alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 7.2009

    chyba powinnam porzucić pisanie bloga. jak najszybciej. (…) jakas blokada nie pozwala mi pisać. jakieś pojedyńcze strzępki zdań, cholerna wena mi uciekła

    Znajoma. Z sieci. Właściwie znajoma to dużo powiedziane, prawie się nie znamy, po prostu czasem tak jest że zamieni się z kimś kilka słów i czuje jakąś taką sympatię, nadawanie na podobnych falach. W sieci ogólnie relacje są specyficzne…

    Mi też wena gdzieś uciekła. Dawno. Kilka rzeczy się na to złożyło, mniejsza z tym jakich bo sam do końca nie wiem. Ale ja bloga nie porzucę. Mam nadzieję. Najwyżej będę pisał rzadko, jak teraz, widocznie czasy 1-2 długich notek dziennie już minęły. Szkoda, pomagało mi to. Chciałbym znowu tak umieć. Może to po prostu odzwierciedlenie życia. Nudniejszego niż kiedyś.

    L. fajnie pisze. Szkoda że jej blog jest na hasło, które zna tylko garstka znajomych, bo bym wrzucił linka. Serio, taka lekkość, to się tak fajnie czyta. Kiedyś też umiałem tak pisać jak ona. Chyba. Przynajmniej łatwiej mi to przychodziło. Napisałem jej że jakby była mądrzejsza to mogłaby napisać książkę. A ona napisała o mnie wierszyk. Co z tego że kończy się słowami „chuj ci w oko” :)

    W ogóle (nie tak bardzo) dawne czasy wydają się jakieś takie fajniejsze. Teraz to jakaś taka stagnacja, zawieszenie niewiadomo w czym, czekanie na coś, co i tak nigdy nie nastąpi, bo nawet nie wiadomo co to miałoby być. Starzy znajomi poznikali, samoocena spadła jeszcze bardziej (to da się bardziej?), ogólnie jakoś tak jest teraz nie tak jak powinno być. Nie tak jakbym chciał żeby było. Tylko czy ja kiedyś z tym swoim chorym perfekcjonizmem będę zadowolony?

    Ten film od 4 lat mnie porusza. Cały film, nie ten kawałek z youtuba. Jeden z naprawdę niewielu (dwóch? trzech?), na których płakałem. Może dlatego że znałem kiedyś taką Lilyę. Może z powodu skojarzeń z bws. A może z zupełnie innego powodu.

    Chciałbym pokazać go L., ale to się mija z celem. Jak czyta bloga to obejrzy. Jeśli czyta.

    The Eternal, który leci w tle, też mnie porusza. Z innego powodu.

    Remember to forget.

    Prawko oblałem. Siódmy raz. Czy ja naprawdę jestem aż tak nienauczalnym debilem, żeby jeżdżąc codziennie, mając wyśmigane prawie 10 tysięcy kilometrów, nie móc zdać tego jebanego egzaminu? Zawsze coś.

    A do tego teraz nie jeżdżę bo mi się łożyska wału wzięły i popękały. Uszczelniacze też, olej zalał przekładnię, ogólnie rzeźnia. Tuż po oblanym egzaminie. Jechałem do bankomatu żeby wziąć kasę i zapłacić za następny (bo oczywiście kartą płacić nie można, jeszcze by się petenci do luksusu przyzwyczaili) i jak jebło jebnęło to skończyło się na sprowadzaniu przyczepy żeby jakoś dostać się z tego zadupia do domu. Oczywiście na egzamin się nie zapisałem.

    Więc silnik leży w piwnicy rozebrany na części pierwsze i czeka na kuriera aż przywiezie organy do transplantacji. Pewnie dzisiaj. I na mnie, aż wybiorę się gdziekolwiek po nasadkę 14mm, bo mi takiej brakuje. A nie wybiorę dopóki kurier nie przyjdzie. Zrobię mu przy okazji generalny remont, dobrze mu to zrobi. Silnikowi, nie kurierowi. Tym bardziej że zauważyłem już po rozebraniu że łańcuszek rozrządu zaczął mi pękać, czym to grozi kumatym nie muszę tłumaczyć. Niekumatym powiem że mogą sobie wyobrazić, że grają w piłkę i w pewnym momencie, tuż przed kopnięciem, piłka zmienia się w kawałek szkła, który rozcina stopę razem z połową łydki krusząc się tak niefortunnie, że kawałki przedostają się do krwiobiegu, siekając serce jak Natalia sałatkę.

    Chyba za bardzo obrazowo. To ostatnie posiekane to byłbym ja po highside, który pewnie byłby natychmiastowym następstwem.

    Więc póki co śmigam autobusami, ma to swoje zalety ale więcej wad. Ogólnie nie lubię komunikacji miejskiej. Chciałem odkopać rower ale w sumie przy nim też jest trochę roboty żeby jakoś jeździł a liczę że w ciągu paru dni jednak uda mi się zrobić ten silnik.

    Czyli ogólnie alterki w wolnych chwilach zamiast leżeć i oglądać filmy, które je wzruszają, siedzą ujebane olejem w piwnicy. How sweet, isn’t it?

    Ej

    6 komentarzy

    Nigdy tego nie pisałem, ale w sumie lepiej późno niż później.

    Fajnie że jesteście. Nawet ci co mnie czasami wkurwiają. Wszyscy.


    • RSS