci sie pokretla (bo trzeszcza), zajrzy do zmieniarki plyt (bo slychac ze probuje dzialac ale jej nie wychodzi) i bedzie super wieza pr0.

    (szesc godzin pozniej)

    Dzwonila pani prokurator. Adres nie moze byc na skrytke. Kurwa, poczekam do jutra, moze znowu zmienia w tej prokuraturze zdanie.

    I niech juz ta chujnia za oknem sie skonczy… (tak, wiem, ze to dopiero poczatek)

    Bądź a klęknę…

    Wake up pal… Koniec malinowych marzeń, koszmarki dopiero się zaczną.

    Plus i minus… Plus czy minus?

    Infekcja poszła dalej. Co bierzemy?

    - Dalacin (antybiotyk)
    - Trilac (odbudowuje to co zniszczy Dalacin)
    - Octenisept (antyseptyk)
    - Metronidazol (wybija bakterie beztlenowe)
    - Seroxat (standardowo, na pusty, zjebany łeb)
    - Xanax (na sen, bo z tego bólu nie mogę spać jeszcze bardziej niż zwykle)
    - Magnez z B6 (suplement diety, przyda się)

    Kurwa jak w dniu świra, co? Moja standardowa kuracja w postaci zimnego pifka i coli niestety się nie sprawdza, alko nie mogę bo antybiotyk przestanie działać a coli, bo słodka, więc pożywka dla bakterii beztlenowych.

    Kurewskie życie.

    Kurwa, czuję się CHORY. Żebyście wy wiedzieli, jak ja mam dosyć. Wczoraj miałem jechać w końcu do prokuratora (koleś jest na gości zajebiście cięty), potem był plan żeby pojechać na szczękówkę (do chirurga szczękowego), ale w końcu jebnąłem to wszystko, wyłączyłem telefony, wsunąłem pod kołdrę i polazłem spać.

    Na 9:30 na psychoterapii. Pierwsza wizyta po ok. 2 latach przerwy – czy tam 3, nie pamiętam, chodziłem przed maturą, a maturę zdawałem w 2005. Czyli 2,5 roku temu.

    Może w końcu się wygadam, powiem wszystko co mi na sercu leży. I znowu będą pytania. Ogólne. Opos. „Jaka ona była?” itd. Bleee, mam wrażenie że bardziej pomogłaby mi terapia behawioralna niż takie zagłębianie się w (nawet bardzo bliską) przeszłość.

    Seksualność oraz używanie alkoholu i substancji psychoaktywnych przez kobiety z zaburzeniami odżywiania. Pierwszy etap badań. Klinika nerwic oraz psychiatrii sądowej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.


    http://www.ipin.edu.pl/ain/archiwum/2003/1-2/t16n2_7.pdf

    I tabelki ładne, podsumowujące rozkład poszczególnych czynności seksualnych w funkcji wieku dziewczyn z anoreksją i bulimią.

    Takie właśnie badania prowadziła moja pani psychoterapeutka.

    Z badań wynika, że pacjentki z zaburzeniami odżywiania mają zaburzony obraz własnego ciała oraz duże problemy z odbiorem własnej seksualności.

    „Ha, ha, ha. Zabawne wręcz.” Prawda? Halo, co ja tu robię?

    Pozytywna strona jest taka że chyba znalazłem fotomodelkę z powołania, taką która nie dostaje ślinotoku na dźwięk podnoszonego lustra, tylko po prostu dobrze czuje się przed obiektywem. A nie tylko chce się wylansować. Kwestia wyrobienia więzi zaufania. Zobaczymy, pewnie i tak nie będzie mi się chciało pchnąć tego dalej. Zresztą zimno jest, chujnia, myślałem o jakiejś nocnej sesji plenerowej, ale szczerze mówiąc jak myślę o sterczeniu w tej piździawie z apratem to mi się odechciewa. Już pomijając fakt że zimno nie wpływa dobrze na sprzęt.

    Weather report for: Warsaw, Poland.

    Observation station located in Warsaw, Poland
    Last update: 3 XI 2007 at 07:30:00 Local Time.

    Temperature
    - Temperature: -1 °C
    - Windchill: -4 °C
    - Description: Fair
    - Dew point: -1 °C

    Wind
    - Speed: 10 km/h
    - Direction: S
    - Gusts: N/A

    UV
    - Index: 0
    - Risk: Low

    Atmospheric pressure
    - Pressure: 1023.0 hPa
    - State: steady

    Sun
    - Rise: 06:34:00
    - Set: 16:04:00

    Other
    - Humidity: 100 %
    - Visibility: 10.0 km

    Zimno kurwa.

    I Ratatouille obejrzałem.

    Think-about-me-kurwa-twoja-mać.


    • RSS