alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2008

    Noc

    7 komentarzy

    Kurwa co za syf toksyczny w tym pustym lbie. Melancholia polaczona z rozkminami o swoim zyciu, o sprawach firmowych i doprawiona odrobina bezsennosci. Nie lubie sie tak czuc. Poza tym od chyba tygodnia sni mi sie ten sam motyw, na skuterze smigam, i rozne fazy z tym zwiazane. Wczoraj na przyklad otworzylem silnik, nalalem benzyny „takiej jak do malucha” (bo to skuter z silnikiem od malucha) i zalozylem czapke z oznaczeniem tej benzyny. Bylo ogolnie duzo roznych czapek. A potem dzwonil do mnie kierownik stacji benzynowej ze wymieszalem dwa rodzaje benzyny i mnie zjebal jak bura suke. Jak opowiadalem to kumplowi to zrobil taaaaakie oczy, bo nie uslyszal ze opowiadam wlasnie sen…

    Myszoskoczki tez mi sie snia. Ze spierdalaja gdzies i nie moge ich dogonic. Taka niemoc, ze im bardziej chce je zlapac, tym bardziej one sie nie daja, wrzucam je do klatki a one spierdalaja miedzy pretami. Ogolnie w moich snach jest bardzo duzo bezsilnosci, niemocy. Nawet jak samochodem jade to na jedynce dopierdalajac obroty do zajebania a i tak wszyscy mnie wyprzedzaja (bo na jedynce), a ja czuje ze desperacko chce ale nie moge jechac szybciej.

    Sny sa pojebane, ogolnie za duzo w nich czujemy.

    Kurwa, w ogole, to w nocy czasem budza sie w glowie demony. Wszystkie dawno stlumione emocje, wzruszenia, bledy, wyrzuty sumienia, czlowiek nagle zaczyna przezywac to wszystko na nowo. I zaczyna go to przytlaczac. Zaczyna czuc sie tak ze sam wlasciwie nie wie, jak sie czuje, mindmix, wiecie, no powiedzcie, znacie to?

    Natalia. Prezent urodzinowy dostala. Usmiech alterka wytrawiony w miedzi. Tez mnie rozkminy lapia z ta moja Natalka mala. Takie jakie nie powinny lapac. List jej napisalem. Listu raczej nie wysle.

    Nati ma faceta z pustym zjebanym lbem.

    Godziny mijaja. Autobus, w drodze do roboty. Jak to jest ze w dzien czlowiek czuje sie zupelnie inaczej niz w nocy… Bo w nocy czesciej dominuje melancholia i rozkminy, a w dzien… W dzien nic nie dominuje. Czasu na to nie ma.

    W ogole to widze ze coraz wiecej fajnych blogow jest porzucanych. RSSem sobie czytam, ogolnie mam w RSSach wszystko co sie da, tak wygodniej. Jak notki same do mnie przychodza, pukaja w szybke i oznajmiaja, ze chca byc przeczytane. Potem klada sie wygodnie na monitorze i odslaniaja kazda najdrobniejsza literke swojego, khm, ciala. Tylko ze z paru fajnych blogow nic nowego od miesiecy nie przyszlo.

    Szkoda.

    22:30. Battery 18%. Koniec jazdy. Bo moze wiecie, moze nie, ale prawko robie. Ogolnie pomalu wkreca mnie ten motoryzacyjny temat. Jakos nigdy mnie do tego nie ciagnelo, ale od paru miesiecy ciagnie. Wlasna przestrzen, wolnosc, aaaaa!


    http://www.cpp.info.pl/index.php?go=mast1

    1. Czy uważasz, że pijesz tyle co inni lub mniej?
    Tak

    2. Czy kiedykolwiek po piciu, nie pamiętałeś części poprzedniego dnia?
    Tak

    3. Czy ktoś bliski, miał pretensję lub żal o to, że pijesz?
    Tak

    4. Czy potrafisz przerwać, po wypiciu jednego lub dwóch kieliszków?
    Tak

    5. Czy miałeś kiedykolwiek poczucie winy z powodu picia?
    Tak

    6. Czy przyjaciele i krewni uważają cię, za pijącego w normie?
    Tak

    7. Czy zawsze potrafisz przerwać picie kiedy chcesz?
    Tak

    8. Czy uczestniczyłeś w spotkaniu Anonimowych Alkoholików?
    Nie

    9. Czy kiedykolwiek brałeś udział w bójce, po wypiciu alkoholu?
    Tak

    10. Czy twoje picie było przyczyną konfliktu z najbliższymi?
    Tak

    11.Czy ktoś z rodziny zwracał się o pomoc z powodu twojego picia?
    Nie

    12. Czy kiedykolwiek straciłeś przyjaciela z powodu picia?
    Nie

    13. Czy miałeś kłopoty w szkole lub pracy, z powodu picia?
    Tak

    14. Czy straciłeś pracę z powodu picia?
    Nie

    15. Czy kiedykolwiek nie dotrzymałeś zobowiązań, opuściłeś dom lub pracę na dwa lub więcej dni z powodu picia?
    Tak

    16. Czy pijesz dość często do południa?
    Nie

    17. Czy ktoś informował cię, że masz chorą wątrobę?
    Nie

    18. Czy miałeś kiedykolwiek po dłuższym piciu alkoholu majaczenie alkoholowe, silne drżenia mięśniowe, słyszałeś głosy lub widziałeś rzeczy, których naprawdę nie było?
    Nie

    19. Czy kiedykolwiek zgłaszałeś się o pomoc z powodu picia?
    Nie

    20. Czy kiedykolwiek byłeś w szpitalu z powodu picia?
    Nie

    21. Czy kiedykolwiek byłeś pacjentem oddziału psychiatrycznego, a picie było przynajmniej częściową przyczyną dla której się tam znalazłeś?
    Nie

    22. Czy kiedykolwiek zwracałeś się do szpitala, lekarza, psychologa lub duchownego z powodu kłopotów emocjonalnych, które przynajmniej częściowo związane były z alkoholem?
    Nie

    23. Czy kiedykolwiek byłeś zatrzymany za jazdę po pijanemu?
    Nie

    24. Czy byłeś kiedyś zatrzymany lub osadzony w areszcie, choćby na kilka godzin z powodu zachowań spowodowanych alkoholem?
    Tak

    Uwaga! Spełniasz kryteria uzależnienia. Twój wynik to 13 punktów.

    W teście na depresję też nieźle, 28 punktów. Jesteś w depresji. Twój stan wymaga spotkania się z psychiatrą. Konieczne jest rozpoczęcie farmakoterapii. Twój stan jest dla Ciebie istotnym zagrożeniem.

    Fajuuu!

    Z rzeczy nagłych, to nagły ciebie brak.

    Z rzeczy mniej nagłych, to jakaś taka, kurwa, wewnętrzna pustka. Może to brak coli tak na mnie działa. Tak myszki, odwyk, od poniedziałku, brak coli powoduje kilka wkurwiających efektów ubocznych, ale da się. Przynajmniej nie czuję tego pieczenia, jak mnie to gówno rozpuszcza od środka. Na początku czułem, to zapijałem browarami, teraz nie czuję. Zobaczymy jak długo.

    Bo ta cała cola to skurwiałe uzależnienie. Całe lata jest fajnie, aż pewnego dnia człowiek budzi się o 4 rano z zajebistą potrzebą wypicia coli, orientuje się, że jej nie ma, więc rusza dupę do nocnego i kupuje, od rana, jak ćpun działkę, żeby w ogóle być w stanie jakkolwiek zacząć funkcjonować. A potem piecze go w środku tak, że zwija się na łóżku z bólu przez najbliższą godzinę. I ma świadomość że będzie tylko gorzej.

    Soki sobie piję. Tymbarki. Sok z kaktusa. Gówno dają w kwestii głodu chemicznego gówna, ale przynajmniej są dobre, łatwo wchodzą i zaspokajają odruch sięgania po coś do picia. Tak, wiem, że to już nie pierwszy odwyk. Ale po raz pierwszy jestem tak zdeterminowany. Bo bez kitu czuję że któregoś dnia obudzę się z perforacją żołądka (dziury się porobią między tym gdzie jest żarcie a tym gdzie jest reszta bebechów), drgawkami i generalnie taki może być smutny koniec nawet nie rozpoczętego jeszcze życia. Za mało osób jeszcze wkurwiłem żeby teraz umierać. I to w tak podły sposób.

    I wcale nie przesadzam. Jak się przez całe lata chleje ok. 4 litrów coli dziennie to tak to jest.

    A w dupie. Dobrze będzie.

    Czasem, kiedy nachodzi mnie fascynacja jakąś nową osobą, zastanawiam się, jak odbierają ją ci, którzy mają ją na co dzień. Rodzina, przyjaciele, kumple z klasy. Nie chodzi tylko o fascynację erotyczną, bardziej o nowego znajomego, o kogoś, kto mnie czymś w sobie urzeknie, zainteresuje czymś. Wiecie, no, poznajecie kogoś i czujecie, że nadajecie na tych samych falach, że się dogadujecie. I zastanawiam się wtedy jakby to było jakbyśmy np. znali się od 10 lat. Wy też tak macie?

    Bo niektórzy mają wokół siebie taką aurę, którą odbierają inni, podobni do nich albo rozumiejący ich. Dla jednych mogą być kompletnie nieciekawi i przeciętni a dla innych mają w sobie coś, co ich po prostu urzeka, albo przynajmniej interesuje. W sumie to tak jest zbudowany ten świat.

    <alterek> normalnie kazal ugryzc kraweznik i wykurwil z glana z tylu w leb.
    <kropa> kojarzy mi sie z hostelem 2
    <kropa> makabra

    Sobie obejrzałem. I wiecie co? Kurde, czasami zastanawiam się, czy aż tak mam zrytą psychę, czy po prostu dużo rzeczy do mnie nie dociera, ale na mnie ten film nie zrobił żadnego wrażenia. No żadnego. Dla tych co nie oglądali, to generalnie kupowanie sobie możliwości torturowania innych. Coś jak Piła pierwsza trzecia druga. Każdego dnia, od lat (Vlad Ţepeş żył przecież w XV wieku) podobne rzeczy dzieją się na całym świecie, ludzie są porywani, torturowani i mordowani w najbardziej bestialski sposób, dlaczego na mnie to nie robi wrażenia? Może dlatego, że to nie dotyczy mnie ani żadnego mojego znajomego, tylko gdzieśtam daleko, w innym świecie, tu jakiś film, tam jakaś Tajlandia, co mnie to w moim małym łóżku gdzieśtam w Polszy obchodzi…

    A może po prostu gry komputerowe w dzieciństwie zrobiły swoje. Niezliczone godziny spędzone na pocinaniu w Blooda, kiedy mama chciała pod monitor podstawiać miskę na krew. A z drugiej strony zgodnie z tą logiką nasi rodzice powinni biegać po ciemnych pomieszczeniach, łykać magiczne pigułki i ganiać blogu ducha winne duchy nucąc motyw z Pacmana.

    W sumie jak na którejśtam Pile koleś odciął sobie nogę i powiedział że idzie po pomoc to sala ryknęła śmiechem. Może to kwestia pory (dochodziła 4 rano, noc w kinie), ale przynajmniej nie jestem w tej swojej znieczulicy sam.

    Oposowa (tak, znowu się skumaliśmy, tym razem jako kumple, przynajmniej to nam wychodzi) mówi że kreuję się na bezwzględnego skurwiela. Nie mała, ja po prostu naprawdę odbieram świat zupełnie inaczej niż odbierałem jeszcze kilka lat temu. Wiele rzeczy mnie nie dotyka, wiele się ode mnie odbija, wiele po prostu przyjmuję do wiadomości i idę dalej.

    A są też rzeczy, które tak jak dawniej potrafią mnie poruszyć, może nie do łez, ale do głębi…


    • RSS