[12.07.2010]

<xxx> (…) i alterek to jedyne osoby którymi teraz gadam
<alterek> umieszczenie alterka w jednym zdaniu z nimi to chyba dla nich obraza
<xxx> nie chciałam przemęczać enterka.
<alterek> w przyszlosci i tak nie bedziecie sie znaly
<xxx> zobaczysz, że nie
<alterek> ja nie zobacze
<xxx> masz racje.. prędzej zdechniesz
<alterek> bardziej mialem na mysli to ze to my juz nie bedziemy sie znali ale niech bedzie
<alterek> ide polatac na moto
<xxx> i tak sie wyjebiesz

<alterek> fota by me
<xxx> komórką?
<alterek> lustrzanka?
<xxx> na automacie?
<alterek> na manualu?
<xxx> nieudanym?

<alterek> to blog n. jeden z kilku.
<xxx> tesknisz za nią.
<alterek> po prostu mam straszne wyrzuty sumienia.
<xxx> nie przejmuj sie. juz dawno zapomniała. :)
<xxx> kobiety takie są.
<xxx> pozory alterku.
<xxx> robią z siebie ofiarki by udupić twoją psychikę :)
<xxx> wszystko by było ci źle.

Brakowało mi tego.

<xxx> mam czasem wrażenie, że ludzie przy tobie sie zmieniają
<xxx> z czasem wariują.
<xxx> nie wytrzymują.
<xxx> zmieniasz ludzi.

A tego już mi nie brakowało. Zastanawiam się czy to ja coś w sobie mam że ludzie po kontaktach ze mną czasem muszą leczyć się psychiatrycznie, czy może po prostu poznaję ludzi z problemami, którzy dzięki mnie sobie je uświadamiają i starają się zmienić. Co by nie było, obecne mechanizmy się nie sprawdzają. Czerpiemy z ludzi, którzy nas otaczają.

Postraszyło się alterka duchami trochę i on w jednej chwili wcale w duchy nie wierzył a w następnej krzyczał wniebogłosy jak przyszedł mu sms.

No bo ja nie wierzę w takie rzeczy ale NIEKTÓRZY posiadają niesamowity wręcz talent do przekonywania innych że ich wizje mają umocowanie w rzeczywistości :P

Znowu wpierdoliłem się w gówno kurwa jego szanowna mać i zastanawiam się jak się z niego najprościej wyplątać.

[1.08.2010]

„Mam wrażenie że jest cię dwóch.”

Trzech mnie jest. Tej trzeciej twarzy nie poznał do tej pory nikt. Nie dlatego że ją ukrywam, czy że nie ufam. Po prostu dlatego że nie było okazji a ja nie uważam tego za coś istotnego. Ot po prostu ucieczka w świat przedmiotów. W nim jest bezpiecznie, nad nim mam jako taką kontrolę. Gdy mnie coś zaciekawi (a dużo rzeczy mnie ciekawi), staram się dowiedzieć o tym jak najwięcej. Chłonę wiedzę, czytam książki, myślę, szukam, analizuję. To pozwala mi oderwać się od rzeczywistości, sprawia że nabieram sił. Nieprzespana noc, spędzona na realizacji hobby, sprawia że czuję się szczęśliwy. Niezależnie od tego czy to kolejny fajny układ elektroniczny, przydatny program czy kolejna technika na motocyklu – zrozumienie zasad fizyki które sprawiają, że maszyna zachowuje się tak jak się zachowuje. To mi daje siłę. Sprawia że choć przez chwilę nie czuję się tak totalnie beznadziejny i gorszy od innych.

Czasem też jakaś rzecz, która mnie zainteresuje, doprowadza mnie do kogoś, kto miał podobnie. Ogromne zaufanie, którym darzą mnie ludzie (bo daję im to czego potrzebują) sprawia że czasem słucham ich wspomnień, czy zwierzeń. Te wspomnienia wywołują pewne wspomnienia we mnie. Wspomnienia, którymi może i chciałbym się z kimś podzielić, ale nie mogę. Raz że komuś obiecałem (pewne środowiska są dosyć hermetyczne), dwa że często żeby uchwycić pewne niuanse trzeba samemu znać pewnych ludzi, czy ogólnie siedzieć w temacie. Czuć klimat. Na pewno macie takie sytuacje. Gdy jakiś niewinny tekst powoduje uśmiech u was i waszej ekipy, bo z czymś wam się to kojarzy itd. Bo ktoś coś kiedyś podobnego powiedział albo byliście w jakiejś sytuacji.

Lubię to uczucie, gdy budzą się emocje. Wtedy czuję, że mam duszę. Nie wiem czy zrozumiecie co mam na myśli, ale ja ogólnie przez to, że mało czuję, nie uważam się za dobrego człowieka. Dużo ludzi skrzywdziłem, dużo osób przeze mnie płakało. Potrafię być bezwzględny i ranić najbliższych tak mocno, że sam tego potem żałuję. A jednocześnie wiem jak mi to przeszkadza w k. Że są jej dwie wersje, jedna normalna gdy jest dobrze i druga bezwzględna, wykorzystująca wszystko przeciwko mnie a przy tym ciągle mnie testująca. I to nie jest tak że mam wyjebane na to czy ćpasz, czy nie nocujesz na ulicy, czy nic złego ci się nie dzieje. Ja wiem że ty wiesz, co jest dobre a co złe. Nie wpierdolisz się raczej w gówno z którego nie będziesz umiała się wyplątać. Po prostu zdaję sobie sprawę z tego że być może pewne rzeczy robisz dlatego że oczekujesz ode mnie pewnych reakcji. Reakcji które udowodnią ci, że jesteś w stanie zrobić ze mną wszystko.

Jedyne czego się nauczyłem (a czego k. jeszcze brakuje) to umiejętność przyznania się do błędu. Powiedzenia przepraszam. I nie, nie przepraszam za coś, za co nie powinienem, żeby załagodzić sytuację. Jeżeli za coś przepraszam to znaczy że naprawdę tak czuję. Że gdy emocje opadną, to naprawdę czuję, że przegiąłem. Że wcale nie chcę żeby ktoś wypierdalał z mojego życia, że wcale nie chciałem doprowadzić go do płaczu, czy prób samobójczych. Że nie myślę tak jak powiedziałem.

Chociaż to też nie do końca tak. Bo myślę tak. W chwilach gdy czuję się zraniony, wkurwiony, moje myślenie jest dużo bardziej czarno-białe niż normalnie. Nie dostrzegam wtedy subtelności. Często przez to wszystko przebija się jednak sumienie, świadomość tego, że źle oceniam sytuację. To mnie rozpierdala jeszcze bardziej. Wtedy jestem wkurwiony jeszcze bardziej – już nie z powodu sytuacji a z powodu frustracji, że niesłusznie kogoś oceniłem, niesłusznie zraniłem i że głupia duma nie pozwala mi w tym momencie przytulić i przyznać się do błędu. Potrafię się na to zdobyć dopiero później.

Tylko nie przypominajcie mi tego w momencie gdy po raz kolejny będzie taka sytuacja. To nie pomaga. To jeszcze bardziej zwiększa frustrację i wkurwa. Ogólnie najlepiej jest mnie wtedy zostawić w spokoju. Chyba. Bo jeszcze nikt nigdy nie zostawił, chyba że na wyraźne polecenie odpierdolenia się…

Chciałbym żeby nikt już przeze mnie nie płakał, staram się rozumieć, co robię źle, dlatego tak ważna jest dla mnie szczerość. Nie bój się powiedzieć mi że zrobiłem ci gówno z życiorysu. Słyszałem to już nie raz i nie zabiję się przecież przez to. Ale zawsze powiedz mi dlaczego. Co zrobiłem, co było nie tak. Bo ja chcę wiedzieć czy nie próbujesz na mnie po prostu zrzucić odpowiedzialności za wszystko co złe (ludzie mają do tego tendencję, wiele razy się o tym przekonałem). Chcę wiedzieć czemu tak myślisz. Co czujesz. Nie bój się. Potrzebuję tego żeby być lepszym człowiekiem. Lepszym także dla ciebie.

Normalni ludzie chyba po prostu to czują. Ja się muszę tego nauczyć.

Ogólnie dostrzegam u siebie różne dziwne rzeczy. Może po prostu sobie wkręcam, nie wiem, nie umiem tego ocenić. Ale zobaczcie tutaj: Osobowość dyssocjalna. Dużo z tego pasuje do mnie. Za dużo. W sumie trudno mi się do tego odnieść bo nie wiem jak mają normalni ludzie np. w kwestii szacunku do prawa. Ja nie mam żadnego. Jeżeli czegoś nie robię to nie dlatego że prawo tak mówi, bo prawo w tym kraju jest według mnie kretyńskie, tylko dlatego że moje sumienie się na to nie zgadza, albo boję się kary. Coś mi podpowiada że normalni ludzie jednak patrzą na świat trochę inaczej.

Kryteria diagnostyczne zobaczmy.

lekceważenie norm

Od zawsze. Zawsze mieli ze mną problemy w szkole. Teraz mają w pracy, a raczej ja mam…

niemożność utrzymania związków

Wiecie ile ich było, wiecie jak się kończyły. Zawsze tak samo. Dopiero CBT uświadomiło mi pewne zależności i podobieństwa, pewne motywy, które zawsze się przewijały. Inne uświadomiłem sobie sam.

niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji

Też od zawsze. Chociaż nie przy każdym. Osoby które miałem w dupie (albo które traktowałem przedmiotowo) miały inny obraz mnie – jako osoby, której nie da się wkurwić. Jedna osoba nawet testowała kiedyś ten próg wkurwienia. Po paru miesiącach jej się znudziło.

Z drugiej strony gdy mi na kimś zależy to ta osoba bardzo łatwo jest mnie w stanie wkurwić.

niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się (kary)

To akurat nie pasuje. Bardzo często mam poczucie winy. Co do uczenia się na karach – pasuje. Nie widzę w ogóle tego jak to miałoby funkcjonować. Kary nigdy nie uczyły mnie że czegoś nie wolno, co najwyżej motywowały do tego żeby następnym razem nie dać się złapać (chociażby za różne głupoty w szkole).

skłonność do obwiniania innych

To już wy musicie ocenić. Myślę że tak.

Dalej mi się już nie chce wklejać, ale za dużo rzeczy z tego pasuje. Za bardzo pasuje.

No i co, jak to jest zadawać się z psychopatą?

Czytam teraz dwie książki, napisane przez dwie osoby. Jedna to pamiętnik na mój temat, którego nie czyta nikt ze znajomych. Jestem jedyną osobą, która dostała do przeczytania. Bardzo ciekawie jest poczytać o sobie z perspektywy. Zobaczyć, jak się jest odbieranym. Pewne rzeczy dopiero wtedy można zobaczyć. Zobaczyć, jak się kogoś czasem niesprawiedliwie oceniało, jak się raniło, jak się robiło rzeczy, których nigdy nie powinno się robić.

Druga książka to autobiografia osoby, o której wiem bardzo wiele a która raczej nie jest świadoma mojego istnienia. Zostanie uświadomiona w odpowiednim czasie, gdy przypadkiem stanę na jej drodze. Jego drodze. Chłopak… Facet, starszy koleś. Gdy czytam jego przemyślenia z czasów młodości to tak jakbym czytał o sobie. Podobne myśli, to samo uczucie samotności, wyobcowania, bycia kimś innym, ucieczka w nie do końca rozsądne rzeczy, o których nie macie pojęcia (nie dlatego że nie chcę żebyście wiedzieli, po prostu wiem że są tematy które was zanudzą). Wtedy budzą się wspomnienia. Wtedy czuję że żyję naprawdę – dla siebie, nie dla innych. Że nikomu nie muszę niczego udowadniać. Że mimo całej tej maski mam swój świat, do którego nikt nie ma wstępu. Nikt nie miał. Nigdy.

Posiadania takiej odskoczni życzę wam wszystkim.