alterek blog

    Twój nowy blog

    Tata Chlebka: Ktoś do ciebie dzisiaj przychodzi?
    Chlebek: Tak, kolega naprawić kompa.
    Tata Chlebka: Jakiś starszy?
    Chlebek: Tak.
    Tata Chlebka: Ten co monitor brał?
    Chlebek: Tak.
    Tata Chlebka: On to jak bandzior wygląda.
    Mama Chlebka (z uśmiechem): Bo tata nie pojedzie na imieniny i będzie cię pilnował.

    Zmęczony, ale nie zasnę – za dużo wypitej coli. W uszach jakaś sieczka (radio Destroyer.net albo coś takiego, DJ Cybatech), pod głową miękka poduszka, na mnie cieplutka kołderka a na niej lapek. Na lapku przeglądam sobie jakieś blogi i myślę o różnych dziwnych rzeczach. Ostatnia osoba na gadugadu poszła spać, zresztą i tak nie chce mi się teraz z nikim klikać :) Mam ochotę na napisanie długiego maila, mimo że bardzo dawno tego nie robiłem. Oprócz tego po przeczytaniu notki w Pamiętniku Młodego Geja, na który zdarzyło mi się przypadkiem trafić, poczułem się jakbym miał 16 lat :) Właściwie poczułem się jakbym czytał swoje słowa sprzed tych kilku lat. Jak to jest, że w tym wieku było się otwartym na ludzi, szukało się kontaktu z nimi, potrzebowało się tego, a teraz jakoś wystarcza mi naprawdę mała garstka bliskich znajomych? :) Starzeję się :P W sumie nie żeby mnie to martwiło – mniejsza otwartość = większa samodzielność. Ale tak jakoś dziwnie.

    Oprócz tego byłem dzisiaj u kumpla posprzątać podłogę, którą podobno zarzygałem wódką (podobno, bo nic nie pamiętam, ale wspominał coś o jakichś fotkach, więc pewnie za parę dni, jak wywoła, doznam szoku). Mniej pić, więcej robić i się wreszcie zacząć uczyć do matury :P Tym bardziej, że – jak pisałem – przyjmowanie psychotropów nie służy piciu i można odlecieć już po paru piwach, nie mówiąc o hardkorowym piciu wódki szklankami. No. I sprzątając znalazłem skarpetki shoga, których rano szukał, o czym nie omieszkałem go telefonicznie poinformować :P

    Mreh. Matura. Za miesiąc. Ble. Do dupy.

    Kończę, bo zaczynam jojczyć. Blanoć.

    Marzenia

    4 komentarzy

    Wieczór. Morze. Plaża. Leżymy na piasku, Chlebek wtulony we mnie, ja oparty o wydmy. Na horyzoncie wolno płynie statek, po prawej stronie zachodzi słoneczko. Niebo jest śliczne, trochę granatowe, trochę fioletowe a potem znowu granatowe. Jest tylko jedna chmurka w kształcie dwóch złączonych razem serduszek. Głaszczę go po włosach, delikatnie muskam palcami jego twarz, on czuje każde uderzenie mojego serca i wie, że bije tylko dla niego. Leżymy tak, statek się oddala, słoneczko coraz bardziej chowa się za horyzontem, mewa usiadła obok… Delikatnie podnoszę jego głowę, patrzę w te słodkie, czarne, zakochane we mnie oczka i zbliżam usta do jego ucha. Zaczynam czule muskać je językiem, czuję że mojego strusia przeszedł dreszcz. Jesteśmy tylko my i natura.

    Kocham cię kaczorku. I tak tęsknię…

    Miaók

    2 komentarzy

    Już trzeźwy :P Zostałem dzisiaj przyjęty jako redaktor działu „Geje” w katalogu Google :)
    http://dmoz.org/profiles/alterek.html
    , jak to dumnie wygląda :D Oprócz tego byłem ze swoim słonkiem na prezentacji w szkole, do której się wybiera i zdecydowanie żałuję, że parę lat temu, kiedy szedłem do swojej szkoły średniej, nie znałem tego technikum.

    Poza tym dzień minął na pocieszaniu mojego słonka (miało kiepski dzień), patrzeniu na niego, uświadamianiu sobie że jest najśliczniejszym chłopakiem, jakiego kiedykolwiek widziałem i że to wszystko jest moje – czyli nic nowego :)

    Ja, karpio i shog… Ale mnie łep napierdala. Wódka i seroxat to nie jest dobre połączenie bo zajebiście klepie w baniak… Ale od początku… Około 1 w nocy zadzwonił karpio, wyciągał mnie na picie, potem dał mi shoga, shog też wyciągał mnie na picie to poszedłem… Po paru przeprowadziłem dyskusję z pewnym Michałem homofobem na temat bycia pedałem… A teraz sam sie sobie dziwie że byłem w stanie w ogóle wstać z podłogi… W sumie fajne uczucie, nagle budzisz się w jakimś pomieszczeniu (które potem okazało się kuchnią karpia), nic nie pamiętasz, nie wiesz gdzie jesteś, co tam robisz i ledwo kojarzysz jak się nazywasz… No… A o 18 Chlebek ma spotkanie w liceum do którego chce iść i wypadałoby żebym z nim poszedł, bo samemu to tak trochę chujowo… Ale jak się teraz położę, to już nie wstanę. Ja pierdolę ale mnie napierdala baniak :/ Nie budzić przed gwiazdką.

    W szkole

    Brak komentarzy

    Paplińska: Marcin!
    Marcin: Słucham?
    Paplińska: Nie podoba mi się twoja twarz. (wstawiła jedynkę)
    Marcin: Za co ta jedynka?
    Paplińska: Chcesz drugą?

    I’m taking a ride
    With my best friend
    I hope he never let’s me down again
    He knows where he’s taking me
    Taking me where I want to be
    I’m taking a ride
    With my best friend

    We’re flying high
    We’re watching the world pass us by
    Never want to come down
    Never want to put my feet back down
    On the ground

    I’m taking a ride
    With my best friend
    I hope he never let’s me down again
    Promises me I’m as safe as houses
    As long as I remember who’s wearing to trousers
    I hope he never let’s me down again

    Never let me down

    See the stars, they’re shining bright
    Everything’s alright tonight

    No, to przenosimy bloga :P Stare notki i księga gości zostały zarchiwizowane pod adresem
    http://strony.aster.pl/starlight/
    . Kilka słów wstępu, czyli kim jestem i o co tak naprawdę mi chodzi… :P Mam (w chwili pisania tej notki, w kwietniu 2005) 20 lat, od 1 czerwca 2004 jestem z idealnym chłopakiem i chciałbym o tym powiedzieć całemu światu :> Moje czarnookie cudo jest młodszym ode mnie o cztery lata idealnym przytulakiem, najlepszym przyjacielem, kochaną maskotką… Długo możnaby wymieniać. To mój blog, ale jako że Chlebek (taką ma ksywę mój ideał) stanowi ogromną część mojego życia, pewnie będę tutaj pisał głównie o naszym wspólnym życiu. Może jeszcze coś ze starej strony: „Mam chłopaka. Znaleźliśmy się właściwie przypadkiem, ale już od pierwszych spędzonych razem chwil wiedzieliśmy, że nadajemy na tych samych falach. Mój ideał ma 15 lat, brązowe, śliczne, niewiarygodnie czułe oczka i uśmiech tak uroczy, że mógłbym patrzeć na niego godzinami. Czuję, że kiedyś już byliśmy razem w raju. Obaj czekaliśmy na siebie przez całe życie. Chlebek to jednocześnie mój chłopak, jedyny i najlepszy przyjaciel, najwspanialszy przytulak, młodszy braciszek i spełnienie wszystkiego, o czym kiedyś, dawno temu, marzyłem. On twierdzi, że ja też jestem dla niego ideałem, a ja… Nie mam powodów, żeby mu nie wierzyć :) Nigdy się nie kłócimy. Nawet jeśli jeden z nas nie rozumie tego, co robi drugi, staramy się na spokojnie i bez atakowania drugiej osoby pogadać. Jak najlepsiejsi przyjaciele”. Zapraszam :)


    • RSS