alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2008

    Noc. Z wtorku na srode. Dochodzi czwarta. Budzik zadzwoni o 7:30. I wstane. Buehehe, dobry zart, co? Dobry, pewnie ze dobry, tylko szkoda ze mnie nie smieszy. A tak bardzo chcialem sie wyspac. I nie zamulac przez caly dzien. Ktory z szonom spedzam. Z myszoskoczkopluszobobroszczurokropkowa mama.

    M.Ch. M.Ch. N.Ch. No, i L.Cz, ale ksywa na „ch”. Japierdole.

    Alterek, kurwa, zycie to nie data mining, wez sie ogarnij i przestan szukac podobienstw i patternow tam gdzie ich nie ma, co?

    Tak, patternow. Szablonow glabie! Efekty czytania glownie zagranicznej literatury. Kiedy latwiej znalezc angielskie slowo niz polskie.

    Godziny. Godzina za godzina, rozdzial za rozdzialem, artykul za artykulem, temat za tematem. 9:10. W drodze do Natalii (widzisz potworze jak ladnie na ciebie mowie? Natalia!). O takiej Natalii:

    kropa_20071105191306.jpg

    kropa_20071105190937.jpg

    kropka_200804231933.jpg

    Moje stworzonko male.

    I kiss you on the brain in the shadow of a train.

    Odkrylem sens swojej egzystencji, wiecie? Taki cel w zyciu. Taki staly, dostepny od zaraz, dostepny zawsze, co innego niz kasa, czy bycie komus potrzebnym. Ten magiczny rzeczownik brzmi „samorozwoj”. Poznawanie swiata, ciagle i ciagle, ciagle coraz bardziej. Kurwa, to wszystko dookola przeciez takie ciekawe jest. Tylko leb trzeba czasami wychylic z nory wyuczonych oczywistosci i schematow.

    A wiedzy calego swiata nie zabraknie nigdy, wiec mam juz zajecie po grob. Chyba ze w miedzyczasie zlapie mnie deprecha taka, ze stwierdze, ze to wszystko peeerdooooole i oddam sie koszeniu trawnikow. Albo przechodniow.

    Piatek. Noc, wlasciwie, z piatku na sobote. 2:58. W uszach „niebieska sukienka”, w glowie… Slowa. „Bocian w klatce”. Ja pieprze, jak to doskonale oddaje moje uczucia w tej chwili.

    Bo wiecie, sa rozni ludzie, nie? Jedni dobrze wpasowuja sie w schematy, inni mniej, no i ja naleze wlasnie do tego gatunku, co mniej. Ledwo skonczylem szkole, znowu wrocilem na studia i znowu, jutro mam uczelnie, musze wstac o 6 i znowu to zajebiscie silne uczucie uwiezienia. Ja jebie, ja nie umiem zyc zgodnie z jakimkolwiek planem. Meczy mnie to, mecze sie, kiedy musze zasnac, rano wstac i miec jakies obowiazki. To nie jest fajne.

    Oczywiscie i wy i ja wiemy, ze nie pojde jutro na ta uczelnie. Ze kolo 5 rano padne z niewyspania na ryj z wyrzutem sumienia. Ja i jakiekolwiek obowiazki, buahaha, dobre co? Dusza, ktora chce latac…

    Mx ma podobnie. Tyle ze on malolat jest, dopiero do liceum poszedl. Szkola nie dala rady, starzy nie dali rady, kurator sadowy nie dal rady, psychiatryk (bo zaburzenia zachowania) nie dal rady, ja jako kumpel tez najwidoczniej nie dalem rady. Z jednej strony mature miec trzeba, taki jest ten swiat, tu nie ma za bardzo wyboru, a z drugiej to sie tak latwo mowi, sam pamietam jak mi to wszystko opornie szlo. I wlasciwie ledwo co ja zrobilem. Tyle ze mx nie jest jeszcze stracony. Plan jest teraz taki, ze jakos to bedzie do wakacji, a od wrzesnia pojdzie do innej szkoly i zacznie pierwsza klase od poczatku. Nauczony doswiadczeniem, bez uciekania, bez zrywek, to najwazniejsze. Bo to jest jak pierdolony nalog, zaczniesz raz, to potem zrywasz sie ciagle, bo co tam jeden dzien, nic nie zmienia – i nagle okazuje sie ze nie bylo cie w szkole wiecej niz byles, jestes wyobcowany w klasie, generalnie nikogo nie znasz (jak mozesz znac jak sie z nimi w ogole nie widujesz?), masz zaleglosci jak chuj i w ogole wszystko szlag trafia. O, fajnie, piszemy o sobie i swoich studiach? Tyle ze mi jest latwiej, szybko nawiazuje kontakty z ludzmi, poza tym w moim wieku generalnie w dupie ma sie to, ze wszyscy w grupie juz sie znaja a my nie znamy nikogo. Inaczej pewne rzeczy wygladaja. Tyle ze mx ma 17 lat a nie 23.

    Kurwa, ja mam juz 23 lata? Ja pieprze, ludzie w moim wieku juz sie hajtaja i dzieciaki trzaskaja. Tak, kumple z klasy tez. I to tez niezle jaja sa. Tylko ja ciagle taki leser.

    img_7363.jpg

    Ktory tylko foty by skoczkom trzaskal.

    Prawko robie. W koncu. Tak, wiem, powinienem zrobic juz pare lat temu. Ale nie zrobilem, tak wyszlo. To czesc planu koszenia ludzi. Terapii odchudzajacej przez obciecie konczyn. Kto chce zostac moja pierwsza ofiara?

    Andrzeju!

    3 komentarzy

    Prywata będzie.

    Andrzej. Z Zielonej Góry. Pierwsza literka nicka k, ostatnia g. Możesz się ze mną sklikać na alterek at aster.pl? :) Pisałem do ciebie, ale odbiło (mail już widocznie nieaktualny), a innego kontaktu nie mam. Składam PITa i potrzebuję numeru KRS tego schroniska dla psów, którego namiary dawałeś mi rok temu.

    Prywaty koniec.

    Poznajcie myszoskoczkoszczurobobrokropka.

    vix1.gif

    Myszoskoczkoszczurobobrokropek jest słodki, pluszowy, zawsze uśmiechnięty, nigdy nie śpi, pachnie Guccim i lubi tańczyć.

    vix2.gif

    A może to przymiarka do grooowla?

    Fajne stworzenie, pix i dix dostały pluszowego braciaka – vixa.

    Plany mamy, plany. Na ten tydzień przynajmniej.

    – pn: rower, łapanie słońca
    – wt: rower, praca, dentysta, piwko
    – śr: Natalia, sok z marfeFki
    – cz: praca, kickboxing, piwko
    – pt: praca, basen, piwko
    – so: rower, prawko
    – ni: rower, prawko, piwko

    Ej w ogóle to mam fajną grupę na studiach. Bo pierwszy raz poszedłem, oni już się znają od chyba roku, mnie do nich dorzucili.

    <dziewcze> (do jakiegoś kolesia) Wyślę ci te notatki ze statystyki.
    <alterek> To mi też możesz wysłać?
    <dziewcze> Nieee, ja wysyłam tylko jemu.

    Okeej.

    Łeb mi już wysiada, a, a, a… Ale nie, tym razem nie o nerwicach, ptsd etc. Po prostu z przechlania pamięć odmawia posłuszeństwa. Mniej pić, więcej żyć, yo?

    W ogóle to doszedłem do wniosku, że przeprogramowywanie (trudne słowo) podświadomości przez rozmowę ze świadomością jest jak naprawa silnika przez rurę wydechową. Bez ginekologa nie podchodź.

    Raz dwa trzy, dziś ofiarą będziesz… No.

    A tyle rzeczy można zmienić, tyle fajnych ficzerów sobie wkręcić a innych wykręcić, cholera, chciałbym mieć maxymalną kontrolę nad pewnymi rzeczami, które powinny być przesunięte z podświadomości właśnie do świadomości. Pracujemy nad tym. Rozwijanie samoświadomości, docieranie do najgłębszych zakamarków różnych wypartych w przeszłości wewnętrznych konfliktów (każdy jakieś ma), cholernie mnie to wkręciło, już drugi raz w życiu, ale tym razem bardziej pro, z lepszym przygotowaniem niż pierdoły typu hemisync i parę książek o hipnozie. Psychologia poznawcza naprawdę działa. I czuję że wielu osobom, którym kiedyś mimo zajebistych chęci nie umiałem pomóc, teraz już bym umiał. Ale ani opos ani tup na pewno już dawno mnie nie pamiętają. „ciesze sie ze ciebie juz nie ma. i dzieki bogu ze na zawsze”, „przeklinam dzien w ktorym cie poznalam”, znamy?

    Dobra, zioms, do robooooooty, matole, wtorek jest, potem do dentysty na drugą część koronacji, potem jak dotrwam to piwo, a jak nie dotrwam, to wstajemy jutro i pół dnia z młodą. Która jeszcze nie żałuje, że mnie poznała. Może chociaż ona nigdy nie będzie żałowała.


    • RSS