alterek blog

    Twój nowy blog

    chyba powinnam porzucić pisanie bloga. jak najszybciej. (…) jakas blokada nie pozwala mi pisać. jakieś pojedyńcze strzępki zdań, cholerna wena mi uciekła

    Znajoma. Z sieci. Właściwie znajoma to dużo powiedziane, prawie się nie znamy, po prostu czasem tak jest że zamieni się z kimś kilka słów i czuje jakąś taką sympatię, nadawanie na podobnych falach. W sieci ogólnie relacje są specyficzne…

    Mi też wena gdzieś uciekła. Dawno. Kilka rzeczy się na to złożyło, mniejsza z tym jakich bo sam do końca nie wiem. Ale ja bloga nie porzucę. Mam nadzieję. Najwyżej będę pisał rzadko, jak teraz, widocznie czasy 1-2 długich notek dziennie już minęły. Szkoda, pomagało mi to. Chciałbym znowu tak umieć. Może to po prostu odzwierciedlenie życia. Nudniejszego niż kiedyś.

    L. fajnie pisze. Szkoda że jej blog jest na hasło, które zna tylko garstka znajomych, bo bym wrzucił linka. Serio, taka lekkość, to się tak fajnie czyta. Kiedyś też umiałem tak pisać jak ona. Chyba. Przynajmniej łatwiej mi to przychodziło. Napisałem jej że jakby była mądrzejsza to mogłaby napisać książkę. A ona napisała o mnie wierszyk. Co z tego że kończy się słowami „chuj ci w oko” :)

    W ogóle (nie tak bardzo) dawne czasy wydają się jakieś takie fajniejsze. Teraz to jakaś taka stagnacja, zawieszenie niewiadomo w czym, czekanie na coś, co i tak nigdy nie nastąpi, bo nawet nie wiadomo co to miałoby być. Starzy znajomi poznikali, samoocena spadła jeszcze bardziej (to da się bardziej?), ogólnie jakoś tak jest teraz nie tak jak powinno być. Nie tak jakbym chciał żeby było. Tylko czy ja kiedyś z tym swoim chorym perfekcjonizmem będę zadowolony?

    Ten film od 4 lat mnie porusza. Cały film, nie ten kawałek z youtuba. Jeden z naprawdę niewielu (dwóch? trzech?), na których płakałem. Może dlatego że znałem kiedyś taką Lilyę. Może z powodu skojarzeń z bws. A może z zupełnie innego powodu.

    Chciałbym pokazać go L., ale to się mija z celem. Jak czyta bloga to obejrzy. Jeśli czyta.

    The Eternal, który leci w tle, też mnie porusza. Z innego powodu.

    Remember to forget.

    Prawko oblałem. Siódmy raz. Czy ja naprawdę jestem aż tak nienauczalnym debilem, żeby jeżdżąc codziennie, mając wyśmigane prawie 10 tysięcy kilometrów, nie móc zdać tego jebanego egzaminu? Zawsze coś.

    A do tego teraz nie jeżdżę bo mi się łożyska wału wzięły i popękały. Uszczelniacze też, olej zalał przekładnię, ogólnie rzeźnia. Tuż po oblanym egzaminie. Jechałem do bankomatu żeby wziąć kasę i zapłacić za następny (bo oczywiście kartą płacić nie można, jeszcze by się petenci do luksusu przyzwyczaili) i jak jebło jebnęło to skończyło się na sprowadzaniu przyczepy żeby jakoś dostać się z tego zadupia do domu. Oczywiście na egzamin się nie zapisałem.

    Więc silnik leży w piwnicy rozebrany na części pierwsze i czeka na kuriera aż przywiezie organy do transplantacji. Pewnie dzisiaj. I na mnie, aż wybiorę się gdziekolwiek po nasadkę 14mm, bo mi takiej brakuje. A nie wybiorę dopóki kurier nie przyjdzie. Zrobię mu przy okazji generalny remont, dobrze mu to zrobi. Silnikowi, nie kurierowi. Tym bardziej że zauważyłem już po rozebraniu że łańcuszek rozrządu zaczął mi pękać, czym to grozi kumatym nie muszę tłumaczyć. Niekumatym powiem że mogą sobie wyobrazić, że grają w piłkę i w pewnym momencie, tuż przed kopnięciem, piłka zmienia się w kawałek szkła, który rozcina stopę razem z połową łydki krusząc się tak niefortunnie, że kawałki przedostają się do krwiobiegu, siekając serce jak Natalia sałatkę.

    Chyba za bardzo obrazowo. To ostatnie posiekane to byłbym ja po highside, który pewnie byłby natychmiastowym następstwem.

    Więc póki co śmigam autobusami, ma to swoje zalety ale więcej wad. Ogólnie nie lubię komunikacji miejskiej. Chciałem odkopać rower ale w sumie przy nim też jest trochę roboty żeby jakoś jeździł a liczę że w ciągu paru dni jednak uda mi się zrobić ten silnik.

    Czyli ogólnie alterki w wolnych chwilach zamiast leżeć i oglądać filmy, które je wzruszają, siedzą ujebane olejem w piwnicy. How sweet, isn’t it?

    Ej

    6 komentarzy

    Nigdy tego nie pisałem, ale w sumie lepiej późno niż później.

    Fajnie że jesteście. Nawet ci co mnie czasami wkurwiają. Wszyscy.


    http://alterek.blog.pl/komentarze/index.php?nid=11085350

    Bo niektórzy już chyba zapomnieli.

    Zmiany

    3 komentarzy

    Kilka zmian na blogu, glownie kosmetyczne. Z wygladu zmienil sie jedynie kolor linkow. Jak dla mnie ten jest ladniejszy niz oczojebny czerwony. Jest sporo zmian w htmlu, nie powinno byc ich widac ale jak cos zjebalem to piszcie.

    Dzisiaj jedziemy z n. do Torunia, oczywiscie jak zwykle noc bezsenna, ale o tym juz nawet nie ma sensu pisac. Lepiej napisac jak bedzie przespana. Swieto bedzie. Tak mowili w szkole jak sie pojawialem. Ze swieto wielkie. Barany.

    Za oknem leje. A niech leje, nie zdechne od tego. Popada mi troche na morde to moze sie obudze. Gorzej ze n. mi zmoknie.

    <xxx> jaki macie pr bloga?
    <alterek> 4
    <xxx> jak pierwszy raz dostalem 4 to pilem przez tydzien…
    <alterek> ty, ale ja mam to w dupie

    Bolacy zab z poprzedniej czy tam ktorejs notki okazal sie byc zapaleniem miazgi. Dostalem cztery zastrzyki znieczulajace a i tak nie zadzialaly. Nie chcecie wiedziec jak to nakurwialo. Za dwa tygodnie mam isc na kanalowe, mam nadzieje ze uda sie przez ten czas zatruc (bo mam tam teraz trucizne ktora ma zatruc zeba). Raz sie nie udalo, ooo kurwa, zastrzyk bezposrednio w zywa miazge boli tak ze lzy zalewaja wam oczy a wy nie wiecie jak sie nazywacie. Jeszcze teraz na samo wspomnienie robi mi sie nieswojo.

    Nie moge juz sluchac abradaba, ostatnia plyta jest chujowsza niz myslalem ze bedzie. Chyba jednak nie jestem grupa docelowa tego albumu. Nie mam juz pietnastu lat. Chyba. Bo czasami i tak czuje sie na dwanascie.

    Jackowice. Kojarza mi sie z kk, ona sie z tym swoim Jacusiem „buja i jest taka zabujana”. Dziwne, jest przeciez jeszcze kilku Jackow. Jacek znajomy mechanik co mi klucz pneumatyczny pozyczal zanim kupilem sobie swoj. Jacek ktorego corke przygotowywalem ostatnio po znajomosci do jakiejs olimpiady. Jaco ze szkoly. Nawet kurwa ten caly Jacykow co robi z siebie pa-jacykowa w tv i na pudelku. Przynajmniej robil jak ostatnio czytalem pudelka. A mi sie to imie kojarzy akurat z kk z ktora na dobra sprawe prawie nie gadam.

    kk z kolei kojarzy mi sie z a. A a. z dolphinscry. Dolphinscry z kuivie, kuivie z Rasko, Rasko z drag queen, drag queen z fretka, fretka z piosenka „behind blue eyes„, rzeczona piosenka z Gothica, Gothica z e., e. z moja praca w kawiarence, praca w kawiarence z tree, tree z jednym ddosem, owy ddos z jednym gosciem co teraz siedzi (czesc petros, wiem ze jak tylko to przeczytasz, napiszesz mi jego ksywe na gg; myslimy o tym samym), gosc z mucha, mucha z czasami kiedy mialem najebane we lbie duzo bardziej niz teraz (tak, naprawde da sie bardziej) i w tym momencie slad sie urywa. A myslalem ze moge tak w nieskonczonosc.

    „Szanowni panstwo, zblizamy sie do stacji Kutno.”

    Prochuf dzisiaj nie wzialem na pizdoglowie (fajna nazwa btw). Bo mi sie spieszylo i zapomnialem. Chyba podswiadomie wzialem sobie rade Morfeusza do serca :) Bedzie wesolo, dzisiaj moze jeszcze nie, najwyzej „brain zaps„, „brain shivers”, nie wiem czy to ma polski odpowiednik. Kto mial ten zna, kto nie zna niech sobie wyobrazi ze mu ktos siedzi w glowie i rzyga do mozgu. Ale to jest do przezycia. Dopiero jutro beda jaja. Chyba ze jeszcze dzisiaj. A jutro musze byc w niezlej kondycji psychicznej, musze przez dwie godziny udowodnic szefowi osrodka ze radze sobie na 250-ce zeby puscil mnie na cebulke. Juz to widze.

    Mam postanowienie na wakacje – uwaga, uwaga!
    Zaprzestane uzywania wulgarnych slow! ^-^
    Jebie mnie to kurwa, ze nikt w to nie wierzy.
    Jak chce to potrafie, naprawde.

    Jak chcesz to potrafisz. Najczesciej szybko ci sie odechciewa.

    (dwa dni pozniej)

    Zakwalifikowali mnie na cebulke. I znowu tlumik urwalem, kurwa. Jeszcze nigdy na moto nie widzialem smierci z tak bliska (tzn. mucha popelnila spektakularne samobojstwo na mojej galce ocznej). Gorzej bylo tylko jak mi raz ptak do oka naptakal.

    Mewa

    Moja wina ze nie mam w glowie tego co trzeba i jeżdżę z otwartą szybką? :/

    Brainzz

    Tu mial byc jakis wstep, ale nie bedzie.

    Co u mnie? Zycie uplywa pod znakiem Nati, bezlitosnych deadline’ow, ciagle powiekszajacej sie listy rzeczy do zrobienia, szkolen motocyklowych (ostatnio rozwalilem fajne moto, Yamahe YBR 250…), metody Lindena, SMSow do Nati i nie tylko (peak – ponad 400 jednego dnia), kolejnych psychiatrycznie diagnozowanych znajomych, mniej niz bardziej przestrzeganej diety i permanentnego wkurwa z powodu bolu promieniujacego z lewej dolnej szostki na reszte mozgoczaszki (i niech tylko ktos wspomni o dentyscie :/).

    Czekam na burze. Taka zajebista ulewe, ktora naladuje mnie jak hatifnata. Byla ostatnio ale przespalem, obudzilem sie tylko na chwile jak jeblo tak ze myslalem ze sufit polecial…

    Prochy przeciwpojebowe zmienilem. Bylo dobrze przez pare dni, potem wieczorami mialem takie zalamki ze nic tylko skoczyc do pustej studni albo odstrzelic sobie ten durny leb z wiatrowki, wiec wrocilem do starych, tylko w wiekszej dawce. Efekt? Zwiekszony wkurw i chyba nic poza tym. Jedyna zaleta to fajniejsze sny, dzisiaj snilo mi sie ze jestem osmiornica. Taka prawdziwa, osmiolapata, ktora przekazywala swoje geny na tasmociagu. I geje mi sie snily. Jak mi sie zycie troche wyprostuje to moze wroce do mniejszej (czyli maksymalnej) dawki, bedzie dol jak chuj przez pare dni, ale jak sie w miedzyczasie nie powiesze na polamanej latarni w okolicznym parku to dam rade.

    W sumie najgorsze sa dla mnie sny ktore niosa pozytywny ladunek. Niewazne o czym, wazne ze jest w nich pieknie. Ten sen z osmiornica taki byl. Rano cholernie sie za tym teskni. Koszmary mimo wszystko powoduja ulge po obudzeniu…

    Nie wiem kto puscil piosenki religijne na caly regulator na podworku ale kurwa, nie lubie fanatycznych pojebow. Niech sobie wierzy w co tylko chce ale dlaczego moim kosztem?

    I jeszcze oparzenie na reku wyglada… Jak oparzenie. Jak debil zlapalem za gorace kolanko wydechowe. Zeby jeszcze przypadkiem ale nie – jakis totalny atak bezmozgowia. Wieksza inwencja wykazalem sie chyba tylko odpalajac jedna Honde z rozwalonym akumulatorem na pych – oczywiscie odpalila i wyjebala na ssaniu przed siebie, a ja nie zdazylem zlapac sprzegla i polecialem na ryj ciagniety przez pare metrow za podarty kombinezon, ktory zaplatal sie w podnozek…

    Macie, kurna, prawdziwego motonite.

    Ciekawe co u kuivie. I Asi, dolphinscry. Nie znacie bo nigdy o nich nie pisalem. Generalnie to poznalem kuivie jak sprzedawal telefon a Asia byla jego kolezanka. Szesc lat temu spotykalismy sie regularnie na piwo, a potem przestalismy sie spotykac. W sumie w archiwum Asi w okolicach 2003 jest pare wzmianek o mnie, ktore dopiero teraz przeczytalem. Watpie czy mnie jeszcze pamietaja, chociaz kojarzy mi sie jak przez mgle, ze zrobili mi osiemnastke, kiedy wszyscy inni zapomnieli…

    Kuivie spotkalem ostatnio 4 lata temu w Rasko. Bylem tam wtedy po raz ostatni.

    Tak mi sie przypomnialo, juz jakis czas temu. Chyba pod wplywem yearelki.

    Plusa mam jakby ktos cos, 783593412. Sobie odkurzylem swoja stara nokie zeby mi oposy nie marudzily ze maja do mnie za drogo a shani nie mowila ze oposy marudza slusznie. Numer na Orange nadal aktualny i generalnie podstawowy. Jeszcze nie opanowalem umiejetnosci pisania dwoch smsow jednoczesnie ale pilnie sie ucze, na zaglach zostalo komisyjnie stwierdzone ze po zaslonieciu ekranu pisze dalej smsa ze slownikiem jak gdyby nigdy nic, wiec chyba nie jest juz dobrze.

    I coli nie pije. Znowu. Ciekawe ile wytrzymam tym razem. Jezeli trzy zdania na krzyz to juz wywiad to w jakiejstam gazecie byl ze mna wywiad o uzaleznieniu od coli. Ogolnie ostatnio modny temat.

    W skrocie – jeszcze nie zdechlem. Nie zdechnalem? Jezeli ktos tu jeszcze zaglada.

    Nie sądziłem że kiedykolwiek będę musiał coś takiego napisać, bo wydawało mi się to oczywiste jak nie przebieganie na czerwonym świetle, ale widocznie pewne rzeczy nie są tak jasne jak być powinny i trzeba coś doprecyzować.

    1. Blog zawiera treści przeznaczone dla osób myślących samodzielnie i samodzielnie wyciągających wnioski. Nie jest jedynie słuszną wykładnią życia. Jeżeli bezrefleksyjnie łykasz wszystko co ktoś napisze jak młode foki pokarm – to nie jest miejsce dla ciebie.

    2. Wszystkie poglądy i oceny, które tutaj można przeczytać, są moimi prywatnymi osądami, które w żaden sposób nie łączą się z zajmowanymi przeze mnie stanowiskami. Tutaj jestem i piszę PRYWATNIE.
    3. Jeżeli coś piszę to znaczy to tylko to, co napisałem. Jeżeli piszę, że coś popieram, to znaczy że to popieram – tylko to i nic więcej. W szczególności popieranie możliwości wyboru nie implikuje namawiania kogokolwiek do czegokolwiek.

    Jeżeli nadal nie jest to dostatecznie jasne:

    1. TAK, jestem za tym, żeby każdy mógł wybrać, czy chce korzystać z dopalaczy czy nie. Z różnych powodów, o których już pisałem i z których nie muszę się nikomu tłumaczyć.

    2. NIE, nie odpowiadam za to, że ktoś pod wpływem przeczytania mojego poparcia spróbuje dopalaczy i coś mu się przez to stanie.
    3. Temat uważam za zamknięty. W przypadku dalszych wątpliwości zapraszam na drogę sądową.

    Niektórzy chyba trochę za daleko odjechali tramwajem.

    RSS

    5 komentarzy

    Chwilowo nie działa (niezależne ode mnie). Koresponduję z blog.pl, jak to nic sensownego nie przyniesie to najwyżej odpalę własnego RSSa. Stay tuned.

    (edit)

    Już działa. Jeżeli kogoś to interesuje (bo wiem że dużo ludzi też ma ten problem), to z mojej namiętnej korespondencji z helpdeskiem blog.pl wypłynęło, że:

    1. RSS został wyłączony wszystkim blogom które miały blokady na bloga albo archiwum (czyli żeby konkretne adresy IP nie miały dostępu). Nie wiem dlaczego tak
      a nie inaczej (przecież na RSSa też mogą obowiązywać te blokady), no ale skoro tak to niech będzie i tak. Więc wybór – albo RSS albo blokady. Zresztą na upartego
      można samemu prowadzić RSSa i też go ochronić :)
    2. Jeżeli chcemy RSSa, to musimy usunąć blokady – „ustawienia”, potem „ochrona bloga” i (to ważne) przyciskiem „zlikwiduj blokadę” (a NIE „zastosuj” – wtedy blokada się niby zdejmuje, ale RSS nie działa).
    3. RSSa nadal nie ma. Żeby się zrobił, musimy dodać i usunąć notkę testową. Zawartość nieistotna, po prostu parę słów, dodajemy i potem z menu kasujemy. Może ten punkt jest niepotrzebny – może wam się od razu pojawi RSS. Mi się nie pojawił i musiałem te czynności magiczne wykonać. Zresztą skasowana notka nadal w nim jest :) Oczywiście jeżeli chcecie od razu napisać nową notkę, to możecie napisać i jej nie kasować, RSS wtedy też się pojawi.

    I tyle w tym temacie, po cichu wracamy do codzienności, a w niej m.in. mój pierwszy rok z Natalią. Gdzie brawa? Oczywiście dla niej, że wytrzymała z takim marudą :) Z rozpędu możecie też pogratulować kipowi i pani kipowej, oni celebrują trzeci rok.

    Wątek papieski w tym dniu pominę. Jedyne co to to, że ten czas strasznie szybko leci, to przecież było tak niedawno… No ale miałem pominąć.

    Zaglądam tu od czasu do czasu, jeszcze od czasów „Chlebka”…
    I jest mi naprawdę bardzo przykro jak czytam ostatnie posty.
    To naprawdę żenujące: kolejne terapie (my świrolodzy takich jak ty nazywamy „therapist killer”, leki mieszane z wódką, agresja pomieszana z lękiem, poczucie winy …
    Trochę za dużo tego wszystkiego.
    Jesteś na prostej drodze do hospitalizacji psychiatrycznej.
    Gratuluję dobrych pomysłów na samozniszczenie.

    Widzisz Juarez, tylko że mój problem psychiatryczny jest jeden i ten sam, niezmiennie od lat i to jeszcze na długo przed ch. Nerwica lękowa z IBS. Tylko z tym sobie nie daję rady, tylko to mnie dobija, tylko to jest tematem terapii i tylko to chcę leczyć. Jasne, mam jakieśtam inne problemy, każdy ma, chociażby to PTSD, które włączyło mi się po rozstaniu z ch. i do dzisiaj utrudnia tworzenie więzi z ludźmi. Ale wątpię, żeby akurat to miało zaprowadzić mnie na dno.

    Mieszam leki z wódką? Mieszam. Ale jest przecież różnica między mieszaniem benzodiazepin a SSRI/SNRI. Jak zdarzy mi się wziąć alprazolam to w życiu nie odważyłbym się przy nim nawet na pół piwa, wystarczą mi relacje tych, którzy się odważyli i mieli na tyle szczęścia, żeby móc o tym potem opowiedzieć. Ale przecież umiarkowane picie przy SNRI (teraz 150mg wenlafaksyny dobowo) nie jest problemem, nie zauważyłem po tym żadnych efektów ubocznych.

    Agresja pomieszana z lękiem… Tak, jeżeli mówimy o nerwicy, to się zgadza. Poczucie bezsilności, agresja wobec siebie i świata. Poczucia winy nie mam – nie wiem skąd ten wniosek. Stąd że w poprzedniej notce (z 12 lutego) pisałem, że to moja wina, że oczekuję czegoś, czego nie powinienem? Bo moja, to nie jest poczucie winy tylko stwierdzenie faktu – wyciągnąłem wnioski i tyle. A i agresja pojawia się tylko czasami, po prostu wtedy jedną z rzeczy, które pomagają mi się oczyścić, jest napisanie notki, dlatego większość z nich ocieka wkurwem. Ale to przecież też przy NL nie jest nic wyjątkowego.

    Mówisz że jestem na dobrej drodze do samozniszczenia i psychiatryka. Więc podsumowując – co mam według ciebie zrobić, żeby z niej zejść? Nie neguję tego co mówisz, cenię twoje zdanie – może rzeczywiście jest we mnie jakiś problem poza NL, który wymaga pomocy psychiatrycznej. Tylko że ja niczego takiego nie zauważyłem.

    Jasne, nie czuję się taki jak inni – często czuję się od nich gorszy i na różne sposoby to maskuję. Ale żyję, funkcjonuję w tym życiu, tu praca, tu (kolejne niezdane) prawko, tam dziewczyna, do której swoją drogą zaraz jadę. Czy to nie o to w tym życiu chodzi?

    Jeżeli ktoś zapyta o to, czy temat notki ma coś wspólnego z niejaką „Psycho Emo”, która dosyć szybko przewinęła się m.in. przez tego bloga ok. 3.5 roku temu – odpowiedź brzmi „nie”.

    20:36:26 < QueenOfDarkness> scrat ja dzisiaj prawie wszystkie Twoje wpisy na alterku przeczytałam
    20:36:34 <@scrat> gratuluje. i wspolczuje. :D
    20:36:44 < QueenOfDarkness> się zmieniłeś :P
    20:51:48 <@scrat> QueenOfDarkness, wiem ze zmienilem
    20:51:54 <@scrat> QueenOfDarkness, tylko nie wiem czy na lepsze czy na gorsze ;)
    20:51:57 <@scrat> dla mnie na lepsze
    20:52:00 <@scrat> ale nie wiem jak dla innych
    20:52:26 < QueenOfDarkness> mnie się wyaje że na lepsze, przy niektrych notkach ostry brecht miałam, bez obrazy

    Się zmieniłem…

    Błonnik kupiłem. W skarbach smaku, taka sieć sklepów ze zdrowym żarciem i cenami takimi że można się przekręcić od samego liczenia. Ale błonnik tani. Żrę go spożywam konsumuję. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

    Poniedziałek, 2 marca 2009
    20:52 alterek się odchudza. kupił błonnik i go pije. Działa, bo już po pierwszym łyku stwierdził, że będzie rzygał. No to schudnie ;)
    20:53 alterek popija błonnik wódką. Ku zdrowotności
    22:24 „jestem robotem, napierdalam w klawiaturę kotem” powiedział alterek ;D

    Ze sztormowego bliploga. Bo moje urodziny oblewaliśmy. I życzenia dostałem. „Obyś zawsze miał tylko takich kumpli jakiego ja mam w tobie”. Nawet nie wiecie jak zajebiście fajnie jest coś takiego usłyszeć i jak to kontrastuje z „żałuję że cię poznałam, zdychaj w spokoju”.

    Dupa.

    1. część ciała: dupcia, dupka, dupeńka, dupeczka, dupina, dupuchna, dupula, dupulka, dupsko, de, dusza, kufer, kuper, kuperek, pupa, odbyt, odbytnica, tyłek, pośladki, siedzenie, zadek, posp. zad, cztery litery, pewna część ciała, „tam, gdzie słońce nie dochodzi”, „tam, gdzie wzrok nie sięga”, „tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę”

    2. niezaradna osoba: fajtłapa, niezdara, niezgraba, niezgrabiasz, niedołęga, niedorajda, nieudacznik, gamajda, gapa, niezguła, ślamazara, łamaga, łajza, baba, gamoń, safanduła, niedojda, niemota, ciamajda, ciemięga, patałach, oferma, lebiega, patafian, fujara, noga, platfus, trąba, faja, guzdrała, guzdralski, mumia, maruda, grzebała, grzebuła, osioł, cielę, ciapa, ciapciak, ecie-pecie, ofiara (losu), sierota, kaleka (życiowa), posp. popapraniec, posp. kapcan, posp. dupek (żołędny), posp. pipa, wulg. kutafon, wulg. wypierdek, wulg. pierdoła, wulg. dupa wołowa, ciemna masa, ciemny żłób, ciepłe kluski/kluchy

    3. atrakcyjna seksualnie kobieta: laska, babka, babeczka, lala, lalka, laleczka, lalunia, lolitka, nimfetka, kociak, kiciak, kicia, panienka, dżaga, miska, seksbomba, posp. dziwka, posp. dziwa, posp. cizia, posp. towar

    Dupa.

    Dupa.

    No to ruszamy j0m z wyra. I żremy kota. Póki ciepły, yo.


    • RSS