alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2008

    Lexapro

    16 komentarzy

    Po paru dniach na Lexapro, po nieprzespanej nocy, jednego dnia:

    – odebrałem papiery z uczelni (w końcu, kurwa, po 3 miesiącach od kolejnego wypierdolenia)
    – załatwiłem stały dowód rejestracyjny
    – zawiozłem cioci receptę
    – byłem w pracy
    – napisałem artykuł do elektroniki dla wszystkich
    – założyłem forum (adres na priv)
    – pojechałem do weterynarza
    – założyłem w piwnicy wentylację
    – pomalowałem piwnicę, trzema warstwami
    – libido wróciło do stanu sprzed sero
    – rozpierdala mnie energia

    To chyba dobrze. W porównaniu z tym, co było na sero (np. leżenie całymi dniami w łóżku bez
    siły żeby nawet ruszyć dupę i wziąć kolejną dawkę) to chyba dobrze. Zaczynam czuć się jak
    parę lat temu, kiedy psychiatra świrolog zapisał mi pierwszą dawkę. Zobaczymy jak będzie
    długofalowo.

    I zobaczymy jak będzie z alko. Chociaż odkąd śmigam wszędzie jednośladem, to za wielu
    okazji do picia nie ma. Ale tak czy inaczej.

    Ph33r.

    [ Wrote 0 lines ]

    Boże, pusto. Tyle rzeczy chciałbym napisać, a jak przychodzi co do czego, to nie wiem nawet, od czego zacząć…

    - A ty kurwa myślisz że czemu ostatnio tak mało piszę na tym blogu? Boję się że Nati to przerośnie jak za dużo będę narzekał, jak nie będę taki, jaki powinienem być. Że w końcu jej się znudzi czytanie o moich problemach, że podświadomie zacznie potrzebować kogoś lepszego.
    – Przecież ona na pewno czytała stare notki.
    – Ale to co było a to co jest to co innego, było to było.

    Przeładowanie informacjami. Kurwa, nie wiem, czy to jest uzależnienie, ale po raz kolejny dochodzi do tego, że „przetworzenie” nowych informacji zajmuje mi przynajmniej 2-3 godziny dziennie. Informacji czyli maili, grup dyskusyjnych i pyskusyjnych (czyli flejmów i pyskówek), newsów ze świata, wiadomości z gazeta.pl, nowych linków z wykopu, pudelka, notek na kilkudziesięciu czytanych blogach, blipów znajomych, nowych postów na kilkunastu forach i gronach tematycznych, ludzi którzy mnie odwiedzali na n-k (tak, wiem co kiedyś mówiłem, ale i tak mnie to dopadło)… I od tego zaczyna się każdy kolejny dzień. To co się da mam w RSSach. Ale nie wszystko się da.

    wykop.pl
    blip.pl
    forum.nerwica.com
    forum.biolog.pl
    morfeusz.blox.pl
    1435mm.bloog.pl
    racjonalista.pl
    pdaclub.pl
    failblog.org
    pudelek.pl
    thedailywtf.com
    rotten.com
    joemonster.org

    Długo tak mogę.

    Tak czy inaczej to chyba nie jest dobrze.

    Ewidentnie brakuje mi bliskości ludzi. To też nie jest dobrze. Przecież mam kochającą dziewczynę, sprawdzonych przyjaciół, fajnych znajomych. Mam z kim pogadać na GG, poSMSować, mam z kim wyjść w nocy na kebaba albo powłóczyć się po mieście z butelką wódki. Więc co jest kurwa nie tak? Co sprawia, że zamiast spać jak każdy normalny człowiek, do 4 rano siedzę na niewidocznym, słucham muzy, palę sziszę i próbuję złożyć do kupy parę zdań w tej notce? Kiedyś nie miałem takich problemów z pisaniem. Chyba się powoli zamykam. Że na ludzi to chuj. Na samego siebie się zamykam. Przestaję rozumieć siebie…

    Jutro egzamin z teorii. Fear. Jak zawsze. Nie przed wynikiem, czy zdam czy nie zdam, to jest chuj. Jak zwykle filmy pod powiekami. Jak zawsze. Odkąd pamiętam. Ludzie srają na teorię i boją się praktyki, ja odwrotnie – za kółkiem czuję się bezpiecznie, dobrze, w ruchu ulicznym czuję że mam kontrolę nad sytuacją. No po prostu normalnie jest i tyle. Zresztą tak samo jak niektórzy np. boją się ustnych odpowiedzi, a pisemne klasówki wciągają nosem bez najmniejszego stresu. Ja mam dokładnie odwrotnie.

    Namawiam jota na śmignięcie ze mną na PW na studia internetowe. Może się zgodzi może nie. W sumie to postudiowałbym sobie z oposem, co ona tam studiuje, w sumie nieważne co, i tak wylecę po pierwszym semestrze. Bo ona przynajmniej jest pracowita. Nie to co ja.

    Czy montowanie CB w skuterze jest normalne czy to już objaw choroby? Zamontowałem w sumie przed długą (300km w jedną stronę) trasą i od tamtej pory nie używałem, po mieście mi się nie chce. Ale może się przydać. Jak był ten cały Human Race to bardzo brakowało mi radiotelefonu. Żeby w jakikolwiek sposób dowiedzieć się, jak z tego cyrku wyjechać.

    W pracy zapierdol, klienci czekają na wersję, są niedopuszczalne różnice w tej samej wersji na różnych systemach, ostatnio 12h debugowałem jeden zajebiście źle napisany kawałek kodu (plik .cpp ponad 600kB kodu przepisywanego na pałę z assemblera – nie, nie przeze mnie) i potem przez cały wieczór miałem przed oczami zmieniające się literki i cyferki. Przed wydaniem wersji zawsze jest zapierdol. Nie mogę się doczekać kiedy w końcu będzie po wszystkim.

    W dodatku jest 12 września a ja już zdążyłem przejebać 3/4 wypłaty. Nie wiem na co. Tak po prostu, było i nie ma. To również nie nastraja pozytywnie.

    Kurwa, coraz większe wyrzuty sumienia mam. Odnośnie rzeczy, na które niekoniecznie mam wpływ i które niekoniecznie kogokolwiek krzywdzą. Czuję na psychice syf z całego swojego dotychczasowego życia, który się nawarstwia i gnije. I totalnie nie potrafię go z niej zdrapać. Ja jebie, kurwa, resetu! Lexapro, my precious, może chociaż ty się sprawdzisz.

    I niech mi ktoś jutro, znaczy dzisiaj, przypomni jakimś SMSem albo czymś, żebym kupił cytrynowy tytoń, co?


    • RSS