alterek blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 1.2010

    Bajka

    3 komentarzy

    Nauczony doswiadczeniem z poprzedniej notki tym razem wzialem podwojna dawke. Dwa zajebiscie silne leki na sen (tzn. dwie dawki jednego), bo NAPRAWDE musze wstac rano i przezyc dzien. Jakos tak o 23:30 wzialem. Teraz jest ktora? Czwarta. Pietnascie. Zajeslodko.

    Wkurwia mnie juz ta eska. Ciagle tylko jeczenie jakichs pedalow z kim ktora powinna byc, ze nie z gangsterem tylko z nim, ze aniola glos, ze musze zyc zyciem towarzyskim itd. Zawodzenia tych zajebanych bawolow juz sie nie da sluchac. Dzis wieczorem odkrylem nowe radio, niszowe, z japonska muzyka, a w nim akurat niejaka Acid Cherry prowadzila swoja audycje. Swoja droga „kwasna wisienka” brzmi dosyc niebezpiecznie po sobocie (s. wie o czym mowie), no ale mniejsza z tym. W kazdym razie zagadalem zeby zapytac skad wytrzasneli tego mula co prowadzil przed nia i dowiedziec sie kiedy bedzie Orli (takie stworzenie z gryzoniowego forum – wlasnie wtedy miala miec swoja audycje). Dowiedzialem sie ze Orli bedzie jak wroci, bo teraz nie moze, i tak jakos rozmowa przez duzo innych tematow zeszla na bezsennosc, powiedzialem jej ze wtedy czasem powstaja alterkowe notki. No to kurwa, wlasnie powstaje kolejna. Jak to acidka czyta, to moze czuc sie pozdrowiona. Ciagle tylko czyta w tym radiu te pozdrowienia to niech w koncu ma cos dla siebie :)

    (minela niedziela. zaczal sie poniedzialek. rowniez minal.)

    Bajke, bajke, bo alterek nie zasnie… Opowiedz dziecku bajke, taak…

    Czerwony kapturek szedl sobie spokojnie przez betonowy las, sluchajac hip hopu ze swojego iPoda, kiedy obok z piskiem opon zatrzymala sie beemka…

    Nie, to bedzie glupia bajka. Poza tym o czerwonym kapturku dymanym przez swojego ojca-pedofila juz kiedys komus opowiadalem na dobranoc. O kopciuszku, ktory nie mogl isc na bal, bo mial okres, ale dostal od dobrej wrozki tampony, tez. Niestety wybila polnoc i tampon zmienil sie w dynie…

    Takie jedno pocieszne stworzenie z forum o bmw (kto wie ten wie, kto nie wie, niech wpisze w google magdalenabmw) pisalo bajki dla dzieci, wiecie? To ja tez napisze.

    Za siedmioma ..takimi tam, byla sobie piekna, lesna kraina. W krainie tej od wielu, wielu lat zyly w zgodzie lesne zwierzatka. Zycie kwitlo tu przez caly rok, lato czy zima, slonce czy deszcz… Pewnego zimowego poranka lesna drozka dreptala sobie sarenka. Sarenka mimo ze ledwo wiazala koniec z koncem, byla dobrym zwierzatkiem. Zawsze chetnie pomagala innym mieszkancom lasu. wlasnie wracala od lisiczki, dla ktorej dzieci za symboliczny kosz jablek ugotowala pyszny rosol z kur wielu. Zmeczona, po calej nocy pracy, niosla jablka dla swoich malych sarniatek, spieszyla sie tak bardzo, ze nie zauwazyla idacego jeza. Gdy stanela mu na grzbiecie, wszystko potoczylo sie tak szybko! Igly wbily jej sie w kopytka, odskoczyla natychmiast, wydajac z siebie okropny jek… No i stalo sie. Przewrocila sie biedna na oblodzonej sciezce i wylozyla tak niefortunnie, ze zlamala sobie trzy raciczki…

    Na nic zdal sie placz, szlochanie. Tylko mysl o umierajacych z glodu dzieciach, ktore od tygodnia nie mialy nic w ustach, dawala jej sile zeby przetrwac jeszcze troche. Patrzyla blagalnym wzrokiem na przechodzace obok zwierzatka lesne, ale one zdawaly sie tego nie zauwazac – przechodzily obojetnie, omijajac ja lub wrecz przeskakujac, niektore patrzyly z zaciekawieniem, inne odwracaly wzrok, udajac ze nic nie widza, jeszcze inne szeptaly cos do siebie, a kilka z nich przeszlo po niej jak po martwym bialym heteroseksualiscie (mialo byc po murzynie albo geju, ale to bylaby dyskryminacja, a tak nie jest, prawda?). Bol raciczek stawal sie nie do zniesienia, a na mysl o umierajacych z glodu i tesknoty sarniatkach, ktore przeciez zostana zupelnie same, z matczynych oczu poplynely srebrne lzy…

    Wnet z lasu nadszedl zajaczek. Zajaczek brzmi dosyc groteskowo – wielki jak byczysko, postrach lesniczych, ale w gruncie rzeczy o zajeczym sercu, wracal wlasnie z silowni, w ktorej spedzal poranki. Rozmyslal o dzisiejszym wieczorze – moze znowu w barze spusci misiowi wpierdol? A moze znowu, gdy jako oskarzony stawi sie w lesnym sadzie, bedzie smial sie do rozpuku, kiedy sedzia w koncu sie przyzna? Gdy zobaczyl sarenke, serce podeszlo mu do gardla, a lzy stanely w oczach. Nie mogl patrzec na cierpienie biednego, bezbronnego zwierzatka. Nikt inny sie nie zlitowal, tylko ten jeden zajac podszedl, popatrzyl chwile i w pelni swej nieskonczonej dobroci z calej sily kopnal konajaca sarenke w okoliczne krzaki. Sarenka juz tego nie czula.

    W ten sposob lesna droga byla znowu czysta a lesne zwierzatka – jak zawsze – szczesliwe.

    Moral dzieci dospiewaja sobie same.

    A teraz psychiatrzy grzecznie dziekuja alterkowi za zapewnienie nieprzerwanego strumienia gotowki od kolejnego pokolenia pacjentow.

    Dobranoc.

    Notka bedzie mocno egocentryczna. Zreszta ktora nie byla…

    Mit: Alterka latwo stracic.

    Fakt: Alterka nie jest latwo stracic. Alterek ma niezle paranoiczny charakter i czesto sie oddala tam w srodku, w alterku, gdy czuje sie zagrozony (pozycja „na jeza”), ale nie jest go tak latwo stracic. Bo wbrew pozorom ten caly alterek tez sie angazuje. Czasem tego nie okazuje, czasem rani, ale angazuje.

    Kaktus
    Fot. 1. Moze nie jez, ale tez pasuje

    Trzeba zrobic naprawde duze chujstwo zeby stracic alterka. Niewielu sie to udalo. Na przyklad jezeli jestescie zdrowi, silni, ktos przy was straci przytomnosc, ktos inny (lekarz – slaba starsza kobieta) poprosi was o pomoc w przeniesieniu tej osoby z przejscia a wy z bezczelna mina powiecie „ja nie jestem od tego” i przejdziecie robiac szeroki krok nad nieprzytomnym… To ja kurwa nie mam juz z wami wtedy o czym gadac. Prawde mowiac szczeka mi opadla jak sie o tym dowiedzialem (bo nie bylo mnie przy tym, dowiedzialem sie od lekarza). A potem jest „co jest kurwa tyle lat bylismy kumplami!”. To jest kurwa, ze z burakami nie gadam. Pokazales swoja prawdziwa twarz stary, szkoda ze tak pozno.

    Burak
    Fot. 2. Burak

    Mit: Alterek atakuje.

    Fakt: Alterek stara sie zeby to co mowi bylo jasne i nie bylo w tym niedopowiedzen. Alterek wierzy ze wszystko co ktos robi ma jakis powod i stara sie nie oceniac ludzi, bo jest alterkiem a nie nimi i nie moze ocenic sytuacji z ich perspektywy. Jezeli alterek mowi cos dosadnie to nadal nie ma w tym oceny, ukrytego sensu, ataku, presji. Jezeli alterek chce kogos ocenic albo wywrzec presje to robi to jawnie, wprost, albo w ogole. Kiedy mowi np. „rob co chcesz” to znaczy to dokladnie tyle ile powiedzial. Znaczy ze dalsza rozmowa o czyms nie ma sensu i alterek pozostawia decyzje osobie z ktora rozmawia. I uszanuje ja, jaka by ona nie byla. „Rob co chcesz” znaczy „i tak konsekwencje poniesiesz ty, moje zdanie znasz”. I tyle.

    Czasami zdarzy wam sie jednak wkurwic tego waszego alterka i w zlosci alterek powie pare slow za duzo, ale jezeli juz to zrobi, to zawsze (niektorzy juz sie przekonali, inni dopiero przekonaja, bo jeszcze alterka na tyle nie wkurwili) znajduje w sobie odwage na przeprosiny. A to chyba najtrudniejsze slowo jakie moze pasc z ludzkich ust…

    Wkurwienie
    Fot. 3. Wkurwienie

    I nie mowie o takim przepraszam jak v. jak jej dalem pojezdzic na moto (spokojnie – gdzies daleko gdzie nikomu by krzywdy nie zrobila) i sie wyjebala. Mowie o „przepraszam, za duzo powiedzialem, nie jestes pusta cipa, nie mysle tak”.



    Youtube 1. Pierwsza jazda v. Druga skonczyla sie wyjebka

    Ciekawe czy kiedys nie zdaze przeprosic. Bo bedzie juz za pozno. I juz zadne przeprosiny ani wiadra lez wylanych nad grobem kogos najblizszego nie cofna tych kilku pierdolonych slow…

    Samobojca
    Fot. 4. Samobojca

    Ja sie kurwa do ludzi nie nadaje.

    Mit: Alterek opierdala.

    Fakt: Alterek czasami opierdala. Ale rzadko. I wtedy jest jasne ze opierdala. Najczesciej nie opierdala tylko mowi co mysli, nawet jezeli nie jest to mile. Bo alterek najczesciej stara sie rozmawiac z bliskimi na trudne tematy milo i delikatnie ale nie zawsze tak sie da. A jak nie powie nic to takie drobiazgi w nas potem narastaja i w koncu sie nie wytrzymuje, peka i wyrzuca wszystko od razu. A to optymistyczny wariant. Pesymistyczny jest taki ze sie oddalamy i po jakims czasie nie ma juz sladu zwiazku, przyjazni, relacji, czegokolwiek, co kiedys nas laczylo i pozostaje tylko niechec do tych wszystkich nawarstwionych drobiazgow. Tak czy inaczej to nie jest fajne. Alterkowa recepta na dlugie i udane relacje z bliskimi to mowic od razu na biezaco i zamykac temat. Ale nie zamykac w ten sposob ze „nie gadajmy juz o tym bo sie niemilo zrobilo”. Zamykac jak juz wszystko jest naprawde wyjasnione. Z obu stron.

    Alterkowi za bardzo zalezy na tych na ktorych mu zalezy zeby mogl pozwolic sobie na niedopowiedzenia. Z tego naprawde nigdy na dluzsza mete nie wychodzi nic dobrego. Bo rzeczywiscie alterek moglby olac jak mu cos nie pasuje, na zasadzie „rob co chcesz, chuj mnie to boli”… Ale tak sie nie da jak mu na kims zalezy. Tzn. wszystko sie da, ale po prostu jak nie z czego innego to chociazby z szacunku do kogos bliskiego nalezy mu sie szczerosc.

    Poza tym ludzie czasami podswiadomie sprawdzaja granice, sprawdzaja jak daleko moga sie posunac. Ja chce zeby te granice byly sztywne. Zebym nigdy nie uslyszal ze „kiedys ci to nie przeszkadzalo” i nie musial odpowiedziec, ze przeszkadzalo, ale wolalem nic nie mowic. Jasna i spojna informacja zwrotna najlepiej oczyszcza sytuacje. I to dziala w obie strony.

    Feedback
    Fot. 5. Przykladowy uklad zamkniety z ujemnym sprzezeniem zwrotnym. Tak wygladaja rowniez idealne stosunki z ludzmi

    Mit: Alterek stracil wene do pisania.

    Fakt: Alterek ma o czym pisac (oj kurwa ma, zebyscie wiedzieli, ze ma…) ale jakos zwiekszyl mu sie prog wywlekania prywatnych spraw publicznie. Wiecej zachowuje dla siebie. Zawsze byly rzeczy o ktorych nigdzie nie pisalem, bo po chuj, w jakim celu. Ostatnio po prostu chyba jest ich wiecej.

    Wiec nie – nie zalozylem rodziny, nie odziecilem sie, nie zaczalem normalnie spac, nie znormalnialem. Ani nie pojebalo mnie juz do konca. Jestem tu. Caly czas. Dla wszystkich ktorzy moga mnie potrzebowac.

    Mit: Alterek jest prozny i lubi glaskanie jego ego (tak zwane lizanie po jajach).

    Fakt: Tym razem trafione. Sekte zaloze kurwa. Skarbnika sobie znajde. Skarbnik zgarnie kase owieczek a ja ich dusze.

    To ogolnie glebszy temat, powiedzialbym ze nie na notke… Ale jak nie na notke to na co? Maila, rozmowe przy wodce? Chyba tylko na przemilczenie. A przemilczen nie lubimy.

    No prozny jestem jak beben maszyny losujacej przed zwolnieniem blokady, jak kiszki po salmonelli, lubie byc w centrum uwagi, no kurwa. Nawet ostatnio w tv taki dialog miedzy wejsciami:

    - lubisz byc w centrum uwagi co?
    - haha a ty to moze nie
    - no ja kurwa tez

    Bo wasz ulubiony alterek byl ostatnio mala gwiazdka jednego wieczoru na paru programach (na pewno tvp2), kto ogladal ten wie (a ktostam ogladal bo dostawalem smsy przed kamerami i ogolnie w studiu).

    Wkurwia mnie czasem ta jebana proznosc, niedowartosciowanie. Ale na razie mam inne rzeczy w sobie ktorymi chce sie zajac i/lub od jakiegos czasu zajmuje. Jakie to rzeczy? Glownie zmiana niektorych struktur poznawczych i wyuczenie nowych odruchow na stare bodzce (element behawioralny). Wiem, nic wam to nie mowi. I oby nigdy nie musialo mowic.

    „edit: zapomnialam co glupiego mialam napisac o alterq. ameno. ameno.”

    Dopisala fanka alterka po przeczytaniu tej notki na alterkowym telefonie.

    Nic nie pisz, po prostu badz. I notki pisz u siebie bo lubie cie czytac (niestety adresu nie dostaniecie – bo nie zrozumiecie ani jednego zdania z tego co ona tam pisze, gwarantuje wam to).

    Luxe slonce moje uzaleznila od siebie jednego kolesia zeby wyssac z niego kase, a on wzial i sie przez nia zakonczyl. Bo mu dojebala troszke jak sie wkurwila. I tak sie rozkladal w domu przez dwa dni az go znalezli i przestal sie rozkladac. Jej reakcja: „zle mi bo jego siostra sie na mnie drze i szkoda ze go juz nie ma bo chcialam jeszcze troche kasy z niego wyciagnac. ciekawe co sie stanie z jego domem i samochodem. pewnie jego rodzinka to zgarnie :( ja uwazam ze jak przeze mnie sie zabil to w nagrode powinnam dostac wszystkie jego rzeczy. za zycia chcial mi dac to wszystko. oni nie zasluzyli”. I powiedzcie mi ze zwiazki z borderami vel „nie jestem zaden border kurwa nie szufladkuj mnie ty tlusty oblesny chuju” sa bezpieczne.

    No koles byl niezle zdesperowany. Zreszta nie mnie to wszystko oceniac (ani nie wam, kochani). Ale nie chcialbym sie zakochac w takiej dziewczynie jak ona. Ogolnie w dziewczynie z bpd. Vel „nie szufladkuj”. Ani z osobowoscia psychopatyczna. Chociaz to sie akurat u mniej ze soba laczy. Powiedzialem jej ostatnio ze rozmowa z nia o pewnych rzeczach jest jak ze slepym o kolorach bo niestety majac osobowosc psychopatyczna (psychiatrzy jej to stwierdzili, to nie moj wymysl) pewnych rzeczy, jak np. moralnosc czy sumienie, nie zrozumie. Bo ona moze nie robic czegos ze strachu przed konsekwencjami („analiza konsekwencji”, v.) a nie z powodu wewnetrznego poczucia dobra i zla. Zaprzeczyla. Ale i tak czlowieka nie zabije naprawde wylacznie ze strachu przed kara (chociaz znajac jej napady szalu to spokojnie by mogla i juz raz prawie wbila komus kose, dala sobie spokoj wlasnie tylko po zimnej kalkulacji konsekwencji).

    Co nie zmienia faktu ze przyjaciolka z niej zajebista. Moge na nia liczyc, tak mysle… Duzo o mnie wie. Rzeczy, ktorych balbym sie pokazac komus normalnemu. Bo ona nie ocenia innych a normalna osoba juz dawno ucieklaby z krzykiem. A na niej nie robi to zadnego wrazenia, bo tez ma rowno w tym lbie napierdolone i to naprawde duzo bardziej niz ja.

    Ciekawe czy drugi koles ktorego urabia (tym razem dla zabawy i podbicia ego a nie dla kasy) tez sie powiesi albo inaczej kipnie. Ona ogolnie nienawidzi facetow za pare rzeczy i stad to podejscie, tak mysle. Ale moze nie mam racji. W kazdym razie nie dziwi mnie to wszystko, serio.

    Pistolet
    Fot. 6. Najlepsze narzedzie dla tego kolesia

    Ja mam sumienie. I to sumienie czesto sie odzywa. Wszystkie zrobione ludziom zle rzeczy wracaja. A bylo ich troche. Duzo bylo… No i chuj, sa pewne sprawy, w ktorych trzeba byc egoista. Nie mozna inaczej. I niestety niby zyjac w zgodzie ze soba ponosi sie tego moralne konsekwencje i ma wyrzuty sumienia bardzo dlugo.

    Cycki
    Fot. 7. Tu mialo byc zdjecie sumienia, ale nie moglem zadnego znalezc, wiec wrzucilem cycki

    Mysle zeby rzucic w pizdu SNRI (konkretnie to) do konca. Bo teraz juz ktorys tydzien (miesiac?) jade na polowce. Uprosci to pare spraw, uporzadkuje, kilka rzeczy wyklaruje i moze w koncu stana sie jasne… Inne rzeczy z kolei bardzo skomplikuje. Ogolnie koszmar bedzie jak sam chuj. Trzeba sie na niego przygotowac.

    Crazy
    Fot. 8. Alterek po odstawieniu SNRI – wersja pesymistyczna

    Wariat
    Fot. 9. Alterek po odstawieniu SNRI – wersja optymistyczna

    Dochodzi 4:30. To jeszcze raz, o ktorej wzialem to Imovane na sen? (sprawdza wyslane smsy) O 23:15. Wzialem zeby pasc i chociaz troche sie wyspac bo jutro musze wstac o 7. Zeby wyjsc jakos o 7:15. Taaak.

    Uroczyscie oswiadczam ze jezeli kiedykolwiek sie wyspie, to nastapi to nie wczesniej niz po smierci. Mojej smierci. Chociaz pewnie nawet wtedy pojebane (i calkiem normalne tez) mysli nie dadza mi spokoju.

    Ameno.


    • RSS