Znowu złe sny chujowe. Śnią mi się rzeczy które nigdy nie powinny się śnić. Rozpierdala mnie to od środka.

Ceny paliwa też mnie rozpierdalają. W sumie jak tak sobie teraz liczę to wydaję na wachę miesięcznie 1/4 tego co zarabiam. Jebana akcyza.

Opierdol w robocie od szefa że nic nie robię. Najgorsze że ma rację, kurwa. Mam spory projekt który się ciągnie niewiadomo ile bo nie mogę się za niego zabrać. No nie mogę ni chuja kurwa i tyle. Trzeba postępować tak jakbym postępował normalnie. Czyli gdyby mi się chciało. Najpierw ogólny zarys, założenia, plan, model całości, potem od ogółu do szczegółu i jakoś to pójdzie. Pójdzie, nie? Najtrudniej zacząć. Tylko że mi się wszystkiego odechciewa jak o tym myślę. Bo to jest tak jak w szkole, nawet możesz chcieć coś zrobić, ale jak czujesz że musisz, czujesz presję, to ci się naprawde nie chce. Kurwa. Ale muszę. Ehh ja pierdolę.

I znowu zamiast alterek.blog.pl wpisałem alterek.blip.pl. Alterek jest na blipie. Ale pod inną ksywą. Zresztą 95% z was i tak ją zna.

Aku w samochodzie zdechł gdzieś w pizdu i miałem przymusowy kurs na Orlen po nowy. Baset przyjechał i poratował kablami rozruchowymi, tyle dobrze, bo wydałbym fortunę na taryfę. I 459 zł w plecy. Wziąłem na fakturę więc stówę mniej, ale i tak dojebali taką cenę, że chyba ktoś się z chujem na łby pozamieniał. Do tego jak przyszło do płacenia to okazało się odmowa transakcji, zajebiście, hajs się na koncie skończył, a do mBanku nie mogłem się dodzwonić żeby mi przelali. Tyle dobrze że sosna pożyczył 5 stów. W ogóle okazało się że w tym warsztacie w którym siena stała po wypadku nie wymienili tego aku tylko go skleili. Skleili, kurwa, rozjebany akumulator jebani, kurwa, ale 7 tysiaków wzięli. A w protokole szkody czy jak to chujstwo się nazywa było że aku do wymiany. Dobrze że porobiłem wtedy foty od środka. Wtedy i teraz tego aku. I widać że to ten sam. Zadzwoniłem do nich i nawet nie musiałem ryja drzeć, przeprosili, mam przyjechać po kasę. W 21 wieku, kurwa, w dobie internetu i praktycznie obowiązkowych kont bankowych, jeździć po kasę. No ale chuj.

I CB rozjebałem. Tzn. mikrofon. Ale to akurat najmniejszy problem. Chociaż jak się jedzie na dwa samochody to dobrze jest jednak mieć ze sobą łączność halfdupleksową a nie simpleksową. No ale chuj tam jest ok.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Simpleks_(telekomunikacja)


http://pl.wikipedia.org/wiki/Dupleks_(telekomunikacja)

No.

01:59:17 <@jebanawiewiorka> czë
01:59:20 <@shadow_no> dzies sie zapadl
01:59:26 <@jebanawiewiorka> shadow_no, takie tam osobiste
01:59:33 <@shadow_no> jebanawiewiorka: bardzo zle?
01:59:44 <@jebanawiewiorka> shadow_no, nie tam, po prostu mnie wkurwiaja pewne osoby stad i mi sie na nie patrzec nie chce
01:59:46 <@jebanawiewiorka> jebac
01:59:58 <@jebanawiewiorka> teraz chlam w samotnosci podkreslajac chujowosc sytuacji.
[...]
02:02:09 * jebanawiewiorka sobie pomyslal
02:02:17 <@jebanawiewiorka> ze z shadem traci kontakt
02:02:21 <@jebanawiewiorka> odkad go nie ma na czacie
02:02:24 <@jebanawiewiorka> znaczy wiewiorki nie ma
02:02:26 <@jebanawiewiorka> no to wszedl
02:02:28 <@jebanawiewiorka> bo lubi shada
02:02:30 <@jebanawiewiorka> i nie chce tracic kontaktu
02:02:43 * shadow_no lubi i rozumie wiewiorke
02:02:47 * jebanawiewiorka :*
02:02:51 * shadow_no :*

Brzuch mnie napierdala kurwa jego szanowna była mać.

Są takie momenty kiedy samoocena leci totalnie na ryj, kiedy człowiek uświadamia sobie, że tak naprawdę to jest gorszy od innych, że są kategorie, w których nigdy im nie dorówna. Momenty w których jest zmuszony odgrywać teatr a nie chce go odgrywać. Więc nie odgrywa. I jest źle.

Bo ja ogólnie pojebany jestem, nie nadaję się do ludzi, nie dogaduję się z nimi, wkurwiają mnie – z kimś może mi się fajnie gadać na necie, a w realu mnie ta osoba wkurwia, a nawet jak nie wkurwia i na początku jest spoko, fajnie się pije i w ogóle jest zajebiście, to po spędzeniu razem np. tygodnia w odosobnieniu w grupce paru zajebistych internetowych znajomych wszyscy jakoś się dogadują a ja mam ich głęboko dosyć, jestem gdzieś osobno, myślami zupełnie daleko – chyba nawet wśród nich, ale tych w necie, nie z reala. Często tak jest. Wtedy czuję się tak totalnie aspołeczny, niedogadujący się z nikim i niepasujący do nikogo, że pojęcia nie macie.

Smutne jest to że jestem praktycznie pewien że tak samo byłoby nawet z y. Że zarywając niejedną noc na smsowanie do rana, w realu nie mielibyśmy o czym gadać. Że nie byłoby już tego otwartego alterka, byłaby moja poza w realu – agresywna, defensywna. Nastawiona na odparcie wyimaginowanego ataku i ciągłe udowadnianie sobie i innym że to co pływa po wodzie i kwacze (kwaka?) nie nazywa się kaczka tylko jebany hipopotam. I tak się ostatnio od siebie oddalamy. Ale tak czy inaczej. Mam gdzieś na dnie serca wizję przyjaźni bez granic, w realu, takiej szczerości do bólu i zrozumienia… To jeszcze z czasów kiedy miałem 15 lat i wszystko idealizowałem. Ale nigdy nie umiem się otworzyć na tyle na ile bym chciał. A nawet jak już umiem to i tak po jakimś czasie czuję się jak w klatce. Jest jakaś taka bariera że gdzieś w głębi serca oddzielam się, zamykam, separuję. Mam swój świat, do którego chciałbym kogoś zaprosić, ale nie umiem.

Powiecie że z ch. było inaczej? Że to mi się wtedy zrobiło? Chuja prawda. Z nim było tak samo. Może teraz wydawać się inaczej bo zawsze idealizujemy wspomnienia, ale było dokładnie tak samo. Miałem swój świat, swoje tajemnice, i byłem w tym świecie zupełnie sam. Mimo że wcale tego nie chciałem. Jak zawsze.

Wiecie o co mi chodzi? To mi wytłumaczcie. Bo ja czasami sam nie wiem o chuj mi w tym życiu chodzi.

Ogólnie to często czuję się samotny. Bardziej niż wam się wszystkich wydaje. Wiem, mam was. Dziękuję wam za to. Wy też mnie macie. Ale i tak często czuję że nikt nie byłby w stanie zrozumieć tego co mi chodzi po głowie. A jak daję komuś szansę to okazuje się że miałem rację. A przecież nie jestem jakiś chuj wie jaki wyjątkowy, jestem taki sam jak wy.

Czasem jestem samotny wśród tylu ludzi. Którym tylko wydaje się że wiedzą co siedzi w tym pustym alterkowym łbie. Siedzę ze znajomymi albo gdziekolwiek i udaję że wszystko jest w porządku. Nie, kurwa, nie jest w porządku. Jedni udają że się przejmują, inni naprawdę się przejmują, ale tak naprawdę każdy ma swoje życie, swoje radości i problemy. Nie mam prawa nikogo obciążać tym że mam pusty zjebany łeb i szukam dziury w …nie, nie w dupie. W dupie dziura ma pełne prawo być. No tam gdzie jej nie ma, w czole, kurwa.

Jest sobie mała knajpka w której kiedyś się bywało. Zresztą jest kilka takich knajpek w których spędzało się wieczory. Pewnie i tak już dawno zapomnieli że kiedykolwiek istniał taki alterek. Bywałem tam często z rok temu, teraz nie pamiętam kiedy byłem ostatnio. Przestałem dzwonić do ludzi, ludzie przestali dzwonić do mnie i tyle. Z rudą się ostatnio tam spotkałem. A nikogo nowego nie chce mi się poznawać. Ludzie mnie wkurwiają. Chcę być sam w swoich czterech ścianach, a jednak kogoś/czegoś mi brakuje. Widzicie w tym jakiś sens?

I to jest chyba odpowiedź na to dlaczego od zawsze uciekałem w świat przedmiotów. Od dziecka w świat elektroniki i programowania, były epizody z fotografią, teraz motoryzacja, ale w tym świecie nadal jestem sam. W sumie to ja tam odpoczywam. Ale ile można odpoczywać… I ciekawe kiedy ucieknę na dobre tam gdzie kończy większość takich pojebanych tanich romantyków jak ja. W alkoholu. Na samym dnie. Po osiągnięciu którego zagłębiają się w mule.

23:37:46 < Shade_> Ty to byś mgł biuro doradztwa matrymonialnego
23:37:52 < Shade_> założyć ,,hehe
23:38:06 <@jebanawiewiorka> ja sie nie znam na tym
23:38:23 < Shade_> oj właśnie odnosze wrażenie że się kochany znasz ;)
23:38:46 <@jebanawiewiorka> nie znam
23:38:51 <@jebanawiewiorka> ja glupi wiewior jestem
23:39:16 < Shade_> wcale nie , poczytalam sobie troche Twojego bloga ;)
23:40:16 <@jebanawiewiorka> alterka? to moja jeczarnia/wykrzyczalnia

Taka prawda.

Mało ludzi zasługuje na szczerość, wiecie? Reagują egoistycznie, czasem histerycznie, a potem się dziwią, że niektórych rzeczy im się nie mówi. Taki jest świat, mówicie „mi można powiedzieć wszystko” ale to tylko puste słowa. Czyny się liczą kochani a nie słowa, powiedzieć to sobie każdy może cokolwiek. I nie, nie powiem wam wszystkiego. Powiem dużo tym którzy według mnie na to zasługują, którzy to uszanują i docenią. Zresztą czasami tak łatwo można się pomylić.

I to nie o tobie kaziula.