alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 6.2008

    Lullaby

    11 komentarzy

    - Ooojakuuurwapierdooole… – wyszeptal alterek, spogladajac przez okno hotelowego pokoju. Lekka mgla, unoszaca sie nad spiacym miastem, z ostatniego pietra wyglada pieknie. Tak ze tylko siasc z mineralna (bo przeciez nie z piwem) i tak siedziec, gapiac sie przed siebie. I marzyc.

    Gdzie jestem co robie? Do Wloclawka sobie wpadlem. Od niedzieli (15, nie 22) do srody. I sobie siedze. A raczej leze. I jest super.

    Kurwa, zadziwia mnie ludzka psycha, z kazdym dniem coraz bardziej. Te leki i schizy. Te kajdany, ktore czasami tak bardzo chcialoby sie zerwac. Normalnie, na czysto i trzezwo. To jest tak zlozone, tak wykurwiscie skomplikowane, ze autentycznie boje sie tego, przeraza mnie, jak bardzo dziecinstwo jest w stanie wplynac na dorosle zycie.

    Piatek (20), 23:04. Za godzine smigamy (ja i ok. 60 innych osob) na Mamry na regaty. Kumpel dzwonil, marudzil ze zamiast zarabiac z nim hajs ciagle tylko go wydaje. W sumie cos w tym jest. Ostatnio kupilem L-ke (EF 70-200 f/4 L USM, kto zna ten wie) i jestem gorzej niz splukany. Kurwa, to studnia bez dna. Zeby to chociaz na siebie zarobilo.

    Kalendarz w komorce to swietny wynalazek, zaluje ze dopiero niedawno zaczalem z niego korzystac. Troche porzadkuje balagan. Ten organizacyjny.

    I fajnie.

    Gdyby nie to, ze ostatnio budze sie punktualnie o 8 i potem caly dzien chodze zjebany.

    Sobota. 23:30. Po regatach. Ciemna noc gdzies w jakims lesie na Zwierzynieckim Rogu. Kapitan spi zalany w trupa, za keja jakies niedobitki siedza przy grillu, a ja marzne w spiworze. Mialem spac na rufie ale pierdole, komary, zimno, pizdzi jak skurwysyn, spie w srodku. W dodatku resztki akumulatora na lajbie wlasnie ida na ladowanie mojej komorki.

    Znacie morskie opowiesci? Mam co do nich ambiwalentne (trudne slowo) uczucia. Z jednej strony zle, bardzo zle mi sie kojarza, ale z drugiej…

    Nie, kurwa, znowu zaczynam myslec o tym o czym nie powinienem. Ogolnie jest zajebiscie i tak ma byc.

    <alterek> miskuuuu
    <kropa> czego znowu?
    <alterek> dobrze mi z toba

    <vika> niedzwiedziu
    <alterek> misiu!
    <vika> misie sa male i slodkie, ty jestes niedzwiedz

    Poniedzialek. 3:12. Cholernie ciezka podroz, wrocilismy zjebani jak swinie, a w dodatku wlaczyl mi sie jakis dziwny wkurw na wszystko i wszystkich. Ogolnie, myszki, to ja nienawidze ludzi. M.in. stad taka potrzeba posiadania prawka. Zeby miec kurwa w podrozy wlasna przestrzen, ktorej tak bardzo potrzebuje. I to jest moj glowny problem.

    Kurwa, zebyscie wy wiedzieli, ile ja rzeczy chcialbym wykrzyczec. Ale to nie prowadzi do niczego dobrego.

    Za to od dzisiaj malenstwo planuje dla mnie jakas south beach diete-cud, zobaczymy co z tego wyjdzie.

    No, i tak to wlasnie wyglada.

    No co tu duzo mowic, zajebiscie bylo :) Cholernie tego potrzebowalem. Zagle, kumple, imprezy do rana, noc mieszana z dniem, tesknota za Natalia, kima na rufie, palenie sie na dziobie… Na jednej z odwiedzonych wysp (kociej wyspie) wznioslem toast za wolnosc. Bo dla niespokojnych dusz wlasnie to jest najwazniejsze, wiecie? Tak, kurwa,zabierzcie mi wszystko, ale jak sprobujecie zabrac mi wolnosc to wpierdole was na obiad. Bedziecie stanowili czesc polmiska wilkow (jessu jakie to zajebiste zarcie, 90zl w tawernie portowej, ale tak kurewsko wyjebane, ze pojecia nie macie).

    I widze ze dopisaliscie w komentach. Fajnie :) A moze na komenty odpiszemy, co altermeneski?

    @brrrr. Raczej ogolnie chodzi o sposob myslenia. Takie male drobiazgi, ktore czesto sie olewa, czasem wplywaja na nasze ogolne samopoczucie. Po prostu stwierdzilem ze juz wystarczajaco duzo czasu przeyebauem, zycie mi spierdala w ogromnym tempie, wiec fajnie byloby cos z tym zrobic. Poza tym zasada jest prosta, wahasz sie przed zrobieniem czegos to jest sygnal ze wlasnie to nalezy zrobic. Doroslym facetem jestem, swiat stoi przede mna otworem, jezeli nie jestem pewien czy cos zrobic to jest idealny sygnal ze powinienem to zrobic. No bo kurwa jak nie ja to kto?

    @done. Cole rzucamy? Wez stary wolny dzien bo nastepnego dnia nie bedziesz w stanie wstac z lozka. Po prostu taka zamula na maxa ze sobie nie wyobrazasz. Pierwsze dni sa najgorsze, ciagnie jak cholera, potem tez, w sumie nadal mnie ciagnie. I wiem ze jesli wypije chociaz lyk coli to wszystko pojdzie wpizdziet, jak krew w piach. Bo lyk, a moze potem litr, a moze… Pulapka. Dlatego nie pije. Tak po prostu, pije tymbarki, powerejdy, tigery, cokolwiek kurwa, ale nie cole. Koniec z rozpierdalaniem sie od srodka.

    @never mind. Cola la la. Oczy czy czy. Wiem. Skutki ciaglego gapienia sie w monitor juz czuje. Kiedys mialem naprawde fajne te slepka. Ale co zrobic, lba sobie z tego powodu nie ukrece, po prostu mam nadzieje ze nie bedzie tak zle. Na dniach pewnie skocze do okoolisty i skoluje sobie szkla do kompa. Bo generalnie polowe zycia w domu i cale zycie w robocie spedzam przed monitorem. Wiec fajnie byloby miec jakies wspomaganie tego najwazniejszego zmyslu na ta okazje.

    Dobra myszki, 4:43, plan jest taki, dotrzec po imprezie z chomiczowki (lubie t0m nazwe) na chate, zmienic baterie w aparacie (stare do ladowarki, z lampy do kompakta), moze wrzucic pare filmikow z imprezy na youtuba, przekapac sie (nie mylic z kr0pli kap kapaniem), wziac te swoje kurwa paroksetynowe psychowspomagacze, zalozyc jakies normalne nie przepocone ciuchy, zahaczyc o kumpla, ktory znalazl ostatnio siakiegos Siemensa, skolowac do niego ladowarke, siakiegos popa co by urwac pytania o „kolege 213″ (fajny kryptonim dostalem fajny fajny fajny?) i smigamy do kropy.

    Dowcip o małży

    Zatrzymanie artysty

    Dwa z dzisiaj.

    Tak?

    A kto? A wróg.

    Pozytywnie ostatnio jakoś tak zaskakująco. Rzuciłem wpizdu colę (od 5 maja ani kropelki, chociaż śniło mi się że się złamałem, ale to był tylko sen), więcej normalnego żarcia, sportu (ostatnie dwa dni to jakieś 45-50km na rowerze, dla niektórych to pewnie malutko, ale dla mnie sporo), prawko w drodze (idzie zajebiście), ogólnie ostatnio jakoś więcej uśmiechu na pysku i jakaś ogólna stabilność, mniej smutów, wkurwów, świrowania, więcej luzu.

    Wiecie, że lubię robić różne psychotesty, odpowiadać na różne głupie i mniej głupie pytania, nie? To sobie teraz jeden zrobiłem, wpadł w łapy to zrobiłem i właściwie dopiero moje odpowiedzi uświadomiły mi, jak wiele się zmieniło. Ile mniej dołów, ile mniej schiz nadwrażliwego łba. Zaskakująco wysoko wyszedł mi wynik na myślenie paranoidalne ale w sumie coś w tym jest, ogólnie nie ufam ludziom, często wietrzę podstęp tam gdzie go nie ma. Jutro tygodniowy wypad na żagle do Węgorzewa, za miesiąc też (krótszy), tam trzeba mieć zaufanie do załogi. Zobaczymy jak będzie.

    Ostatnio konkretny beton, 3 dni na włóczędze, poza domem, Kutno, Włocławek, imprezy, chlanie, spanie z bezdomnymi na dworcach, nad rzeką w lesie, zrobiłem parę głupich rzeczy i tak sobie pomyślałem, że jak jeszcze tyle tego browaru przestanie się lać w ten tępy ryj, to już w ogóle będzie chodzący ideał.

    Bo alkohol potrafi strasznie zeszmacić. Potem jak człowiek budzi się gdzieś wpizdu i zaczyna ogarniać (z ludźmi, z którymi pił, albo sam, kiedy już wszyscy się rozeszli) kilka ostatnio zarejestrowanych godzin, to wcale nie jest mu fajnie. Za dużo razy tak miałem. Chyba pora w końcu wydorośleć, alterku. W końcu coś w tym życiu chcemy osiągnąć. I osiągamy. Prawda? Prawda, alterku?

    Co jeszcze mamy? Internet (uzależnienie od netu), DDA (to do głębszej analizy), nie spanie w nocy (łączy się z uzależnieniem od netu). To na potem. Bo od netu nie chcę się teraz oduzależniać a DDA to ogólnie głębszy i dłuższy temat. W sumie sama świadomość pewnych zjawisk daje mi coraz większą kontrolę.

    Fotoblog nabiera zdjęć. Może kiedyś się pochwalę. Póki co adres dostępny na priva.


    • RSS