alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 3.2009

    RSS

    5 komentarzy

    Chwilowo nie działa (niezależne ode mnie). Koresponduję z blog.pl, jak to nic sensownego nie przyniesie to najwyżej odpalę własnego RSSa. Stay tuned.

    (edit)

    Już działa. Jeżeli kogoś to interesuje (bo wiem że dużo ludzi też ma ten problem), to z mojej namiętnej korespondencji z helpdeskiem blog.pl wypłynęło, że:

    1. RSS został wyłączony wszystkim blogom które miały blokady na bloga albo archiwum (czyli żeby konkretne adresy IP nie miały dostępu). Nie wiem dlaczego tak
      a nie inaczej (przecież na RSSa też mogą obowiązywać te blokady), no ale skoro tak to niech będzie i tak. Więc wybór – albo RSS albo blokady. Zresztą na upartego
      można samemu prowadzić RSSa i też go ochronić :)
    2. Jeżeli chcemy RSSa, to musimy usunąć blokady – „ustawienia”, potem „ochrona bloga” i (to ważne) przyciskiem „zlikwiduj blokadę” (a NIE „zastosuj” – wtedy blokada się niby zdejmuje, ale RSS nie działa).
    3. RSSa nadal nie ma. Żeby się zrobił, musimy dodać i usunąć notkę testową. Zawartość nieistotna, po prostu parę słów, dodajemy i potem z menu kasujemy. Może ten punkt jest niepotrzebny – może wam się od razu pojawi RSS. Mi się nie pojawił i musiałem te czynności magiczne wykonać. Zresztą skasowana notka nadal w nim jest :) Oczywiście jeżeli chcecie od razu napisać nową notkę, to możecie napisać i jej nie kasować, RSS wtedy też się pojawi.

    I tyle w tym temacie, po cichu wracamy do codzienności, a w niej m.in. mój pierwszy rok z Natalią. Gdzie brawa? Oczywiście dla niej, że wytrzymała z takim marudą :) Z rozpędu możecie też pogratulować kipowi i pani kipowej, oni celebrują trzeci rok.

    Wątek papieski w tym dniu pominę. Jedyne co to to, że ten czas strasznie szybko leci, to przecież było tak niedawno… No ale miałem pominąć.

    Zaglądam tu od czasu do czasu, jeszcze od czasów „Chlebka”…
    I jest mi naprawdę bardzo przykro jak czytam ostatnie posty.
    To naprawdę żenujące: kolejne terapie (my świrolodzy takich jak ty nazywamy „therapist killer”, leki mieszane z wódką, agresja pomieszana z lękiem, poczucie winy …
    Trochę za dużo tego wszystkiego.
    Jesteś na prostej drodze do hospitalizacji psychiatrycznej.
    Gratuluję dobrych pomysłów na samozniszczenie.

    Widzisz Juarez, tylko że mój problem psychiatryczny jest jeden i ten sam, niezmiennie od lat i to jeszcze na długo przed ch. Nerwica lękowa z IBS. Tylko z tym sobie nie daję rady, tylko to mnie dobija, tylko to jest tematem terapii i tylko to chcę leczyć. Jasne, mam jakieśtam inne problemy, każdy ma, chociażby to PTSD, które włączyło mi się po rozstaniu z ch. i do dzisiaj utrudnia tworzenie więzi z ludźmi. Ale wątpię, żeby akurat to miało zaprowadzić mnie na dno.

    Mieszam leki z wódką? Mieszam. Ale jest przecież różnica między mieszaniem benzodiazepin a SSRI/SNRI. Jak zdarzy mi się wziąć alprazolam to w życiu nie odważyłbym się przy nim nawet na pół piwa, wystarczą mi relacje tych, którzy się odważyli i mieli na tyle szczęścia, żeby móc o tym potem opowiedzieć. Ale przecież umiarkowane picie przy SNRI (teraz 150mg wenlafaksyny dobowo) nie jest problemem, nie zauważyłem po tym żadnych efektów ubocznych.

    Agresja pomieszana z lękiem… Tak, jeżeli mówimy o nerwicy, to się zgadza. Poczucie bezsilności, agresja wobec siebie i świata. Poczucia winy nie mam – nie wiem skąd ten wniosek. Stąd że w poprzedniej notce (z 12 lutego) pisałem, że to moja wina, że oczekuję czegoś, czego nie powinienem? Bo moja, to nie jest poczucie winy tylko stwierdzenie faktu – wyciągnąłem wnioski i tyle. A i agresja pojawia się tylko czasami, po prostu wtedy jedną z rzeczy, które pomagają mi się oczyścić, jest napisanie notki, dlatego większość z nich ocieka wkurwem. Ale to przecież też przy NL nie jest nic wyjątkowego.

    Mówisz że jestem na dobrej drodze do samozniszczenia i psychiatryka. Więc podsumowując – co mam według ciebie zrobić, żeby z niej zejść? Nie neguję tego co mówisz, cenię twoje zdanie – może rzeczywiście jest we mnie jakiś problem poza NL, który wymaga pomocy psychiatrycznej. Tylko że ja niczego takiego nie zauważyłem.

    Jasne, nie czuję się taki jak inni – często czuję się od nich gorszy i na różne sposoby to maskuję. Ale żyję, funkcjonuję w tym życiu, tu praca, tu (kolejne niezdane) prawko, tam dziewczyna, do której swoją drogą zaraz jadę. Czy to nie o to w tym życiu chodzi?

    Jeżeli ktoś zapyta o to, czy temat notki ma coś wspólnego z niejaką „Psycho Emo”, która dosyć szybko przewinęła się m.in. przez tego bloga ok. 3.5 roku temu – odpowiedź brzmi „nie”.

    20:36:26 < QueenOfDarkness> scrat ja dzisiaj prawie wszystkie Twoje wpisy na alterku przeczytałam
    20:36:34 <@scrat> gratuluje. i wspolczuje. :D
    20:36:44 < QueenOfDarkness> się zmieniłeś :P
    20:51:48 <@scrat> QueenOfDarkness, wiem ze zmienilem
    20:51:54 <@scrat> QueenOfDarkness, tylko nie wiem czy na lepsze czy na gorsze ;)
    20:51:57 <@scrat> dla mnie na lepsze
    20:52:00 <@scrat> ale nie wiem jak dla innych
    20:52:26 < QueenOfDarkness> mnie się wyaje że na lepsze, przy niektrych notkach ostry brecht miałam, bez obrazy

    Się zmieniłem…

    Błonnik kupiłem. W skarbach smaku, taka sieć sklepów ze zdrowym żarciem i cenami takimi że można się przekręcić od samego liczenia. Ale błonnik tani. Żrę go spożywam konsumuję. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    Poniedziałek, 2 marca 2009
    20:52 alterek się odchudza. kupił błonnik i go pije. Działa, bo już po pierwszym łyku stwierdził, że będzie rzygał. No to schudnie ;)
    20:53 alterek popija błonnik wódką. Ku zdrowotności
    22:24 „jestem robotem, napierdalam w klawiaturę kotem” powiedział alterek ;D

    Ze sztormowego bliploga. Bo moje urodziny oblewaliśmy. I życzenia dostałem. „Obyś zawsze miał tylko takich kumpli jakiego ja mam w tobie”. Nawet nie wiecie jak zajebiście fajnie jest coś takiego usłyszeć i jak to kontrastuje z „żałuję że cię poznałam, zdychaj w spokoju”.

    Dupa.

    1. część ciała: dupcia, dupka, dupeńka, dupeczka, dupina, dupuchna, dupula, dupulka, dupsko, de, dusza, kufer, kuper, kuperek, pupa, odbyt, odbytnica, tyłek, pośladki, siedzenie, zadek, posp. zad, cztery litery, pewna część ciała, „tam, gdzie słońce nie dochodzi”, „tam, gdzie wzrok nie sięga”, „tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę”

    2. niezaradna osoba: fajtłapa, niezdara, niezgraba, niezgrabiasz, niedołęga, niedorajda, nieudacznik, gamajda, gapa, niezguła, ślamazara, łamaga, łajza, baba, gamoń, safanduła, niedojda, niemota, ciamajda, ciemięga, patałach, oferma, lebiega, patafian, fujara, noga, platfus, trąba, faja, guzdrała, guzdralski, mumia, maruda, grzebała, grzebuła, osioł, cielę, ciapa, ciapciak, ecie-pecie, ofiara (losu), sierota, kaleka (życiowa), posp. popapraniec, posp. kapcan, posp. dupek (żołędny), posp. pipa, wulg. kutafon, wulg. wypierdek, wulg. pierdoła, wulg. dupa wołowa, ciemna masa, ciemny żłób, ciepłe kluski/kluchy

    3. atrakcyjna seksualnie kobieta: laska, babka, babeczka, lala, lalka, laleczka, lalunia, lolitka, nimfetka, kociak, kiciak, kicia, panienka, dżaga, miska, seksbomba, posp. dziwka, posp. dziwa, posp. cizia, posp. towar

    Dupa.

    Dupa.

    No to ruszamy j0m z wyra. I żremy kota. Póki ciepły, yo.


    • RSS